Astrologia – wykład 3. Astrologia i tarot.

Roz­wój ducho­wy w świe­tle horoskopu

Z horo­sko­pu nie moż­na odczy­tać pozio­mu roz­wo­ju czło­wie­ka, gdyż horo­skop doty­czy niż­sze­go pię­tra psy­che. Jed­nak pew­ne ten­den­cje do roz­wo­ju ducho­we­go da się odczy­tać. Są ludzie, u któ­rych nie wystę­pu­ją żad­ne ten­den­cje w tym kie­run­ku, a niż­sze pię­tro ich psy­che wręcz unie­moż­li­wia im roz­wój. Jedy­nie bar­dzo sil­ny czyn­nik zewnętrz­ny mógł­by zain­spi­ro­wać ich w tym kie­run­ku. Nato­miast u innych ludzi, już na niż­szym pię­trze psy­chi­ki, zako­do­wa­na jest wewnętrz­na skłon­ność i zain­te­re­so­wa­nie wyż­szym rozwojem.

Ana­li­zu­jąc horo­skop pod tym kątem, trze­ba zwró­cić uwa­gę na poło­że­nie Słoń­ca i Satur­na i ich wza­jem­ne aspek­ty. Słoń­ce repre­zen­tu­je wszyst­kie nasze chciej­stwa, to ku cze­mu ukie­run­ko­wa­ne jest ego. Inter­pre­tu­jąc poło­że­nie Słoń­ca w zna­ku, domu i aspek­tach, wyraź­nie zoba­czy­my, ku cze­mu zwró­co­ne jest ego. Czy dąży do cze­goż wyż­sze­go, czy wyłącz­nie do zado­wo­le­nia wła­snych zmy­słów. Np. Słoń­ce powią­za­ne z Wład­cą domu 9, lub samo w domu 9, daje sil­ny ide­alizm. Nato­miast Saturn, to nasza odpor­ność na bodź­ce z zewnątrz, gro­ma­dzo­ne doświad­cze­nie i eru­dy­cja. A przede wszyst­kim ogrom­na wytrzy­ma­łość potrzeb­na na każ­dej dro­dze roz­wo­ju ducho­we­go i odpor­ność na poku­sy. Toteż poło­że­nie Satur­na i wydo­by­te z nie­go skłon­no­ści, infor­mu­ją nas o dru­giej stro­nie całe­go pro­ble­mu. I na pod­sta­wie wycią­gnię­tych wnio­sków orien­tu­je­my się, czy czło­wiek ma skłon­ność do roz­wo­ju ducho­we­go, czy nie.

Astro­lo­gia – Tarot

Powią­za­nie astro­lo­gii z Taro­tem jest raczej powią­za­nie astro­lo­gii z nume­ro­lo­gią, gdyż Tarot opar­ty jest na pro­stej nume­ro­lo­gii. A sym­bo­le mogą być bar­dzo róż­ne. Ist­nie­je prze­cież kil­ka­set rodza­jów kart Taro­tu. Praw­da o Taro­cie tkwi w piśmie hebraj­skim, a nie w hie­ro­gli­fach, wyry­so­wa­nych na poszcze­gól­nych kar­tach. Samo pismo jest kar­tą Taro­tu i naj­sil­niej – radie­ste­zyj­nie – dzia­ła Tarot zło­żo­ny z liter alfa­be­tu hebraj­skie­go, ład­nie wyka­li­gra­fo­wa­nych na 22 kart­kach bia­łe­go papie­ru. Dzie­je się tak dla­te­go, że alfa­bet hebraj­ski zbu­do­wa­ny jest wg pew­ne­go sys­te­mu gwiezd­ne­go. Jest zro­bio­ny z 22 gwiaz­do­zbio­rów. Każ­da lite­ra – to układ gwiaz­do­zbio­ru. I dla­te­go ma war­tość astrologiczną.

Kart Taro­tu jest 22. Wszyst­kie sys­te­my dołą­cza­ją­ce Małe Arka­na są nie­po­ro­zu­mie­niem. Małe Arka­na są raczej kar­ta­mi do gry, do zaba­wy towa­rzy­skiej, albo­wiem jest to mno­że­nie bytów ponad wszel­ką potrze­bę. Wystar­czy zająć się 22 Arka­na­mi, gdyż pro­ste wyli­cze­nie wska­zu­je. Że mamy 10 pla­net i 12 zna­ków Zodia­ku Dopó­ki nie zna­no Ura­na, Nep­tu­na i Plu­to­na, usi­ło­wa­no w daw­nych cza­sach – w Śre­dnio­wie­czu u Odro­dze­niu pogo­dzić wie­dzę astro­lo­gicz­ną z ilo­ścią kart. Było 12 zna­ków, 7 pla­net, a trzy kar­ty trak­to­wa­no pomoc­ni­czo. Nie­któ­rzy wkła­da­li tam Pana Boga, inni Anio­ła lub Dia­bła, w zależ­no­ści od obo­wią­zu­ją­cej w danej epo­ce filo­zo­fii spo­łecz­nej. Filo­zo­fia socjal­na ma zresz­tą prze­moż­ne zna­cze­nie dla każ­de­go sys­te­mu astro­lo­gicz­ne­go, magicz­ne­go itd.

