Wykład wstępny. Zanim zaczniemy interpretować horoskop.

Astro­lo­gia jest wie­dzą o Kosmo­sie, a wła­ści­wie uczy nas o miej­scu czło­wie­ka w Kosmo­sie. Czło­wiek bowiem wpi­sa­ny jest w cza­so­prze­strzeń Kosmo­su, a zwłasz­cza nasze­go Ukła­du Sło­necz­ne­go. Kie­dy wyobra­zi­my sobie Kosmos z Zie­mią w środ­ku (może­my przy­jąć taki punkt widze­nia), a wła­ści­wie z Ukła­dem Sło­necz­nym w środ­ku, to bar­dzo odle­głe gwiaz­dy są aż gdzieś tam, na tzw. sfe­rze gwiazd sta­łych, gdzieś na Dro­dze Mlecz­nej i mogą być opi­sa­ne wyima­gi­no­wa­ną kulą, nie­zmier­nie odle­głą od Ukła­du Sło­necz­ne­go. Tę kulę nazy­wa­my Sfe­rą Nie­bie­ską.

Zna­ny nam Układ Sło­necz­ny ma w cen­trum wiel­ką gwiaz­dę – Słoń­ce. W naj­bliż­szym jej sąsiedz­twie znaj­du­je się pla­ne­ta Wul­kan – daje się wyczuć astro­lo­gicz­nie ist­nie­nie pla­ne­ty obie­ga­ją­cej Słoń­ce w cią­gu dwóch mie­się­cy. Dalej znaj­du­ją się Mer­ku­ry i Wenus. Te trzy pla­ne­ty nazy­wa­my pla­ne­ta­mi wewnętrz­ny­mi, bo z punk­tu widze­nia Zie­mi, są one mię­dzy Zie­mią a Słoń­cem. Z kolei takie pla­ne­ty jak (po kolei) Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Nep­tun, Plu­ton oraz Trans Plu­ton, uwa­ża­ne są za pla­ne­ty zewnętrz­ne. Pla­ne­ty wewnętrz­ne dzia­ła­ją sil­nie znaj­du­jąc się na zacho­dzie, a zewnętrz­ne – na wscho­dzie, czy­li kie­dy pla­ne­ty zewnętrz­ne wscho­dzą w horo­sko­pie, dzia­ła­ją o wie­le sil­niej, niż kie­dy zacho­dzą, a te wewnętrz­ne – odwrot­nie. Np. Wenus, jako gwiaz­da wie­czor­na, jest sil­niej­sza, niż jako gwiaz­da poran­na.

Doba syde­ral­na – doba sło­necz­na. Astro­lo­gia opar­ta jest na ruchu Słoń­ca i doba sło­necz­na jest to rok zamie­nio­ny na dobę. Rok ma 365 dni i zamień­my to pro­por­cjo­nal­nie na dobę na 24 godzi­ny, to na jeden dzień wypad­nie nam 3 minu­ty 57 sekund, tej doby sło­necz­nej tzw. syde­ral­nej. I ten czas, któ­ry upły­nął tej doby od chwi­li kie­dy Słoń­ce weszło w 0° Bara­na w połu­dnie dane­go dnia, jest poda­wa­ny w efe­me­ry­dach na dwu­na­stą. Dla­te­go też to tego cza­su doby syde­ral­nej trze­ba dodać ten czas rze­czy­wi­sty sło­necz­ny i w ten spo­sób otrzy­ma­li­śmy war­tość, któ­ra w astro­lo­gii okre­śla­na jest jako RAMC, co zna­czy wzno­sze­nie pro­ste środ­ka nie­ba (Zeni­tu). I tę war­tość poda­ną w godzi­nach zamie­nia­my na stop­nie: 24 godzi­ny = 360°.

Pla­ne­ta, dom, wszyst­ko to, co ma jakieś zna­cze­nie w horo­sko­pie, naj­sil­niej dzia­ła na począt­ku zna­ku zodia­kal­ne­go w 0°, a wpływ ten bar­dzo słab­nie w ostat­nich stop­niach zna­ku, zwłasz­cza od 27 do 29°59′ jest naj­słab­szy i tam ule­ga już wypa­cze­niu, wpły­wo­wi następ­ne­go zna­ku. Pla­ne­ta lub dom znaj­du­ją­ce się w takim poło­że­niu jest pod wpły­wem obu zna­ków zodia­kal­nych. Nato­miast w pierw­szych trzech stop­niach, jest pod czy­stym wpły­wem tego zna­ku i nie­ja­ko “wyry­wa się” z horo­sko­pu, tzn. że jej wpływ też nie jest tam czy­sty: pla­ne­ta dzia­ła jak znak. Np. Wenus w takim poło­że­niu, prze­sta­je dzia­łać jak Wenus w zna­ku, a nabie­ra wyłącz­nie cech zna­ku. A więc, wszyst­ko to, co znaj­du­je się od 0 do 3 stop­nia jest w horo­sko­pie naj­sil­niej­sze. Są jesz­cze inne bar­dzo waż­ne punk­ty w horo­sko­pie. Dla Bara­na, Raka, Wagi i Kozio­roż­ca jest to 21°. Dla Byka, Lwa, Skor­pio­na i Wod­ni­ka – 14°, a dla Bliź­niąt, Pan­ny, Strzel­ca i Ryb – 19.

