Centaury. Nowa klasa obiektów: Chiron, Pholus, Nessus.

Astro­no­mo­wie odkry­li nie­daw­no w naszym Ukła­dzie Sło­necz­nym nowe obiek­ty, któ­re okre­śla się mia­nem Cen­tau­rów. Nale­żą do nich Chi­ron, Pho­lus i Nes­sus. Wyzna­cza­ją one nowe dro­gi w rozu­mie­niu dotych­cza­so­we­go mode­lu astro­lo­gii.

Bada­nia i odkry­cia astro­no­micz­ne nie tyl­ko posze­rza­ją nasze hory­zon­ty poznaw­cze, a przez to i pozwa­la­ją lepiej zro­zu­mieć ota­cza­ją­cy świat, w któ­rym żyje­my, lecz są rów­nież poważ­nym wyzwa­niem dla innych dys­cy­plin nauko­wych bądź para­nau­ko­wych, w tym szcze­gól­nie dla astro­lo­gii. W latach dzie­więć­dzie­sią­tych nasze­go stu­le­cia doko­na­no w astro­no­mii rewo­lu­cyj­nych odkryć, któ­re moż­na potrak­to­wać jako “bra­mę” pro­wa­dzą­cą ludz­kość w nową epo­kę.

Wszyst­ko zaczę­ło się dnia 1 listo­pa­da 1977 roku, kie­dy to ame­ry­kań­ski astro­nom Char­les T. Kowal odkrył drob­ne cia­ło nie­bie­skie krą­żą­ce pomię­dzy orbi­ta­mi Satur­na i Ura­na; obiekt ten nazwa­ny został mito­lo­gicz­nym imie­niem grec­kie­go cen­tau­ra – CHIRON (1977 UB/2060 Chi­ron). Począt­ko­wo myśla­no, że odkry­to jakąś nie­zwy­kłą, “zagu­bio­ną” aste­ro­idę, lecz póź­niej­sze bada­nia pozwo­li­ły udo­wod­nić, że Chi­ron nie jest żad­ną typo­wą aste­ro­idą zna­ną z tych, jakie krą­żą pomię­dzy orbi­ta­mi Mar­sa i Jowi­sza, lecz wie­le cech łączy go z kome­ta­mi. Chi­ron jed­nak nie jest ani typo­wą aste­ro­idą, ani też kon­wen­cjo­nal­ną kome­tą (choć obec­nie kla­sy­fi­ku­je się go jako aktyw­ną, lecz nie­ty­po­wą kome­tę olbrzym 95P/Chiron). Do nie­daw­na nie wie­dzia­no też do jakiej kla­sy ciał nie­bie­skich nale­ży zali­czyć ten szcze­gól­ny obiekt.

Wie­le wyja­śni­ło dopie­ro kolej­ne odkry­cie podob­ne­go obiek­tu, krą­żą­ce­go tym razem po bar­dzo eks­cen­trycz­nie elip­tycz­nej orbi­cie pomię­dzy pla­ne­ta­mi Satur­nem a Nep­tu­nem. Ta mała pla­net­ka zosta­ła odkry­ta przez ame­ry­kań­skie­go astro­no­ma Davi­da L. Rabi­no­wit­za w ramach pro­gramu badaw­cze­go Spa­ce­watch w Ste­wart Obser­wa­to­rium w Ari­zo­nie dnia 9 stycz­nia 1992 roku. Oka­za­ło się, że rów­nież i ten obiekt trud­no skla­sy­fi­ko­wać jako typo­wą aste­ro­idę. Dal­sze bada­nia pozwo­li­ły udo­wod­nić, że to nowe cia­ło nie­bie­skie musi nale­żeć do tej samej kla­sy obiek­tów, co odkry­ty 15 lat wcze­śniej Chi­ron, dla­te­go nada­no mu nazwę inne­go grec­kie­go cen­tau­ra – PHOLUS (gr. Folos) – (1992 AD/5145 Pho­lus). Astro­no­mo­wie posta­no­wi­li więc zali­czyć Chi­ro­na i Pho­lu­sa do odręb­nej kla­sy obiek­tów, któ­re okre­śla się obec­nie jako Cen­tau­ry.

