Anna German

Anna German

Ten tekst  jest poświę­co­ny naj­waż­niej­szej arty­st­ce w moim życiu, od pierw­szych dłu­go­gra­ją­cych płyt gra­mo­fo­no­wych, któ­rych słu­cha­łam, kie­dy mia­łam 3 lata.

Na wstę­pie przed­sta­wię jed­ną z jej naj­bar­dziej zna­nych pio­se­nek, któ­ra była ponie­kąd „szla­gie­rem” w Rosji w latach 70. (ale nie bądź­cie skon­fun­do­wa­ni sta­ro­mod­ną aran­ża­cją): „Nad­ież­da” (Nadzie­ja).

W moim kra­ju Anna Ger­man była bez wąt­pie­nia kul­to­wą pio­sen­kar­ką. Z wie­lu powo­dów, głów­nie sła­be­go zdro­wia po wypad­ku dro­go­wym we Wło­szech w 1967, nie odby­wa­ła tak wie­lu tour­née, jak powin­na, z jej nie­wia­ry­god­nym talen­tem. Naj­wy­raź­niej, cho­ciaż każ­dy Rosja­nin zna ją i jej pio­sen­ki, nie­wie­lu ludzi Zacho­du sły­sza­ło jej nazwi­sko.

Anna Ger­man uro­dzi­ła się w Urgen­czu w Uzbec­kiej SRR (41n35, 60e41) 14 lute­go 1936 r. i zmar­ła 25 sierp­nia 1982 r. w War­sza­wie. Mia­ła rosyj­skie, pol­skie, nie­miec­kie i holen­der­skie korze­nie (jej przod­ko­wie przy­by­li do Rosji w XVII wie­ku). Wcze­sne lata spę­dzi­ła w Rosji, a póź­niej prze­pro­wa­dzi­ła się z rodzi­ną do Pol­ski, wciąż mówiąc per­fek­cyj­nym rosyj­skim i mając bar­dzo rosyj­ski cha­rak­ter. Kocha­ła kraj i odwie­dza­ła go regu­lar­nie na tour­née i nagra­nia.

Czas uro­dze­nia nie był mi zna­ny, więc spró­bo­wa­łam go zrek­ty­fi­ko­wać, mając na uwa­dze jej wygląd (była wyso­ka, 190 cm), jej sto­pień nauko­wy w geo­lo­gii, póź­ne mał­żeń­stwo, strasz­ny uraz w sierp­niu w 1967 r., kie­dy była spa­ra­li­żo­wa­na i nie mogła potem śpie­wać przez trzy lata, póź­ne naro­dzi­ny jej syna w 1975 r., jej talent, sła­wę i śmierć na raka.

Wyraź­nie była oso­bą Jowi­szo­wą, jed­nak bar­dzo kobie­cą i wraż­li­wą, więc podej­rze­wa­ła­bym Ryby na Ascen­den­cie. Ponie­waż była tak sław­na, ten per­fek­cyj­ny Jowisz w Strzel­cu wyglą­dał­by sen­sow­nie bli­sko MC (nale­ży zauwa­żyć, że Jowisz jest w anti­scium z Rahu – to jedy­ny przy­pa­dek, kie­dy bez­gło­wy stwór może być pomoc­ny bez krzyw­dy).

Anna German
Rys. 1

Ponie­waż była bar­dzo skrom­na i dys­kret­na, Słoń­ce w 12. domu i Saturn bli­sko Ascen­den­tu by paso­wał. A zatem, mój osta­tecz­ny wybór padł na Ascen­dent w Rybach. Potem, pamię­ta­jąc o jej ura­zach zagra­ni­cą, jej bole­snym życiu i śmier­ci, obró­ci­łam tro­chę horo­skop, żeby otrzy­mać wierz­cho­łek 8. domu w Skor­pio­nie z Księ­ży­cem w 8. domu. Nale­ży zauwa­żyć, że wład­ca 8. domu Mars jest w pierw­szym domu i wyglą­da to pra­wi­dło­wo: cier­pia­ła przez 15 lat, do ostat­nich dni życia. Ta kon­fi­gu­ra­cja daje tak­że wierz­cho­łek 2. domu w Byku, Wenus będą­ca w recep­cji z Mar­sem w pierw­szym i Satur­nem – tu jest jej boski głos, z solid­ną pra­cą w celu per­fek­cyj­nej tech­ni­ki. A zatem wykre­śli­łam horo­skop na lokal­nym czas 8:50 (+5) z Ascen­den­tem w oko­ło 15° Ryb (rys. 1) .