Siła lub sła­bość poło­że­nia pla­ne­ty, może być rozu­mia­na zodia­kal­nie lub horo­sko­po­wo. Każ­da pla­ne­ta jest naj­sil­niej­sza, kie­dy wscho­dzi. Teraz oma­wia­my horo­sko­po­we poło­że­nia pla­net, bo w każ­dej astro­lo­gii poło­że­nie pla­ne­ty horo­sko­po­we jest naj­waż­niej­sze, przede wszyst­kim dla wyda­rzeń, bo w astro­lo­gii uro­dze­nio­wej, poło­że­nie zodia­kal­ne jest waż­ne, dla kształ­to­wa­nia się cha­rak­te­ru. Nato­miast poło­że­nie horo­sko­po­we, jest waż­ne ze wzglę­du na wpi­sa­nie nas w okre­ślo­ny kon­tekst fizycz­ny i dla­te­go nabie­ra szcze­gól­nej wagi. Naj­sil­niej­szy jest dom pierw­szy – Ascen­dent. Im bli­żej Ascen­den­tu znaj­du­je się pla­ne­ta, tym jest sil­niej­sza, czy­li na hory­zon­cie i poni­żej hory­zon­tu (już wscho­dzi, albo dopie­ro za chwi­lę wzej­dzie). Odchy­le­nie tego wscho­dze­nia liczo­ne jest tyl­ko do 25°, nie­za­leż­nie od sze­ro­ko­ści pierw­sze­go domu. Czy­li 25° poni­żej hory­zon­tu pla­ne­ta jesz­cze wscho­dzi, a pierw­szy dom może mieć np. 35°.

Dru­gim takim sil­nym poło­że­niem jest poło­że­nie zeni­tal­ne, czy­li dokład­nie nad gło­wą. Jest to tro­chę słab­sze poło­że­nie, ale jeże­li w Ascen­den­cie nic nie ma, to jest to poło­że­nie naj­waż­niej­sze w horo­sko­pie. Poło­że­nie w MC ozna­cza, że są pla­ne­ty w 9 lub 10 domu. Jeże­li są w obu tych domach, to pre­fe­ru­je­my to, co jest w 10. Ale jeże­li jest pla­ne­ta w Ascen­den­cie, to nie trze­ba już patrzeć na MC. Domi­nan­tą jest to, co wscho­dzi naj­pierw. Z tym, że jeże­li wscho­dzą dwie pla­ne­ty, np. Wenus z Satur­nem, to Saturn, jako pla­ne­ta zewnętrz­na, otrzy­mu­je pre­ro­ga­ty­wy nad Wenus, bo on jest sil­niej­szy na wscho­dzie.

Jeże­li jest taka sytu­acja, że nie ma nic w Ascen­den­cie, ani w MC, to trze­ba zwró­cić uwa­gę na dom 7, co zacho­dzi. A jeże­li i tam nic nie ma, to trze­ba zoba­czyć, co jest w domu 4, czy­li na pół­no­cy horo­sko­pu. Jeże­li zda­rzy się, że we wszyst­kich tych domach nie ma żad­nej pla­ne­ty, to pla­ne­ta, któ­ra jest naj­wy­żej nad hory­zon­tem, sta­je się domi­nan­tą. Tak się szu­ka domi­nan­ty. Pla­ne­ta wspo­ma­ga­ją­cą w domi­nan­cie (bo zawsze taka jest), jest ta, któ­ra ma naj­bliż­szy (kąto­wo), naj­sil­niej­szy aspekt. Pla­ne­ta dzia­ła sama tyl­ko wte­dy, gdy nie ma żad­ne­go wiel­kie­go aspek­tu.

Aspek­ty

Szyb­kość poru­sza­nia się pla­net: Księ­życ, Mer­ku­ry, Wenus, Słoń­ce, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Nep­tun, Plu­ton.

Zawsze są waż­niej­sze aspek­ty apli­ka­cyj­ne. A jeże­li są dwa aspek­ty apli­ka­cyj­ne, to pre­fe­ru­je­my ten, któ­ry ma mniej­szą odle­głość kąto­wą.