Jeże­li rozu­mie się choć tro­chę zna­cze­nie pla­net i zna­ków Zodia­ku, to sym­bo­li­ka Taro­tu sta­je się oczy­wi­sta. Jeże­li wypi­sze­my sobie wszyst­kie 22 Arka­na to ich powią­za­nie z pla­ne­ta­mi i zna­ka­mi jest następujące:

Kolej­ne Arkana Nazwa Arka­ny Odp. astro­lo­gicz­ny Komen­tarz
1 Arka­na Mag Mer­ku­ry
2 Arka­na Arcy­ka­płan­ka Pan­na trzy zna­ki
3. Arka­na Cesa­rzo­wa Waga dwie pla­ne­ty jako benefiki
4 Arka­na Cesarz Skor­pion
5 Arka­na Papież Jowisz
6 Arka­na Kochan­ko­wie Wenus
7 Arka­na Rydwan Strze­lec zno­wu trzy znaki
8 Arka­na Spra­wie­dli­wość Kozio­ro­żec
9 Arka­na Ere­mi­ta Wod­nik
10 Arka­na Koło For­tu­ny Uran znów dwie planety
11 Arka­na Moc Nep­tun
12 Arka­na Poświę­ce­nie Ryby i znów trzy znaki
13 Arka­na Śmierć Baran
14 Arka­na Wstrze­mięź­li­wość Byk
15 Arka­na Sza­tan Saturn dwie pla­ne­ty jako malefiki
16 Arka­na Wie­ża Mars
17 Arka­na Gwiaz­dy Bliź­nię­ta i zno­wu trzy znaki
18 Arka­na Księ­życ Rak
19 Arka­na Słoń­ce Lew
20 Arka­na Sąd Osta­tecz­ny Księ­życ
21 Arka­na Świat Słoń­ce
22 Arka­na Głu­piec Plu­to głu­piec

Ten sta­ro­żyt­ny sys­tem zna­ki-kar­ty jest zgod­ny z ofi­cjal­na teo­rią Towa­rzy­stwa Gol­den Down z Lon­dy­nu i jest naj­star­szym sys­te­mem okul­ty­stycz­nym w Euro­pie, wywo­dzą­cym się z cza­sów rzym­skich i bre­tań­skich (Król Artur). Nie jest to zgod­ne z Księ­gą Kaba­ły, ale ma głę­bo­kie uzasadnienie.

ALEF, czy­li pierw­sza lite­ra alfa­be­tu hebraj­skie­go jest skon­stru­owa­na podob­nie jak sym­bol Mer­ku­re­go. Na pierw­szej kar­cie Taro­tu znaj­du­je się dowol­nie ubra­ny czło­wiek, mają­cy przed sobą sto­lik z 4 ele­men­ta­mi przy­ro­dy. Leżą tam mone­ty (oczy­wi­ście takie do dewi­na­cji – do rzu­ca­nia I Ching’a) – sym­bol Powie­trza, mie­cze – sym­bol Ognia, puchar – sym­bol Wody i pał­ka – sym­bol Zie­mi. Czę­sto ta pał­ka znaj­du­je się w ręku i sym­bo­li­zu­je laskę magicz­ną Maga, któ­ry ścią­ga z nie­ba jakieś wpły­wy i prze­ka­zu­je je na zie­mię. Dla­te­go pod sto­li­kiem czę­sto wyra­sta kwiat. Roz­sta­wie­nie rąk Maga spo­wo­do­wa­ło powsta­nie lite­ry ALEF i nasze­go A.

Mer­ku­ry – to po pro­stu myśl. Jest to pię­tro czy­ste­go inte­lek­tu – w astro­lo­gii racjo­nal­nej. W irra­cjo­nal­nej – to wszyst­kie pro­ce­sy myśle­nia, han­dlu, mito­lo­gicz­ne opi­sy boga Mer­ku­re­go. A tu cho­dzi głów­nie o to, że tak samo jak licz­ba 1 jest jed­no­ścią, ale jesz­cze nie jest licz­bą, bo dopie­ro od dwóch, a wła­ści­wie od trzech zaczy­na się licz­ba, a jed­ność jest czymś abs­trak­cyj­nym. Sym­bo­li­zu­je jed­ność przy­ro­dy, czy­li jest ponad całym cią­giem liczb. Zarów­no jeden jak i dwa, są poza. Więc pierw­sza Arka­na – Mer­ku­ry ozna­cza: myśl, a dru­ga – Pan­na: pra­cuj. Myśl i pra­ca – one są poza wszel­ką zmia­ną. Poza wszel­ką rze­czy­wi­sto­ścią. Są to funk­cje czło­wie­ka. Hek­sa­gram 1 i 2.