Według mito­lo­gii, Gre­cy wyobra­ża­li sobie cen­tau­ry jako potwo­ry – pół ludzi, pół koni. Nie­przy­pad­ko­wo więc te szcze­gól­ne i nie­ty­po­we cia­ła nie­bie­skie otrzy­ma­ły imio­na cen­tau­rów, bowiem ana­lo­gicz­nie do tych mito­lo­gicz­nych stwo­rów, obiek­ty te są “pół aste­ro­ida­mi”, “pół kome­ta­mi”. Zwra­ca uwa­gę fakt, że po raz kolej­ny astro­no­mo­wie, wpraw­dzie przy­pad­ko­wo, lecz jak­że intu­icyj­nie i zara­zem bez­błęd­nie nada­li pierw­sze­mu odkry­te­mu tego typu obiek­to­wi imię cen­tau­ra – Chi­ron.

Obiek­ty Chi­ron i Pho­lus nie są obec­nie jedy­ny­mi zna­ny­mi Cen­tau­ra­mi, jakie krą­żą w tej czę­ści Ukła­du Sło­necz­ne­go, bowiem już w 1993 roku, dokład­nie dnia 26 kwiet­nia, D. L. Rabi­no­witz odkrył kolej­ne­go Cen­tau­ra, któ­ry jesz­cze do nie­daw­na nosił jedy­nie pro­wi­zo­rycz­ną nume­rycz­ną nazwę “1993 HA2”. Obiekt ten krą­ży po rów­nie, jeśli nie bar­dziej eks­cen­trycz­nej orbi­cie jak Pho­lus, prze­ci­na­jąc w swym bie­gu orbi­ty Ura­na i Nep­tu­na, przy­bli­ża­jąc się aż do ostat­niej pla­ne­ty – Plu­to­na.

Następ­ne lata przy­nio­sły kolej­ne odkry­cia Cen­tau­rów. Obec­nie (gru­dzień 1998) zna­nych jest ich osiem. Poza Chi­ro­nem, Pho­lu­sem i 1993 HA2 ist­nie­ją tak­że inne obiek­ty, jak dotych­czas jesz­cze nie nazwa­ne: 1994 TA, 1995 DW2, 1995 GO, 1997 CU26 oraz nie­daw­no odkry­ty 1998 SG35. Wszyst­kie Cen­tau­ry, co jest dla nich cha­rak­te­ry­stycz­ne, krą­żą wyłącz­nie w trans­sa­tur­nicz­nej czę­ści Ukła­du Sło­necz­ne­go (wyjąt­kiem jest 1998 SG35, któ­ry krą­ży mię­dzy Jowi­szem i Satur­nem). Naukow­cy zada­wa­li sobie pyta­nie, skąd pocho­dzą te nie­ty­po­we, a zara­zem tak fra­pu­ją­ce cia­ła nie­bie­skie, gdzie znaj­du­je się źró­dło ich “wyklu­cia”?