Koniunk­cja – iden­tycz­ne poło­że­nie dwóch pla­net. W zasa­dzie dla aspek­tów wiel­kich przyj­mu­je­my odchy­le­nie 8°, ale np. dla Jowi­sza z Satur­nem – 10°, a dla Słoń­ca z Księ­ży­cem – 12°. Księ­życ docho­dzą­cy do koniunk­cji Słoń­ca jest bar­dzo male­ficz­ny. Naj­gor­szy ze wszyst­kich aspek­tów, jakie mogą być jest nów, ale natych­miast, kie­dy to minie, sta­je się bar­dzo bene­ficz­ny. Z tym, że jeże­li jaka­kol­wiek pla­ne­ta znaj­du­je się 17° od Słoń­ca, nazy­wa­na jest con­bus, czy­li spa­lo­na i Słoń­ce nabie­ra cha­rak­te­ru tej pla­ne­ty, a jej wpływ słab­nie. Ona odda­je swo­ją siłę Słoń­cu. Nato­miast kie­dy pla­ne­ta znaj­du­je się 15′ od koniunk­cji Słoń­ca (cazi­ni) i mówi­my, że pla­ne­ta znaj­du­je się w ser­cu Słoń­ca i wte­dy jest potwor­nie sil­na – to są bar­dzo wybit­ne jed­nost­ki.

Pla­ne­ty dzia­ła­ją­ce w koniunk­cji, jed­no­czą swo­ją wolę, dzia­ła­ją w jed­nym kie­run­ku.

Dru­gim waż­nym i sil­nym aspek­tem, jest kwa­dra­tu­ra. Dzie­li­my ja na wscho­dzą­cą i zacho­dzą­cą. Np. jeże­li szyb­ko idą­ca Wenus, zdą­ża do koniunk­cji Jowi­sza i znaj­dzie się w kwa­dra­tu­rze, to jest to kwa­dra­tu­ra dwa razy sil­niej­sza, od takiej, któ­rą stwo­rzy Wenus idą­ca od koniunk­cji do opo­zy­cji Jowi­sza. Wszyst­kie kwa­dra­tu­ry od opo­zy­cji do koniunk­cji są sil­niej­sze. Kwa­dra­tu­ry wscho­dzą­ce pod­nie­ca­ją ener­gie w czło­wie­ku, robią go ambi­cjo­nal­nym. Kwa­dra­tu­ra zacho­dzą­ca jest bar­dzo sła­ba i osła­bia wole czło­wie­ka. Powo­du­je roz­dź­więk mię­dzy pla­ne­ta­mi, kon­flikt (tak, jak­by kłó­ci­ły się dwie oso­by).

Opo­zy­cja nie wyklu­cza poro­zu­mie­nia, może przy­cią­gać. Koniunk­cja i opo­zy­cja są to aspek­ty pry­ma­rycz­ne i są naj­sil­niej­sze w horo­sko­pie. Trze­ba naj­pierw zwró­cić na nie uwa­gę, bo są to takie aspek­ty, któ­rych czło­wiek nie prze­wal­czy. To sta­no­wi kar­mę horo­sko­pu. Nato­miast pozo­sta­ły­mi aspek­ta­mi moż­na ste­ro­wać.

Bar­dzo sil­nym aspek­tem, tak samo jak kwa­dra­tu­ra, jest try­gon. Z tym, że try­gon zacho­dzą­cy jest sil­niej­szy, a wscho­dzą­cy słab­szy. Kie­dy pla­ne­ta minie opo­zy­cję i docho­dzi do 120°, to jej wpływ słab­nie. Ta opo­zy­cja osła­bła, nabie­ra cha­rak­te­ru bene­ficz­ne­go„ czło­wiek jest roz­la­zły, roz­piesz­czo­ny, zda­rza­ją się jakieś ukła­dy, któ­re nie wyra­bia­ją w nim nic, tyl­ko mu po pro­stu wszyst­ko uła­twia­ją. Nato­miast, jeże­li pla­ne­ta idzie do opo­zy­cji i two­rzy try­gon, czło­wiek może to bar­dzo twór­czo wyko­rzy­stać.

O poło­wę słab­szy od try­go­nu jest sek­styl – 60° i dzia­ła podob­nie.

Są jesz­cze dwa wiel­kie aspek­ty: para­le­la dekli­na­cyj­na, czy­li iden­tycz­ne odchy­le­nie od rów­ni­ka (do 1°), trak­to­wa­nia jak koniunk­cja oraz poło­że­nie naj­sil­niej­sze ze wszyst­kich, czy­li para­le­la zodia­kal­na (iden­tycz­ne odchy­le­nie w stop­niach od połu­dni­ka nie­bios). Para­le­lą zodia­kal­na jest rów­nież iden­tycz­ne odchy­le­nie pla­net od linii hory­zon­tal­nej horo­sko­pu.

Pół­a­spek­ty, to aspek­ty małe.

Każ­dy szczyt domu, MC i Ascen­dent mają odchy­le­nie 5° (przy wiel­kich aspek­tach). Pla­ne­ty wiel­kie mają prze­cięt­nie odchy­le­nie 8°, a małe 3°. Aspek­ty małe – 3°.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zbliżenie Marsa do Ziemi

Każdej nocy Czerwona Planeta, widoczna na porannym niebie, staje się coraz większa i jaśniejsza. 27 sierpnia 2003 roku o godz....

Zamknij