Pan­na w astro­lo­gii ezo­te­rycz­nej ozna­cza pra­cę, ale nie fizycz­na. Cho­dzi raczej o wie­dzę i eru­dy­cje, któ­rą pra­ca przy­no­si. Dla­te­go dzia­ła­nia czło­wie­ka (pra­co­wi­tość i pil­ność) dają mu w rezul­ta­cie wie­dzę. Na dru­giej Arka­nie widać Naj­wyż­szą Kapłan­kę z zasło­nię­tą twa­rzą Jest to Izy­da Zasło­nio­na, trzy­ma­ją­ca na kola­nach Księ­gę (np. I Ching), z któ­rej daje odpo­wie­dzi. Jest to sym­bol eru­dy­cji – przez pra­ce docho­dzi się do dużej wiedzy.

Trze­cia Arka­na – Waga.- Tutaj dopie­ro zaczy­na się ciąg liczb. Wia­do­mo, że 1+2=3. Trzy daje towa­rzy­stwo. Waga jest sym­bo­lem świa­ta, do któ­re­go mówi­my “ty” Naj­pierw jest ego – myśl, potem dzia­ła­nie, a dopie­ro potem może­my zwró­cić się do świa­ta zewnętrz­ne­go. Zaczy­na­my go dostrze­gać i czło­wiek ma towa­rzy­stwo: part­ne­ra, wro­ga itd. świa­ta zewnętrz­ne­go – czy­li wszyst­kie cechy Wagi. Waga jest sym­bo­li­zo­wa­na prze Cesa­rzo­wą – z regu­ły jest to Izy­da Odsło­nio­na – mają­ca 12 gwiazd wokół gło­wy, a w ręku tar­czę, zresz­tą dość skor­pio­no­wą, bo któż ją chro­ni jak nie Cesarz? Ona jest tyl­ko pozo­rem wła­dzy. W rze­czy­wi­sto­ści jest to part­ner­stwo, mał­żeń­stwo. W pro­ce­sie dewi­na­cji naj­czę­ściej ozna­cza kobie­tę potrze­bu­ją­cą opie­ki męż­czy­zny. Ozna­cza ona rów­nież płod­ność w sen­sie pomno­że­nia tego, co było dotychczas.

Omó­wi­my teraz jeden z trzech zasad­ni­czych podzia­łów Taro­tu, czy­li podział na trój­ki. I tak:

Pierw­sza gru­pa: Mag, Arcy­ka­płan­ka, Cesa­rzo­wa.. Myśl – pra­cuj -koope­ruj. Mer­ku­ry, Pan­na, Waga. To oczy­wi­ście doty­czy czło­wie­ka. To jest świat człowieczy.

Dru­ga gru­pa:” Cesarz, Papież Kochan­ko­wie. Te trzy kar­ty, to kolej­no: Skor­pion, Jowisz i Wenus. Infor­mu­ją nas one o świe­cie uczuć, gdzie Skor­pion to poczu­cie wła­dzy, Jowisz – współ­czu­cie, pomoc i uczu­cia reli­gij­ne, Wenus – miłość, ero­tyzm i seks. Są to trzy naj­po­tęż­niej­sze instynk­ty kie­ru­ją­ce czło­wie­kiem. Czy­li od cia­ła fizycz­ne­go prze­szli­śmy do astralu.

Trze­cia gru­pa: Rydwan, Spra­wie­dli­wość i Pustel­nik, czy­li Strze­lec, Kozio­ro­żec i Wod­nik. Jest to sfe­ra cia­ła sub­tel­ne­go, ducho­we­go. Jeże­li rozu­mie się zna­cze­nie tych zna­ków jako domów horo­sko­pu 9, 10 i 11, to ta sfe­ra sta­je się jasna. Jest to wyż­szy roz­wój ducho­wy, eks­pan­sja w świat mate­rial­ny, umoż­li­wio­na przez ten roz­wój i nawią­za­nie kon­tak­tów, reali­za­cja pla­nów itd. (dom 11), przy­ja­cie­le. Rydwan dodat­ko­wo ozna­cza podró­że zagra­nicz­ne, gdyż jest to triumf. W tej chwi­li sym­bol ten jest zbyt odle­gły, ale w cesar­stwie Rzym­skim, czy u Egip­cjan – TRIUMF przy­zna­wa­no tyl­ko temu wodzo­wi, któ­ry doko­nał eks­pan­sji na tery­to­rium obce. Nie moż­na było trium­fo­wać, jeże­li się nie pod­bi­ło obce­go kra­ju. Tak samo obcym tery­to­rium jest dla nas to, cze­go uczy­my się na wyż­szym pię­trze świa­to­po­glą­du. Stąd Strze­lec ma zwią­zek z podró­ża­mi do obce­go kra­ju. Przy roz­wo­ju ducho­wym – to wła­śnie jest dla nas obce tery­to­rium. Jest to przy­swa­ja­nie sobie zupeł­nie nowych tre­ści. W trze­cim domu horo­sko­pu jest zdo­by­wa­nie tzw. wie­dzy ogól­nej. Jest to przy­swa­ja­nie sobie zupeł­nie nowych tre­ści. W trze­cim domu horo­sko­pu jest zdo­by­wa­nie tzw. wie­dzy ogól­nej (szko­ła, prze­czy­ta­ne książ­ki) itp. W domu 9 jest już wyż­szy samo­roz­wój, języ­ki obce itd. Dla­te­go Rydwan sym­bo­li­zu­je podró­że do obcych kra­jów, może sym­bo­li­zo­wać triumf z osią­gnię­cia cze­goś, lub eks­pan­sję czy­sto fizycz­ną. Zale­ży od kon­tek­stu. Zaś przede wszyst­kim ozna­cza moż­li­wość doko­na­nia eks­pan­sji. I trium­fo­wa­nie w niej.

Nato­miast Arka­na 8 – spra­wie­dli­wość – ozna­cza już osią­gnię­cie i opa­no­wa­nie sytu­acji. Na wie­lu kar­tach Taro­tu, Spra­wie­dli­wość trzy­ma w ozna­cza już osią­gnię­cie i opa­no­wa­nie sytu­acji. Na wie­lu kar­tach Taro­tu, Spra­wie­dli­wość trzy­ma w ręce miecz, ale trzy­ma go na zasa­dzie na zasa­dzie: ““O, widzisz, co ja mam?” Nie wali tym mie­czem. Jest groź­na tyl­ko wte­dy, gdy stra­szy. Jak już wyko­na wyrok, prze­sta­je być groź­na – może nawet roz­śmie­szać. Psy­cho­lo­gicz­nie Kozio­ro­żec ozna­cza sys­te­ma­tycz­ność itd., ale dla świa­ta wyda­rze­nio­we­go ozna­cza przede wszyst­kim wyż­sze pro­mi­nenc­kie sta­no­wi­ska. Naj­wyż­szą moż­li­wą karie­rę zro­bio­ną przez czło­wie­ka, bo to dom 10.

Dom 11, czy­li Wod­nik odpo­wia­da Pustel­ni­ko­wi. To, co napraw­dę robi Pustel­nik na tej kar­cie, to poka­zy­wa­nie dro­gi za pomo­cą śle­pej latar­ni. Te trzy Arka­na: 7, 8, i 9 to są trzy kate­go­rie nauczy­cie­li, Mistrzów. Reli­gij­ni – strze­lec, dzia­ła­ją­cy – Kozio­ro­żec i nauczy­cie­le – Wod­nik. Ist­nie­ją­ce cie­le­śnie oso­by – nauczy­cie­le – mogą dzia­łać tyl­ko na te trzy sposoby.

Ta gru­pa doty­czy cia­ła sub­tel­niej­sze­go – intelektualnego.

Czwar­ta gru­pa: Koło For­tu­ny, Moc i Poświę­ce­nie czy­li Uran, Nep­tun i Ryby. Uran sym­bo­li­zu­je spo­sób w jaki świa­do­mość korzy­sta z usług pod­świa­do­mo­ści. Znaj­du­je­my tu wszyst­kie idee, pomy­sły zwłasz­cza tech­nicz­ne. Sym­bo­li­zu­je on zarów­no Edi­so­na jak takich rewo­lu­cjo­ni­stów jak Lenin. Odpo­wia­da­ją­cą mu kar­tą Taro­tu jest Koło For­tu­ny, krę­co­ne przez trzy mał­py sym­bo­li­zu­ją­ce mecha­nizm ciem­nych sił – dia­bel­ski wyna­la­zek. Cho­dzi tu przede wszyst­kim o mecha­ni­zmy i róż­ne “mał­pie pomy­sły” czło­wie­ka, jak koło paro­we, tele­wi­zor itd. Nie są to rze­czy naj­bar­dziej potrzeb­ne, ale bar­dzo je lubi­my i chęt­nie ich używamy.

Nep­tun nato­miast sym­bo­li­zo­wa­ny jest przez dziew­czy­nę otwie­ra­ją­cą pasz­czę lwu. Gdy­by taka sytu­acja mia­ła ist­nieć napraw­dę, chy­ba by się takie dzia­ła­nie nie bar­dzo uda­ło. Jest to moż­li­we tyl­ko na zasa­dzie pre­sty­dy­gi­ta­tor­stwa lub aktor­stwa. Nazwa SIŁA wska­zu­je, że cho­dzi tu o siłę ducha wyni­ka­ją­cą z entu­zja­zmu, ide­olo­gii lub sztu­ki. Ta gru­pa kart sym­bo­li­zu­je pię­tro pod­świa­do­mo­ści i spo­sób jej oddzia­ły­wa­nia na nas. Uran daje nagłe pomy­sły i idee. Nep­tun – poka­zu­je wszyst­kie entu­zja­zmy, ule­ga­nie pew­nym ide­olo­giom i złu­dze­niom, czy­li kanał do tego, co wywie­ra wpływ, ale jest nieuświadomione.

Dwu­na­sta kar­ta Taro­tu – odpo­wia­da­ją­ca Rybom – przed­sta­wia Wisiel­ca, któ­re­mu pie­nią­dze sypią się z kie­sze­ni, ale któ­ry ma raczej zado­wo­lo­ną minę. Może to sym­bo­li­zo­wać jakąś for­mę medy­ta­cji, ale w zasa­dzie Ryby to poświę­ce­nie. Wią­że się to z panu­ją­cym aż do XI wie­ku w Irlan­dii oby­cza­jem, zgod­nie z któ­rym, męż­czy­zna mają­cy ukoń­czo­ne 40 lat i pra­gną­cy skoń­czyć z wojacz­ką, uda­wał się do upa­trzo­nej przez sie­bie wio­ski, wybie­rał sobie panien­kę i skła­da­jąc okup Radzie Star­ców, pro­po­no­wał, że powie­si się na szu­bie­ni­cy za wio­ską, cze­ka­jąc na ich wer­dykt. Jeże­li zgo­dzą się przy­jąć go do gro­ma­dy – to go ode­tną. Jeże­li nie – no to on umrze na tej­że szu­bie­ni­cy. I wie­szał sam sie­bie za nogę i cze­kał. Bar­dzo czę­sto zda­rza­ło się, że taki deli­kwent – po zdję­ciu go z szu­bie­ni­cy – umiał czy­tać i pisać, mimo iż uprzed­nio był nie­pi­śmien­ny. Ludzie ci byli zwy­kle poczy­ty­wa­ni póź­niej za mędr­ców – oczy­wi­ście jeśli prze­ży­li. Taki “spraw­dzian” kan­dy­da­ta na męża nie był rów­nież bez zna­cze­nia dla wio­ski. Jeże­li wypa­dał pomyśl­nie, ozna­cza­ło to, że czło­wiek jest zdrów, nie przy­wlókł żad­nej epi­de­mii i przez dłu­gie jesz­cze lata może być uży­tecz­ny dla wspól­no­ty. Na tym wła­śnie pole­ga ele­ment poświę­ce­nia w Rybach i praw­do­po­dob­nie jest to pene­tra­cja w pod­świa­do­mość, w wyobraź­nię, w głęb­sze pię­tra psy­chi­ki, dają­ca wie­dzę, mądrość, magicz­ne zain­te­re­so­wa­nia itd.

Pią­ta gru­pa: Śmierć, Wstrze­mięź­li­wość i Sza­tan czy­li Baran, Byk i Saturn. W tym momen­cie koń­czy się świat czło­wie­ka i prze­cho­dzi­my na wyż­sze pię­tra. Baran koń­czy pewien cykl, te 12 pierw­szych zna­ków, zaczy­na się dru­ga poło­wa, nale­żą­ca do świa­ta nie­wi­dzial­ne­go. Baran jest pra­po­cząt­kiem, naj­więk­szą trans­for­ma­cją. Sym­bo­li­zo­wa­ny jest przez Śmierć koszą­cą zarów­no Kró­lów jak i pastu­chów, ale ta kar­ta nie ozna­cza śmier­ci i jeże­li wypad­nie w pro­ce­sie dewi­na­cji, to nie zna­czy, że ktoś z tego powo­du umrze. Wyra­ża ona raczej śmierć i odro­dze­nie przy­ro­dy. Koniec i począ­tek cyklu. Oprócz tego moż­na w niej zna­leźć wszyst­kie, typo­wo męskie atry­bu­ty: nie­cier­pli­wość, pośpiech, ostre dzia­ła­nie, ostre narzędzie.

Następ­na kar­ta – Wstrze­mięź­li­wość – znak Byka, przed­sta­wia Anio­ła prze­le­wa­ją­ce­go z puste­go w próż­ne. Jest tu chy­ba pew­ne nie­po­ro­zu­mie­nie w nazwie, gdyż cho­dzi raczej o cier­pli­wość. Aniel­ską cier­pli­wość, któ­ra do Byka aku­rat pasu­je. Zda­rza się, że Byk bywa nad­mier­nie cierpliwy.

Pięt­na­sta Arka­na – Dia­beł, czy­li Saturn sym­bo­li­zu­je żądzę, czy­li to dzia­ła­nie czło­wie­ka, któ­re powo­du­je, że sam sobie budu­je wła­sne stra­chy i psy­cho­ner­wi­ce, któ­re ubie­ra w for­mę cza­row­nic palo­nych na sto­sie. Czło­wiek sam sie­bie “zała­twia” budu­jąc sobie posąg dia­bła i cią­gnąc go przez całe życie. Saturn wła­śnie ozna­cza, że czło­wiek sam jest sobie winien. Ozna­cza rów­nież i to, że w przy­ro­dzie kło­po­tów nie ma, a to co okre­śla­my ta nazwą zosta­ło stwo­rzo­ne przez czło­wie­ka. Przez niż­sze pię­tro jego psy­che, przez gor­szą stro­nę ludz­kiej natu­ry. Saturn sym­bo­li­zu­je zwie­rzę­cą natu­rę czło­wie­ka. Na kar­cie wyraź­nie widać, że Dia­beł jest sztucz­nym two­rem, posą­giem Sza­ta­na, a przy­pię­ci di nie­go ludzie -kobie­ta i męż­czy­zna, mają pętle nało­żo­ne luź­no na szy­ję i w każ­dej chwi­li mogli­by je zdjąć. I ten akt jest wła­śnie wyzwo­le­niem czło­wie­ka. Wyzwo­le­nie przy­cho­dzi przez Satur­na, przez cier­pie­nia, przez zro­zu­mie­nie, że pasja zawsze przy­no­si cier­pie­nie. I nicze­go inne­go przy­nieść nie może. Dopie­ro jak czło­wiek się z tego wyzwo­li, zaczy­na się roz­wi­jać. Dla­te­go Saturn jest eru­dy­cją, doświad­cze­niem i wytrzy­ma­ło­ścią potrzeb­ną do roz­wo­ju duchowego.

Czy­li do roz­wo­ju ducho­we­go potrzeb­ne są: koniec cze­goś i począ­tek cze­goś nowe­go – kar­ta 13, cier­pli­wość wręcz aniel­ska – 14 i Saturn – 15.

Szó­sta gru­pa: Wie­ża, Gwiaz­dy i Księ­życ, czy­li Mars, Bliź­nię­ta i Rak. Te trzy kar­ty zawie­ra­ją ostrze­że­nie przed tym wszyst­kim, co może nas spo­tkać na dro­dze roz­wo­ju duchowego.

Arka­na 16, to Wie­ża Babel sym­bo­li­zu­ją­ca ludz­kie poczy­na­nia, któ­re nie są pochwa­la­ne przez Nie­bo oraz to, czym muszą się tako­we dzia­ła­nia zakoń­czyć. Miesz­czą się tu wszel­kie ludz­kie poczy­na­nia, któ­re opar­te są na chciej­stwach. Kar­ta ta wska­zu­je na koniecz­ność wyrze­cze­nia się ego­ty­zmu i obiek­tyw­ne­go spoj­rze­nia na rze­czy­wi­stość przy­ro­dy. Nie nale­ży nicze­go budo­wać “wbrew” Nie­bu, bo jak nam w koń­cu przy­su­nie, to upa­dek będzie bar­dzo bole­sny. W pro­ce­sie dewi­na­cji kar­ta ta czę­sto sym­bo­li­zu­je kata­stro­fy, a jej astro­lo­gicz­nym odpo­wied­ni­kiem jest Mars. Spo­sób dzia­ła­nia, cha­rak­te­ry­stycz­ny dla dane­go czło­wie­ka, moż­na bowiem odczy­tać w horo­sko­pie z poło­że­nia i aspek­tów Mar­sa. Wska­zu­je on chęć dzia­ła­nia w okre­ślo­nym kie­run­ku, ale nie nale­ży tym się w życiu kie­ro­wać. I dla­te­go w I Ching’u powie­dzia­ne jest, że nale­ży ogra­ni­czać złość i inne niż­sze instynk­ty.. Jest to jedy­nym wyjściem.

Następ­na kar­ta 17, przed­sta­wia gołą dzie­wi­cę, któ­ra po zapad­nię­ciu zmro­ku poszła (niby) po wodę do stru­my­ka. Już noc zapa­dła, pta­ki poszły spać, gwiaz­dy roz­bły­sły na nie­bie, a ona nabie­ra wodę i wyle­wa, nabie­ra i wylewa…I wła­ści­wie nie wia­do­mo na co cze­ka i po co tak maru­dzi. Kar­ta ta, któ­rej odpo­wia­da­ją Bliź­nię­ta wyra­ża nasze myśle­nie życze­nio­we. Znak Bliź­niąt i trze­ci dom nio­są w sobie nie­bez­pie­czeń­stwo, że myśl przy­bie­rze cha­rak­ter życze­nio­wy. To jest bar­dzo poważ­na prze­szko­da dla roz­wo­ju inte­lek­tu­al­ne­go, a zwal­cze­nie jej jest nie­odzow­ne dla roz­wo­ju ducho­we­go. Czło­wiek powi­nien być “ubo­gi duchem”, ale to zna­czy – skrom­ny, a nie głu­pi. Czę­sto moż­na spo­tkać się z twier­dze­niem, że Bliź­nię­ta lubią się uczyć. Przede wszyst­kim jed­nak lubią gadać o byle czym, opo­wia­dać głu­pie kawa­ły, plot­ko­wać. Zwłasz­cza przy sil­nie pora­żo­nym Mer­ku­rym. Nato­miast tutaj, w Taro­cie 17 Arka­na sym­bo­li­zu­je wła­śnie myśle­nie życze­nio­we czło­wie­ka, to jego cho­ler­ne chciej­stwo, żeby rze­czy­wi­stość wyglą­da­ła tak, a nie ina­czej. Będzie więc czło­wiek zwle­kał, maru­dził, przy­mie­rzał się do róż­nych sytu­acji, żeby tyl­ko dopa­so­wać rze­czy­wi­stość do swo­ich potrzeb. T kar­ta przy­po­mi­na jed­nią z linii I Ching’a, któ­ra mówi, że zbyt boga­te ozdo­by noszo­ne przez dziew­czy­nę, tyl­ko zachę­ca­ją do obra­bo­wa­nia jej z cno­ty. I wła­śnie ta spra­wa jest tu uwypuklona.

Arka­na 18 – to psy­cho­ner­wi­ce. Na kar­cie tej widzi­my przede wszyst­kim raka, sie­dzą­ce­go w wiel­kim sta­wie i boją­ce­go się. Rak jest bar­dzo pose­syw­ny i przy­wią­za­ny do miej­sca swo­je­go poby­tu. Jak wia­do­mo, wycią­ga­ny z wody rak, trzy­ma w łap­kach kamień, na któ­rym sie­dział. Powy­żej widać dwa psy, wyją­ce do Księ­ży­ca, na pustych bez­dro­żach, dwa mia­sta, a nad tym wszyst­kim świe­ci Księ­życ w peł­ni, sączą­cy dość jado­wi­te, bla­de świa­tło. Wszyst­ko to razem przed­sta­wia nasze lęki, ułu­dy, magię i róż­ne nasze psy­cho­ner­wi­ce, pro­wa­dzą­ce na manow­ce i powo­du­ją­ce takie wycie do Księ­ży­ca. Roz­czu­la­nie się nad sobą.

Ta gru­pa kart zawie­ra trzy poważ­ne ostrze­że­nia i naj­waż­niej­sze prze­szko­dy na dro­dze roz­wo­ju duchowego.

Gru­pa siód­ma: Słoń­ce, Sąd Osta­tecz­ny i Świat, czy­li Lew, Księ­życ i Słoń­ce. Kar­ty te przed­sta­wia­ją trzy cele, jakie może osią­gnąć czło­wiek. Arka­na 19 przed­sta­wia dwo­je ludzi na are­nie. Wyraź­nie cho­dzi tu o are­nę cyr­ku rzym­skie­go, na któ­rej moż­na osią­gnąć sła­wę, jeże­li wybra­ło się dro­gę “świa­to­wą”. Moż­na uzy­skać poklask tłu­mów, lecz moż­na i przegrać.

Tak jak w 1 hek­sa­gra­mie I Ching’a mówi się, że smok, któ­ry wystar­to­wał, może teraz wybrać dro­gę. Może pole­cieć dro­gą hero­sa świa­to­we­go, a może pole­cieć dro­gą mędr­ca, któ­ry sam, w odosob­nie­niu szu­ka pew­nych roz­wią­zań i wypra­co­wu­je coś dla ludz­ko­ści, nie szu­ka­jąc pokla­sku. I to jest wła­śnie Lew, któ­ry tak jak wszyst­kie zna­ki ogni­ste jest dość ide­ali­stycz­ny, pod warun­kiem, że nie ule­gnie pochleb­stwom, sła­wie, pokla­skom. A jest bar­dzo skłon­ny do szu­ka­nia przyjemności.

Arka­na 20 – to Księ­życ. Na kar­cie tej widać, dmą­ce­go w wiel­ką trą­bę Archa­nio­ła Gabriel. i umar­łych, wsta­ją­cych z gro­bu. Kar­ta ta zosta­ła nazwa­na Sąd Osta­tecz­ny i z regu­ły sym­bo­li­zu­je wiel­ką zamia­nę. Jak wie­my Księ­życ jest zmien­ny i jest on odbi­tym świa­tłem Słoń­ca. Tra­dy­cyj­nie już, od pra­wie­ków Księ­życ – w naszej kul­tu­rze – koja­rzy się z Archa­nio­łem Gabrie­lem, a w Biblii jest wyraź­nie powie­dzia­ne, że Archa­nioł Gabriel jest wład­cą Księ­ży­ca. Nato­miast Archa­nioł Michał, z ogni­stym mie­czem – to Słoń­ce. Dwie bra­my Babi­lo­nu: bra­ma Słoń­ca i bra­ma Księ­ży­ca – to po pro­stu dwie pod­sta­wo­we dro­gi do nie­ba. Jed­na – dro­ga świa­to­wa, dro­ga zabły­śnię­cia eru­dy­cją, magią, moż­li­wo­ścia­mi fizycz­ny­mi. Dru­ga – dro­ga Księ­ży­ca , to jak­by wyko­rzy­sty­wa­nie cudzej ener­gii. Bo cóż tutaj robi Archa­nioł Gabriel? On obu­dził z mar­twych, zro­bił meta­mor­fo­zę, cud. Moż­na robić takie cuda medycz­ne, moż­na leczyć meto­dą pobu­dza­nia ener­gii – wła­śnie do tego wyko­rzy­stu­je się Księ­życ. Moż­na pobu­dzać w czło­wie­ku wyż­sze pię­tro psy­che i inspi­ro­wać jego roz­wój – wte­dy dzia­ła się nauczy­ciel­sko. Wszyst­ko to sta­no­wi w pew­nym sen­sie zmar­twych­wsta­nie czło­wie­ka. Budze­nie go z letar­gu. Ale wyko­rzy­sty­wa­nie boskiej ener­gii nie sta­no­wi o mistrzo­stwie nauczy­cie­la. Nie jest on przez to jesz­cze Mistrzem, cho­ciaż może się za takie­go uwa­żać. Jeśli zapo­mni o tym, że jest tyl­ko odbi­tym świa­tłem i uzna się za wiel­kie­go, “prze­sko­czy” jed­no oczko i sta­nie się Lucy­fe­rem, Plutonem.

Arka­na 21 nazy­wa­na jest kar­tą Adep­ta. Przed­sta­wio­na jest na niej kobie­ta, sto­ją­ca na kuli ziem­skiej, oto­czo­na wień­cem, sym­bo­li­zu­ją­cym Zodiak. Kar­ta ta przed­sta­wia naj­wyż­sze osią­gnię­cie dostęp­ne czło­wie­ko­wi śmier­tel­ne­mu: zostać Adep­tem. I dopie­ro na tym pozio­mie, czło­wiek sta­je się Mistrzem. Na poprzed­nich 20 pię­trach jest profanem.

Nato­miast 22 Arka­na – Sza­le­niec, czy­li plu­to jest poza całym ukła­dem, tak samo jak Mer­ku­ry – 1 -jest poza całym ukła­dem, bo to jest tyl­ko myśl, coś bar­dzo abs­trak­cyj­ne­go. Tak samo Plu­to jest czymś bar­dzo abs­trak­cyj­nym. Na kar­cie tej widzi­my czło­wie­ka, któ­re­mu wyda­je się, że jest ład­nie ubra­ny, ale por­t­ki z nie­go spa­da­ją. Całą swo­ją chu­do­bę ma w skrom­nym worecz­ku, zawie­szo­nym na kijasz­ku, idzie po pusty­ni i patrzy w gwiaz­dy, nie zauwa­ża­jąc, że za chwi­le runie w prze­paść. Jest to osob­nik, któ­ry wszyst­ko wie naj­le­piej, czy­li czło­wiek demo­nicz­ny. I takim wła­śnie sta­nem ducha gro­zi Plu­to, zwłasz­cza jeże­li znaj­dzie się w 8 lub 12 domu i przy złych aspek­tach. Jeże­li dołą­czy do tego jesz­cze odmo­wa roz­wo­ju ducho­we­go, gro­zi obłęd lub wła­śnie taka iluzja.

Kar­ta Sza­leń­ca powin­na być odrzu­co­na z Taro­tu i trzy­ma­na osob­no, gdyż ina­czej ten Tarot nabie­ra cha­rak­te­ru demo­nicz­ne­go. I nie odpo­wia­da nam serio, tyl­ko mówi o Mai, ilu­zji, o tym co chce­my wie­dzieć życze­nio­wo, co jest zgod­ne z naszy­mi lekami.

Każ­da kar­ta Taro­tu jest tak skon­stru­owa­na, że może­my podzie­lić ją na trzy części:

Prze­szłość teraź­niej­szość przy­szłość
Świat myśli czło­wie­ka (świat psychiczny)
Świat fizycz­ny
Świat mate­rii nieożywionej

Weź­my dla przy­kła­du kar­tę Wisiel­ca. Jak ją sobie podzie­li­my , to prze­szłość i przy­szłość będą jed­na­ko­we, bo i z pra­wej, i z lewej stro­ny jest drze­wo. Jeste­śmy w sta­nie zawie­sze­nia. Ale w prze­szło­ści i przy­szło­ści nie było tak źle. Byli­śmy w sta­nie drze­wa, a ono prze­cież rośnie Ucie­kać wpraw­dzie nie może, ale dobrze się czu­je. Czy­li: opre­sja przemijająca.

Jeże­li popa­trzy­my na świat myśli, to: myśli­my, że wisi­my za nogę. Czy­li myśli­my o nodze, bucie – taką dro­gą musi prze­bie­gać rozumowanie.

W środ­ko­wej czę­ści kar­ty widzi­my czło­wie­ka, w zupeł­nie nie­złym sta­nie, wyraź­nie nie­zbyt przej­mu­ją­ce­go się swo­im poło­że­niem. W dodat­ku wyla­tu­ją mu z kie­sze­ni pieni.….adze, i to okre­śla jego stan ogól­ny – jest to czło­wiek raczej ubo­gi. Ta część kar­ty okre­śla naszą fizycz­ną rze­czy­wi­stość. Ozna­cza­ło­by to cho­ro­bę, bie­dę, stra­ty mate­rial­ne, itd.

Dół kar­ty zupeł­nie wyraź­nie ozna­cza medy­ta­cję. Jeże­li sami sie­bie zmu­si­my do medy­ta­cji, to jak­by­śmy się zawie­si­li za nogę. W pew­nym sen­sie zmu­sza­my naszą psy­che do sta­nu zawie­sze­nia. Do powstrzy­ma­nia się od dzia­ła­nia. I wła­śnie dla­te­go ozna­cza to medy­ta­cje i poświęcenie.

Komen­ta­rze FB

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Astrologia – wykład 2. Zdrowie.

W astrologii urodzeniowej temat "zdrowie" jest bardzo rozległy i nie sposób omówić go w ciągu jednego spotkania. Nieco prościej przedstawia...

Zamknij