W poło­wie XX wie­ku Peter Ger­rard Kuiper prze­wi­dział ist­nie­nie pla­ne­tek dale­ko poza orbi­tą ostat­niej pla­ne­ty – Plu­to­nem. Dopie­ro jed­nak zaawa­na­so­wa­ne bada­nia nauko­we w latach dzie­więć­dzie­sią­tych pozwo­li­ły udo­wod­nić intu­icje P. G. Kuipe­ra. Dnia 30 sierp­nia 1992 roku dwaj ucze­ni Jane X. LuuDavid C. Jewitt w obser­wa­to­rium na Mau­na Kea odkry­li po pię­ciu latach poszu­ki­wań pierw­szy obiekt – 1992 QB1 – krą­żą­cy w tzw. pasie Kuipe­ra, czy­li poza orbi­tą Plu­to­na. W następ­nych latach odkry­to kolej­ne “kuipe­row­skie” obiek­ty; obec­nie zna­nych jest ich 73 (gru­dzień 1998), choć przy­pusz­cza się, że jest ich znacz­nie wię­cej, przy­naj­mniej 35 tys. Nie­ste­ty, wszyst­kie, jak dotąd, otrzy­ma­ły jedy­nie nume­rycz­ne nazwy, np., w kolej­no­ści: 1993 FW, 1993 RO, 1993 RP etc. Ana­li­za porów­naw­cza tych wyjąt­ko­wych ciał pozwa­la przy­pusz­czać, że wszyst­kie odkry­te Cen­tau­ry muszą pocho­dzić wła­śnie z pasa Kuipe­ra, ponie­waż są one bar­dzo podob­ne do takich obiek­tów, jak 1992 QB1 czy 1993 FW, z nie­zna­nych jed­nak przy­czyn zosta­ły nie­ja­ko wcią­gnię­te w głąb nasze­go Sys­te­mu Sło­necz­ne­go, toru­jąc sobie nie­zbyt sta­bil­ne i dość eks­cen­trycz­ne orbi­ty. Przy­pusz­cza się rów­nież, że paru­ją­ca sub­stan­cja Cen­tau­rów, praw­do­po­dob­nie pocho­dze­nia kome­tar­ne­go, kie­dyś się wyczer­pie i zarów­no Chi­ron, Pho­lus, jak i inne tego typu obiek­ty zosta­ną wyrzu­co­ne z Ukła­du Sło­necz­ne­go, względ­nie prze­chwy­co­ne przez Słoń­ce i spa­lo­ne w jego atmos­fe­rze (lub też – według naj­now­szej wer­sji – mogą one krą­żyć po krót­ko­okre­so­wych orbi­tach mię­dzy Jowi­szem i Satur­nem lub nawet w jesz­cze bliż­szej czę­ści Ukła­du Sło­necz­ne­go). Nasu­wa się tutaj ana­lo­gia do grec­kie­go mitu o cen­tau­rach, któ­ry wyraź­nie mówi, że wszyst­kie te stwo­rze­nia prę­dzej czy póź­niej umie­ra­ją, nawet jeśli rodzą się jako nie­śmier­tel­ne – jak w przy­pad­ku cen­tau­ra Chi­ro­na (zob. np. Robert Gra­ves Mity grec­kie). Ten sam los spo­tka w przy­szło­ści astro­no­micz­ne Cen­tau­ry.

Odkry­cie wspo­mnia­ne­go już trze­cie­go Cen­tau­ra 1993 HA2 jest prze­ło­mo­wym momen­tem dla dia­lo­gu pomię­dzy astro­no­ma­mi i astro­lo­ga­mi. Otóż obiekt ten z ini­cja­ty­wy astro­lo­gów: Zane’a B. Ste­ina, Die­te­ra KochaRober­ta von Heere­na otrzy­mał nazwę NESSUS (gr. Nes­sos) – (1993 HA2/7066 Nes­sus). Nazwę tę nada­no 22 kwiet­nia 1997 roku i dzień ten powi­nien przejść do histo­rii astro­no­mii jako szcze­gól­nie donio­słe wyda­rze­nie. Bowiem po raz pierw­szy w dzie­jach astro­no­mii Mię­dzy­na­ro­do­wa Unia Astro­no­micz­na (IAU) zaak­cep­to­wa­ła pro­po­zy­cję astro­lo­gów, aby nazwać nową pla­ne­tę imie­niem kolej­ne­go mito­lo­gicz­ne­go cen­tau­ra – Nes­sus. Tak więc krą­żą teraz wokół Słoń­ca trzy ofi­cjal­nie nazwa­ne Cen­tau­ry: Chi­ron, Pho­lus i Nes­sus, sta­jąc się tym samym poważ­nym wyzwa­niem dla badań astro­lo­gicz­nych. Suk­ces jaki odnie­śli wspo­mnia­ni astro­lo­go­wie nie ogra­ni­cza się jedy­nie do tego poje­dyn­cze­go wyda­rze­nia. Kie­row­nik Minor Pla­net Cen­ter – Brian D. Mars­den – na tyle mile wspo­mi­na tę nie­co­dzien­ną współ­pra­cę, wyda­wa­ło­by się dwóch anta­go­ni­stycz­nych śro­do­wisk, że popro­sił ini­cja­to­rów Nes­su­sa, aby zapro­po­no­wa­li rów­nież nazwę dla kolej­nych Cen­tau­rów, któ­re na razie ozna­cza się nume­rycz­ną nota­cją:

1994 TA – pro­po­zy­cja nazwy: ELATUS
1995 DW2 – pro­po­zy­cja nazwy: ASBOLUS
1995 GO/8405 – pro­po­zy­cja nazwy: AFAREUS lub TELEBOAS

Zasłu­gi tych auto­rów są dla astro­lo­gii nie­ba­ga­tel­ne, bowiem współ­pra­cu­jąc ze śro­do­wi­ska­mi nauko­wy­mi otwie­ra­ją oni nowe dro­gi dla roz­wo­ju współ­cze­snej astro­lo­gii. Ame­ry­kań­ski astro­log Zane B. Ste­in jest pierw­szym poważ­nym bada­czem, któ­ry w 1978 roku zało­żył “Asso­cia­tion For Stu­dy­ing Chi­ron” (Sto­wa­rzy­sze­nie Badań nad Chi­ro­nem), zaś Robert von Heeren w lip­cu 1997 roku powo­łał w Mona­chium spe­cjal­ny “The Cena­taur Rese­arch Pro­ject / Ken­tau­ren For­schung­spro­jekt” (Pro­jekt Badaw­czy Cen­tau­rów), w któ­re­go two­rze­niu mam przy­jem­ność uczest­ni­czyć.

Odkry­cie Chi­ro­na, Pho­lu­sa i Nes­su­sa nie tyl­ko dla astro­no­mii, lecz rów­nież dla poważ­nych i rze­tel­nych astro­lo­gów jest donio­słym wyda­rze­niem. Nie cho­dzi tutaj o to, aby wynaj­dy­wać nowe pla­net­ki i wyzna­czać je w horo­sko­pie, nada­jąc im rów­nie waż­ne zna­cze­nie, jak tra­dy­cyj­nym dużym pla­ne­tom, lecz przede wszyst­kim cho­dzi o to, że bada­nia Cen­tau­rów posze­rza­ją hory­zon­ty w astro­lo­gicz­nym rozu­mie­niu trans­sa­tur­nicz­nych pla­net: Ura­na, Nep­tu­na, a zwłasz­cza Plu­to­na i pozwa­la­ją je widzieć w zupeł­nie nowym, nie­zna­nym dotąd świe­tle.

Oka­za­ło się bowiem, że astro­no­mo­wie chcąc odkryć dzie­sią­tą pla­ne­tę, odkry­li raczej dziw­ne obiek­ty – Cen­tau­ry oraz drob­ne cia­ła nie­bie­skie za orbi­tą Plu­to­na, któ­rych śred­ni­ca nie prze­kra­cza – jak dotych­czas – 800 km (“kuipe­ro­idy”). Bada­nia udo­wod­ni­ły, że Plu­ton, uwa­ża­ny do nie­daw­na za ostat­nią głów­ną pla­ne­tę, stał się pierw­szym i zara­zem naj­więk­szym obiek­tem (śred­ni­ca Plu­to­na wyno­si zale­d­wie 2300 km) z pasu Kuipe­ra. W świe­tle naj­now­szych badań nie moż­na zali­czyć Plu­to­na do głów­nych pla­net, bowiem zbyt wie­le wyka­zu­je on podo­bieństw z nowo odkry­ty­mi obiek­ta­mi, swo­imi sąsia­da­mi. Nasu­wa się w tym miej­scu pew­na reflek­sja: Plu­ton sta­je się obec­nie “kró­lem” wszyst­kich Cen­tau­rów oraz obiek­tów trans­nep­tu­no­wych (“plu­ton­ki”), podob­nie jak Ceres, naj­więk­sza aste­ro­ida (1003 km), jest “kró­lo­wą” wszyst­kich pla­ne­to­id krą­żą­cych pomię­dzy Mar­sem a Jowi­szem. Hades-Plu­ton, wład­ca śmier­ci i świa­ta pod­ziem­ne­go ma w swym wła­da­niu Cen­tau­ry i “kuipe­ro­idy”, pod­czas gdy Deme­ter-Ceres, bogi­ni płod­no­ści i uro­dza­ju w sym­bo­licz­ny spo­sób opie­ku­je się wszyst­ki­mi aste­ro­ida­mi.

Wra­ca­jąc do Cen­tau­rów nale­ży pod­kre­ślić, że są one drob­ny­mi cia­ła­mi nie­bie­ski­mi i moż­na je w meta­fo­rycz­nym sen­sie porów­nać do małych zia­re­nek lub nasio­nek, któ­re praw­do­po­dob­nie już w nie­da­le­kiej przy­szło­ści dia­me­tral­nie zmie­nią obli­cze astro­lo­gii. Według naj­now­szych obser­wa­cji sza­cu­je się, że śred­ni­ca Chi­ro­na wyno­si oko­ło 148 – 208 km (ale jego otocz­ka w pery­he­lium wyno­si bli­sko 1200 km), Pho­lu­sa oko­ło 192 km, zaś Nes­su­sa nie wię­cej niż 60 km – są to więc sto­sun­ko­wo małe obiek­ty (naj­więk­szym Cen­tau­rem jak dotych­czas jest 1997 CU26 – 302km), lecz wiel­kość pla­net i siła ich astro­lo­gicz­ne­go oddzia­ły­wa­nia nie zawsze sto­ją w bez­po­śred­nim związ­ku. Naj­cie­kaw­sze przy ana­li­zie Cen­tau­rów są ich orbi­ty, co nasu­wa podej­rze­nia, że te trzy obiek­ty są nie­ja­ko swo­isty­mi “pomo­sta­mi” pomię­dzy Satur­nem a dal­szy­mi pla­ne­ta­mi. Chi­ron w meta­fo­rycz­ny spo­sób łączy Satur­na z Ura­nem, Pho­lus jest “pomo­stem” dla Satur­na i Nep­tu­na, zaś Nes­sus łączy Satur­na z Plu­to­nem. Cykl obie­gu Chi­ro­na wyno­si 51 lat, Pho­lus obie­ga Słoń­ce w prze­cią­gu 92 lat, zaś Nes­sus potrze­bu­je oko­ło 123 lat na pełen obrót.

Centaury w horoskopie

Jakie waż­ne prze­sła­nie nio­są dla ludz­ko­ści te szcze­gól­ne cia­ła nie­bie­skie, jak moż­na rozu­mieć ich oddzia­ły­wa­nie i zna­cze­nie w indy­wi­du­al­nym horo­sko­pie? Rola Chi­ro­na jest już dość dobrze pozna­na, a jego inter­pre­ta­cja nie nastrę­cza obec­nie zbyt wie­lu pro­ble­mów. Obiekt ten bowiem został grun­tow­nie prze­ba­da­ny, do cze­go z pew­no­ścią przy­czy­ni­ło się zaan­ga­żo­wa­nie i pio­nier­ska pra­ca Zane’a B. Ste­ina. Autor ten jest obec­nie uwa­ża­ny za jed­ne­go z naj­lep­szych i zara­zem naj­bar­dziej kom­pe­tent­nych eks­per­tów od Chi­ro­na.

Chi­ron, jako abs­trak­cyj­na astro­lo­gicz­na zasa­da, zwią­za­ny jest z umy­słem, psy­che, duchem oraz mani­fe­stu­ją­cą i for­mu­ją­cą się w fizycz­nym wymia­rze duszą. Repre­zen­tu­je on tak­że zasa­dę holi­stycz­nej kata­li­za­cji, pole­ga­ją­cej na przy­spie­sze­niu licz­nych pro­ce­sów zacho­dzą­cych w psy­cho-emo­cjo­nal­nych sfe­rach oso­bo­wo­ści czło­wie­ka. Nie­mniej w nega­tyw­nym uję­ciu może mieć on zwią­zek z zanie­dba­niem lub nie­po­wo­dze­niem w doko­ny­wa­niu sze­ro­ko rozu­mia­nej syn­te­zy.

Pla­ne­ta” ta repre­zen­tu­je tak­że per­fek­cyj­ność w przy­swa­ja­niu i syn­te­ty­zo­wa­niu roz­ma­itych obsza­rów wie­dzy oraz dys­cy­pli­nę w roz­wi­ja­niu licz­nych umie­jęt­no­ści. Może ona uka­zy­wać cały wachlarz zdol­no­ści, od naj­bar­dziej pry­mi­tyw­nych i natu­ral­nych zręcz­no­ści do wznio­słe­go i dosko­na­łe­go kunsz­tu. Chi­ron zwią­za­ny jest tak­że ze zdol­no­ścią har­mo­ni­zo­wa­nia natu­ral­nych instynk­tów z wyso­ką kul­tu­rą i cywi­li­za­cją oraz ze spi­ry­tu­al­ną trans­for­ma­cją pro­wa­dzą­cą do coraz wyż­sze­go pozio­mu roz­wo­ju ducho­we­go. W destruk­tyw­nym warian­cie wyra­ża on fru­stra­cję wyni­ka­ją­cą z utra­ty poczu­cia jed­no­ści z samym sobą, któ­ra pro­wa­dzi naj­czę­ściej do kon­flik­tu pomię­dzy natu­ral­ny­mi popę­da­mi (id) i kul­tu­ro­wy­mi ogra­ni­cze­nia­mi (super­ego). Może on nie­kie­dy rów­nież repre­zen­to­wać bru­tal­ność, bestial­stwo i chci­wość.

Na pozio­mie bio­lo­gicz­nym Chi­ron poma­ga zacho­wać rów­no­wa­gę zdro­wia. Zwią­za­ny jest on z reha­bi­li­ta­cją, a tak­że sto­so­wa­niem róż­nych pro­ce­sów lecz­ni­czych i uzdra­wia­ją­cych, opie­ku­je się sys­te­mem immu­no­lo­gicz­nym oraz snem, jako spo­so­bem szcze­gól­nej rege­ne­ra­cji będą­cą rów­no­cze­śnie dro­gą kon­tak­tu z isto­ta­mi ducho­wy­mi. Funk­cja ta wyra­ża­na jest przez mito­lo­gicz­ny fakt, któ­ry mówi, iż cho­rym pod­czas snu uka­zy­wał się Askle­pios, uczeń Chi­ro­na, infor­mu­jąc o spo­so­bie ule­cze­nia cho­ro­by. Marze­nia sen­ne mogą stać się zatem swo­istą odpo­wie­dzią na wie­le drę­czą­cych pro­ble­mów nie tyl­ko fizycz­nych, lecz tak­że psy­cho-emo­cjo­nal­nych i egzy­sten­cjal­nych. Mani­fe­sta­cja Chi­ro­na – “otwar­ta rana” – może się prze­ja­wiać w posta­ci chro­nicz­nych (chi­ro­nicz­nych?) cho­rób i nie­szczęść, jak rów­nież nie­ustan­nym zma­ga­niem się z wła­snym zdro­wiem; wyra­żać się może tak­że w for­mie cho­rób nowo­two­ro­wych i zabie­gów chi­rur­gicz­nych.

Na pozio­mie spo­łecz­nym Chi­ron per­so­ni­fi­ku­je nauczy­cie­la i mistrza róż­no­rod­nych dzie­dzin i przed­mio­tów, ma on rów­nież zwią­zek z oso­bą uzdro­wi­cie­la. Chi­ron wią­że się ze śro­do­wi­skiem, eko­lo­gią oraz wszel­ką ochro­ną. Nie­mniej może on tak­że uosa­biać swo­iste­go out­si­de­ra, któ­ry choć pozo­sta­je na ubo­czu spo­łe­czeń­stwa, zawsze jest pomoc­ny wie­lu ludziom. “Pla­ne­ta” ta repre­zen­tu­je ponad­to nauczy­cie­la muzy­ki i gry na róż­nych instru­men­tach. Chi­ron sta­ra się tak­że inte­gro­wać spo­łecz­ną odpo­wie­dzial­ność z oso­bi­stą wol­no­ścią. Jed­nak w nega­tyw­nym uję­ciu wią­że się on z dzi­ku­sem oraz ludź­mi pozba­wio­ny­mi kon­tro­li nad wła­sny­mi instynk­ta­mi, a tak­że nisz­czy­cie­la­mi ludzi i zie­mi, dla­te­go wszel­kie znisz­cze­nia i zanie­czysz­cze­nia pozo­sta­wać mogą rów­nież w związ­ku z destruk­tyw­ną siłą Chi­ro­na. Ofia­ry prze­mo­cy i bru­tal­no­ści oraz tra­gicz­ni out­si­de­rzy to też per­so­ni­fi­ka­cje tej pla­ne­to­idy.

W horo­sko­pie Chi­ron sym­bo­li­zu­je wro­dzo­ną moty­wa­cję do asy­mi­la­cji i upo­wszech­nia­nia wie­dzy, a tak­że zdo­by­wa­nia szcze­gól­nych umie­jęt­no­ści. Zwią­za­ny on jest z uzdra­wia­niem róż­nych sfer i płasz­czyzn oso­bo­wo­ści. Chi­ron repre­zen­tu­je pro­ces wzno­sze­nia czło­wie­ka z pozio­mu bestii na poziom spi­ry­tu­al­nych doświad­czeń. Jest on tak­że swo­istym klu­czem do zro­zu­mie­nia horo­sko­pu i wyko­rzy­sta­nia wła­snych poten­cja­łów pro­wa­dzą­cych do “dotknię­cia” bosko­ści. Jed­nak­że w nega­tyw­nym uję­ciu może on repre­zen­to­wać zwie­rzę­cość i bydlę, któ­re w bez­myśl­ny spo­sób nisz­czy i burzy naj­bar­dziej kre­atyw­ne war­to­ści kul­tu­ro­we. Chro­nicz­ne cier­pie­nia to tak­że destruk­tyw­na mani­fe­sta­cja wiecz­nie otwar­tych ran Chi­ro­na (zob. tak­że moją książ­kę pt. “Prze­sła­nie Chi­ro­na”).

Rów­nież zna­cze­nie Pho­lu­sa jest obec­nie dość dobrze pozna­ne, co moż­na zawdzię­czać przede wszyst­kim ini­cja­ty­wie Rober­ta von Heere­naDie­te­ra Kocha (“The Cen­taur Rese­arch Pro­ject”), któ­rzy jako pierw­si w Euro­pie Zachod­niej zain­te­re­so­wa­li astro­lo­gów tym obiek­tem. Na obec­nym eta­pie badań uda­ło się usta­lić, że Pho­lus sym­bo­li­zu­je te obsza­ry nasze­go życia, któ­rych roz­wój w dzie­ciń­stwie został zanie­dba­ny, dla­te­go repre­zen­tu­je on z jed­nej stro­ny wszyst­kie uśpio­ne zdol­no­ści, z dru­giej zaś te sfe­ry psy­chi­ki, któ­re cze­ka­ją na odkry­cie i naro­dzi­ny. Pho­lus więc przy­go­to­wu­je i otwie­ra czło­wie­ka na spo­tka­nie z nie­zna­nym. Dzię­ki jego oddzia­ły­wa­niu mamy szan­sę obu­dze­nia w sobie nowych ener­gii, potrzeb i zdol­no­ści, zapo­wia­da on czę­sto począ­tek nowe­go roz­dzia­łu w naszym życiu. Klu­czo­wym okre­śle­niem dla Pho­lu­sa może być sło­wo: LINIENIE. Sens tego zwro­tu moż­na zro­zu­mieć poprzez fakt oddzia­ły­wa­nia Pho­lu­sa w horo­sko­pie, któ­re ma cha­rak­ter odsła­nia­nia ukry­tych wymia­rów duszy, przy jed­no­cze­snym porzu­ca­niu sta­rych i zuży­tych form.

Pho­lus pro­wa­dzi czło­wie­ka w nie­ocze­ki­wa­ne, gra­nicz­ne sytu­acje, pro­wo­ku­je czę­sto nie­bez­piecz­ne doświad­cze­nia, w któ­rych czu­je­my się bez­rad­ni i prze­stra­sze­ni. Te wyjąt­ko­we zda­rze­nia, za któ­re odpo­wie­dzial­na jest nowo odkry­ta “pla­ne­ta”, sta­ją się nie­jed­no­krot­nie klu­czo­wym momen­tem w roz­wo­ju, sytu­acje te pozwa­la­ją rów­nież na otwar­cie się wobec nowych wymia­rów wła­snej egzy­sten­cji. Pho­lus uświa­da­mia nam defi­cy­ty, uka­zu­je ukry­te zdol­no­ści, a tak­że poma­ga porzu­cić oso­bi­ste ogra­ni­cze­nia. Czę­sto też zapo­wia­da wędrów­kę na kra­wę­dzi, gdzie oscy­lu­ją mię­dzy sobą wewnętrz­na pew­ność sie­bie z jed­no­cze­sną moż­li­wo­ścią wystą­pie­nia eks­tre­mal­nych kata­strof. W swej naj­wyż­szej for­mie Pho­lus przy­no­si prze­sła­nie mówią­ce o koniecz­no­ści resa­kra­li­za­cji mate­rial­nych struk­tur życia (Saturn), dopro­wa­dza­jąc je do nie­skoń­czo­ne­go i pozo­sta­ją­ce­go ponad racjo­nal­no­ścią wymia­ru (Nep­tun), przy obec­no­ści kata­stro­fal­nych i gra­nicz­nych sytu­acji (Uran), któ­rych efek­tem ma być uzdro­wie­nie naszej egzy­sten­cji oraz zyska­nie kosmicz­nej mądro­ści (Chiron/Pholus).

Naj­mniej pozna­ny jest dotych­czas Nes­sus, lecz uda­ło się już usta­lić, że ten trze­ci Cen­taur repre­zen­tu­je m.in.: instynk­tow­nie wypar­ty ból, podob­nie, jak przy Pho­lu­sie, gra­nicz­ne doświad­cze­nia, któ­re mogą nas uwol­nić od cier­pie­nia, sym­bo­licz­ne “ukłu­cie w ser­ce” (por. mit o Nes­so­sie), oczysz­cze­nie i samo­ofia­ro­wa­nie, nie­pew­ność, ale tak­że i pod­stęp, zawiść oraz wie­le tema­tów zwią­za­nych z ener­gią Plu­to­na, jak śmierć, prze­moc czy trans­for­ma­cja.

Obec­nie, współ­pra­cu­jąc z The Cen­taur Rese­arch Pro­ject, pro­wa­dzę inten­syw­ne bada­nia nad astro­lo­gicz­nym wpły­wem Nes­su­sa. Poni­żej przed­sta­wiam klu­czo­we okre­śle­nia, któ­re oka­za­ły się cha­rak­te­ry­stycz­ne dla tego Cen­tau­ra: ofia­ra; trau­ma, uraz; auto­de­struk­cja, śmierć, cier­pie­nie; tęsk­no­ta; zawód miło­sny; stra­ta; sytu­acja gra­nicz­na; gra­ni­ca; nie­bez­pie­czeń­stwo; roz­strzy­gnię­cie; ambi­wa­len­cja wygrana/przegrana; pier­wot­ny impuls; skok ewo­lu­cyj­ny; brama/przejście; trans­for­ma­cja; uwol­nie­nie; naro­dzi­ny; ziar­no; poszu­ki­wa­nie zaspo­ko­je­nia. Roz­wi­nię­cie tych inter­pre­ta­cji oraz wie­le innych rze­czy moż­na zna­leźć w moim skryp­cie pt. “Trze­ci Cen­taur – NESSUS” (zamó­wie­nie przez e-mail do Auto­ra).

Wszyst­kie Cen­tau­ry: Chi­ron, Pho­lus i Nes­sus poma­ga­ją nam zin­te­gro­wać wie­le nie roz­wi­nię­tych sfer oso­bo­wo­ści, któ­re czę­sto pozo­sta­ją ukry­te, względ­nie nie­świa­do­me. Cen­tau­ry są też impul­sem do sze­ro­kie­go i inten­syw­ne­go roz­wo­ju, otwie­ra­ją nas na trans­cen­den­tal­ne doświad­cze­nia repre­zen­to­wa­ne w astro­lo­gii przez Ura­na, Nep­tu­na i Plu­to­na oraz pozwa­la­ją w innym świetl­ne widzieć wie­le “dogma­tów” astro­lo­gicz­nych.


Literatura
Heeren R., Koch D., Pho­lus – Wan­dler zwi­schen Saturn und Nep­tun, Chi­ron Ver­lag, Mös­sin­gen 1995
Heeren R., Koch D., Der neue Pla­net Pho­lus, [w:] “Meri­dian” 396
Heeren Robert von, Nes­sus, der drit­te Ken­taur, [w:] “mer­Cur” 497
Luu J. X., