Sprawy związane ze stowarzyszeniem okazały się bardziej absorbujące niż zakładałem. Najważniejsze jest jednak to, że wkrótce zostanie rozpoczęta formalna procedura założycielska. Spotkanie, o którym wcześniej pisałem, miało trochę nieoczekiwany przebieg. Mimo mojego przekonania, że podobne wątpliwości mamy już za sobą, na samym początku spotkania został zakwestionowany sens zakładania formalnej organizacji. Z pewnego punktu widzenia trudno się nie zgodzić. Wszak, aby zajmować się astrologią, wcale nie jest potrzebne stowarzyszenie ani jakakolwiek inna organizacja. Wystarczy własna chęć i czas. Astrologowie często przecież zajmowali się swoją dziedziną samotnie i samotnie musieli rozwiązywać astrologiczne zagadki stawiane przez życie lub ich pracodawców (na królewskich dworach był tylko jeden astrolog). Zresztą astrologia, jak niewiele innych dziedzin, bardzo dobrze nadaje się do samodzielnego praktykowania.
Dlaczego więc astrolog lub amator astrologii powinien się stowarzyszać? Niewątpliwie będąc w większej grupie skorzysta na wymianie spostrzeżeń i doświadczeń, łatwiej będzie można przeprowadzić pewne badania. Nie bez znaczenia są sprawy finansowe. Dzięki zebranym składkom członkowskim można przecież sfinansować wykłady popularyzatorskie o astrologii, zaprosić wybitnych astrologów z zagranicy itp. rzeczy, których raczej nie zrobimy pojedyńczo. Są rzeczy, które znacznie łatwiej robi się w grupie. Prawdę mówiąc, aż dziwię się, że czasem muszę to tłumaczyć. Dla mnie jest to sprawa oczywista. W każdym razie sprawa rejestracji w toku. Spodziewam się, że wiosną zaczniemy działać.
Sprawa stowarzyszenia astrologicznego nabrała wreszcie tempa. To zwłaszcza dzięki Margot, która nalegała na szybkie doprowadzenie do końca formalności. Statut więc już czeka na zatwierdzenie na spotkaniu, które ma się odbyć jutro, tj. 7 lutego 2009 r.
Mnie zaś zaprząta głowę strona księgowa. Tu już nie wystarczy prosta KPiR, a po zarejestrowaniu konieczne będzie prowadzenie księgowości. Dlatego już poszukujemy pilnie kogoś do prowadzenia księgowości, najchętniej przyszłego członka stowarzyszenia lub wolontariusza.
Po długiej, bo aż czteroletniej nieobecności w cyberprzestrzeni, Almanach Astrologiczny jest znowu online!
W pierwszych latach istnienia Almanachu Astrologicznego (powstał w 1995 r.) niewiele było źródeł rzetelnej wiedzy o astrologii. Grono osób zainteresowanych astrologią i mających jednocześnie dostęp do internetu było także nieliczne, a były to czasy, kiedy modem 28,8 kB był jeszcze kosztownym luksusem! Almanach Astrologiczny starał się wtedy skupiać osoby zainteresowane astrologią, a rozproszone po kraju i świecie i ułatwiać im wymianę informacji i poglądów. Miał także gromadzić i upowszechniać wiedzę astrologiczną, do której wtedy było jeszcze trudno dotrzeć. Po liczbie osób wspominających go i jednocześnie motywujących mnie do jego reaktywacji oraz otrzymywanej wcześniej obfitej poczty elektronicznej z odległych zakątków całego świata wydaje mi się, że wówczas dość dobrze spełniał swoją rolę.
Będąc wciąż pytanym o losy tej najstarszej witryny astrologicznej w polskim internecie, obiecałem ją wznowić, jak tylko znajdę więcej wolnego czasu, który będę mógł na to poświęcić. Rok w internecie to jednak jak stulecie w dotychczasowej historii. Obecnie, ponieważ podobną rolę, jaką pełnił kiedyś Almanach Astrologiczny, pełni wiele serwisów astrologicznych oraz ze względu na zainicjowane kilka lat temu działania w kierunku utworzenia organizacji stowarzyszającej osoby zainteresowane astrologią, które wkrótce powinny przynieść konkretne wyniki, postanowiłem zmienić formułę serwisu na elastyczną formułę blogu, która pozwala ona na publikowanie krótkich i bardziej swobodnych tekstów, co w obecnym zapędzonym świecie ma coraz większe znaczenie. Stare teksty postanowiłem pozostawić w niezmienionej, może nawet już w zabytkowej(?!) formie i przedstawić je wykorzystując serwis Internet Archive. Ponieważ nie wszystkie jednak teksty zostały tam zarchiwizowane, te brakujące powoli postaram się udostępnić na tych lub innnych stronach.