Nale­ży spoj­rzeć na fir­da­ria. Okres Księ­ży­ca zaczy­na się w 1967 r. – Księ­życ jest w 8. i bar­dzo uszko­dzo­ny. Zna­czy to, że sek­tor został okre­ślo­ny pra­wi­dło­wo. Wypa­dek samo­cho­do­wy przy­da­rzył się Annie, kie­dy mia­ła 30 lat, a pozy­cja Księ­ży­ca w tym obsza­rze horo­sko­pu pra­wi­dło­wo kore­spon­du­je z jej wie­kiem wte­dy. Oko­ło tego cza­su, wład­ca 8. domu Mars prze­szedł dyrek­cyj­nie w try­gon do Ascen­den­tu. To było strasz­ne wyda­rze­nie, ale nie koniec.

Solariusz
Rys. 2

W sola­riu­szu (rys. 2)  dla roku wypad­ku samo­cho­do­we­go wład­ca Descen­den­tu, Mars, wypa­da dokład­nie na wierz­choł­ku ósme­go domu. Rze­czy­wi­ście, to była wina jej kie­row­cy, któ­ry zasnął na nie­bez­piecz­nej dro­dze w nocy. Wład­ca Ascen­den­tu sola­riu­sza jest w 6., a wład­ca 6.  domi­nu­ją­cy w horo­sko­pie znaj­du­je się w 10., w retro­gra­da­cji i sil­ny. Z kolei Wenus w sola­riu­szu jest w koniunk­cji z wład­cą 12. domu jako sygni­fi­ka­to­rem hospi­ta­li­za­cji – wszyst­kie razem poka­zu­ją wiel­kie nie­bez­pie­czeń­stwo i cho­ro­bę.

Uro­dze­nie się syna w 1975 r. jest sygni­fi­ko­wa­ne przez wład­cę 5. domu two­rzą­ce­go dyrek­cyj­nie koniunk­cję z wład­cą Ascen­den­tu Jowi­szem. Jej uro­dze­nio­wy Księ­życ w Skor­pio­nie wła­da 5. domem, a syn uro­dził się w listo­pa­dzie! Tak­że sola­riusz jest wymow­ny. Księ­życ, któ­ry jest natu­ral­nym sygni­fi­ka­to­rem dziec­ka (i wład­cą 5. domu w horo­sko­pie uro­dze­nio­wym), pra­wi­dło­wo przy­pa­da w pierw­szym domu radik­su. Wład­ca 5. domu sola­riu­sza wypa­da w 5. domu natyw­ni­ka, jest retro­gra­du­ją­cy i w detry­men­cie: rze­czy­wi­ście, dok­to­rzy zabro­ni­li jej zajść w cią­żę, z jej cia­łem kom­plet­nie nie­spraw­nym. Opo­zy­cja Mars-Saturn na osi 5–11 mówi dużo o jej cier­pie­niach pod­czas cią­ży. Co za cha­rak­ter… i, tak, w sola­riu­szu sku­pi­sko bene­fi­ków w Rybach, wpa­da­ją­ce w jej uro­dze­nio­wy 1. dom, ozna­cza Boską ochro­nę i jej póź­ne szczę­ście (rys. 3).

Rys. 3
Rys. 3
Rys. 4
Rys. 4

I teraz spójrz­my na naj­smut­niej­szy horo­skop, sola­riusz na rok, w któ­rym umar­ła. Kie­dy zro­bi­łam sola­riusz na 1982 r., bałam się zoba­czyć cięż­ko uszko­dzo­ne domy 6. i 8. Naj­wy­raź­niej, wład­ca uro­dze­nio­we­go Ascen­den­den­tu, Jowi­sza, jest tutaj w Skor­pio­nie, któ­ry jest na wierz­choł­ku uro­dze­nio­we­go 8. domu – to był jego rocz­ny tran­zyt. Wład­cy uro­dze­nio­we­go domu 8. i 8. domu sola­riu­sza są razem bli­sko Księ­ży­ca. Wład­ca uro­dze­nio­we­go 6. domu, Słoń­ce, kul­mi­nu­je w sola­riu­szu – okrop­na cho­ro­ba. Ketu w sola­riu­szu jest w 8. – życie zosta­ło ode­bra­ne (rys. 4).

Nie­spo­dzie­wa­nie, odkry­łam wład­cę Ascen­den­tu sola­riu­sza, Mer­ku­re­go, w 9. domu i po poszu­ki­wa­niach w Inter­ne­cie zda­łam sobie spra­wę, że sta­ła się bar­dzo reli­gij­na pod koniec życia i nawet zro­bi­ła kil­ka domo­wych nagrań psal­mów. Oto w taki spo­sób astro­lo­gia dopro­wa­dzi­ła mnie do pozna­nia cze­goś nowe­go o mojej ulu­bio­nej pio­sen­kar­ce.
To był koniec, tak… Z Wenus w 8. i wywyż­szo­nym wład­cy 8. domu w sola­riu­szu wiem, że ode­szła spo­koj­nie. Te dwa sola­riu­szo­we male­fi­ki wpa­da­ją­ce w jej uro­dze­nio­wy 7. i sola­riu­szo­wy 5. dom – to żal jej rodzi­ny…

Trud­no uwie­rzyć, co jej śmierć zna­czy­ła dla mnie. Mia­łam 13 lat i to była moja pierw­sza oso­bi­sta stra­ta… stra­ci­łam duszę, któ­ra była jak moja – nawet teraz tęsk­nię za nią żywą. Tak, jej Słoń­ce na moim Księ­ży­cu jest naszym astro­po­łą­cze­niem.

Rys. 5
Rys. 5

Kie­dy skoń­czy­łam ana­li­zo­wać horo­skop, zde­cy­do­wa­łam się spraw­dzić rek­ty­fi­ka­cję w sys­te­mie wedyj­skim. Po pro­stu prze­su­nę­łam czas uro­dze­nia na trzy minu­ty do przo­du, w stro­nę 8:53. Głów­nie z powo­du lagny w navam­sie, któ­ra zatem zmie­ni­ła znak. W rze­czy­wi­sto­ści, nie wpły­nę­ło to na horo­skop zachod­ni (mniej niż pół minu­ty prze­su­nię­cia dłu­go­ści geo­gra­ficz­nej Słoń­ca, bez zmian w sola­riu­szach) – może tyl­ko wierz­cho­łek natal­ne­go 9. domu prze­su­nął się do Strzel­ca. Może to była jej „obca zie­mia” Rosja, któ­ra przy­nio­sła jej ogól­no­kra­jo­wą sła­wę.
Może…

W rasi, kie­ro­wa­ła­bym się w kie­run­ku sil­ne­go wład­cy 1. i 12. domu w Lagnie i recep­cji wład­ców 2. i 10., z Jowi­szem w 10.: to są pro­fe­sja i sła­wa zwią­za­ne z gło­sem. W Navam­sie, 6. jest uszko­dzo­ny przez znisz­czo­ne Słoń­ce i nale­ży spoj­rzeć jak bar­dzo jest uszko­dzo­ny trze­ci dom. To jest wypa­dek dro­go­wy, któ­ry znisz­czył 10. Navam­sy. To były powo­dy doda­nia trzech minut do cza­su uro­dze­nia. W Dasam­sie, takie miłe jogi AK-AmK i DK-PK – te są w 2. i 10. od Księ­ży­ca, zno­wu znak dla pro­fe­sjo­nal­ne­go śpie­wa­nia. 2. od Księ­ży­ca w Dasam­sie wyglą­da napraw­dę dobrze, z podwój­nym aspek­tem bene­fi­ków (cho­ciaż Wenus jest dużo słab­sza od Jowi­sza). Rze­czy­wi­ście, nie ma bar­dziej melo­dyj­ne­go gło­su niż jej.

Nie znam dokład­nej daty wypad­ku samo­cho­do­we­go w sierp­niu 1967 r., ale patrząc na pra­ty­anar­da­sy Sha­sh­ti­hay­ani dasa, myślę, że sta­ło się to w pierw­szej poło­wie mie­sią­ca, pod pod­okre­sem Mar­sa, któ­ry jest w dużym stop­niu uszko­dzo­ny w Navam­sie i uszka­dza 6. w Drek­ka­nie (ten sek­tor był pod wpły­wem wiel­kie­go podwój­ne­go tran­zy­tu w sierp­niu 1967 r.). W Vim­sot­ta­ri to był dłuż­szy w cza­sie pod­okres Saturn-Wenus-Rahu: w Drek­ka­nie, Wenus wła­da Lagną, któ­ra jest pod osią Rahu-Ketu i jest uszko­dzo­na przez Satur­na.

Myślę, że powyż­sza ana­li­za poka­zu­je, że rek­ty­fi­ka­cja była popraw­na.

Na koniec, oto naj­pięk­niej­sza pio­sen­ka, arcy­dzie­ło dedy­ko­wa­ne przez dosko­na­łą pio­sen­kar­kę  dosko­na­łe­mu kom­po­zy­to­ro­wi: „List do Cho­pi­na”. Dla tych, któ­rzy wolą wło­ski: „Let Me Dre­am”.

Dla zafa­scy­no­wa­nych jej boskim gło­sem, jej nagra­nia są dostęp­ne na stro­nie „Pol­ska Muzy­ka”.

W cza­sach socja­li­stycz­nych, ta wspa­nia­ła pio­sen­kar­ka nie mogła dużo zara­biać. Jej rodzi­na (mąż, któ­ry nigdy nie oże­nił się ponow­nie, syn i bar­dzo sta­ra mat­ka) mają śred­ni dochód ze sprze­da­ży płyt: wszy­scy są świa­do­mi wiel­kiej ilo­ści płyt pirac­kich we wschod­niej Euro­pie…

Dla tych, któ­rzy chcie­li­by się dowie­dzieć wię­cej o Annie, oto dwie głów­ne stro­ny: mię­dzy­na­ro­do­warosyj­ska.

Ona nie może być zapo­mnia­na, nie…

P.S.

Kie­dy pra­co­wa­łam nad tek­stem, dzień był bar­dzo desz­czo­wy, przez wie­le godzin. Pomy­śla­łam więc, że powin­nam pomi­nąć moją zwy­cza­jo­wą godzi­nę jeż­dże­nia na rowe­rze i raczej wró­cić do domu, ponie­waż cięż­ka chmu­ra zakry­wa­ła całe nie­bo. Wyszłam i zda­łam sobie spra­wę, że przez przy­pa­dek poja­wi­ło się okno w chmu­rach, zaraz nad mia­stem – nie duża, ale wystar­cza­ją­co dobra, żeby deszcz ustał na jakiś czas. Zde­cy­do­wa­łam prze­je­chać krót­ką pętlę, zanim deszcz zacznie zno­wu padać. Jeź­dzi­łam pod oknem w chmu­rach ze wspa­nia­łą nie­bie­ską łatą czy­ste­go nie­ba, bez desz­czu, i zoba­czy­łam że poru­sza się ono z wia­trem w tę samą stro­nę, co ja… dobrze, pogo­da jest zmien­na, pomy­śla­łam, po pro­stu mam tro­chę szczę­ścia dzi­siaj.

Wzię­łam swój odtwa­rzacz mp3 i włą­czy­łam go. Nie był cał­kiem zapeł­nio­ny, tyl­ko 62 utwo­ry róż­nych arty­stów (rock, pop, folk – na każ­dy nastrój) i 9 z nich było Anny Ger­man. 9 z 62 to oko­ło jed­na siód­ma, praw­da?. Zawsze słu­cham w try­bie loso­wej kolej­no­ści, więc nie ma tu porząd­ku, tyl­ko przy­pa­dek. Włą­czy­łam; pierw­sza pio­sen­ka była Anny Ger­man. Przy­jem­nie, pomy­śla­łam, zaraz po pra­cy nad wpi­sem. Potem dru­ga pio­sen­ka – zno­wu Anna Ger­man. Potem trze­cia… jeź­dzi­łam pod tą poru­sza­ją­cą się łatą czy­ste­go nie­ba i słu­cha­łam, jed­na po dru­giej, sze­ściu pio­se­nek Anny Ger­man – z usta­wio­nym try­bem loso­wym.

Prze­je­cha­łam całą godzi­nę po mie­ście, bez desz­czu, i kie­dy dotar­łam do domu, 100 metrów przed budyn­kiem, deszcz zaczął zno­wu padać…

Myślę, że ona jest anio­łem, nie żar­tu­ję. To był dosłow­nie omen. Może była… zado­wo­lo­na? 🙂

P.S.

Zna­la­złam kil­ka kli­pów na YouTu­be; „Sun­ny Boy” jest rzad­kim nagra­niem. „When Gar­dens Blo­om” jest kolej­nym hitem. „Suf­fe­ring”…. I zna­na „Koły­san­ka”…

1 komentarz do wpisu “Anna German”

  1. mysle ze rze­czy­wi­scie cos w tym jest bo jak wytlu­ma­czyc to ze slu­cha­jac jej pio­se­nek napraw­de tesk­ni sie za ta oso­ba i takie dziw­ne uczu­cie mnie ogar­nia.
    Czy­tam ksia­ze­ke Wroc do Sor­ren­to i mam uczu­cie jak­by ona znaj­do­wa­la sie gdzies kolom­nie- bla­sko moze to tyl­ko moja wyobraznia?szczerze zalu­je ze nigdy nie bedzie mi dane poznac tak wspa­nia­lej oso­by!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Prawdopodobieństwo rozwodu zależy od układu planet, potwierdzają to badania

Badania, które przeprowadzono za inspiracją połączonych przez gwiazdy kochanków — Richarda Burtona i Elisabeth Taylor, wskazują na istnienie prawidłowości astrologicznych,...

Zamknij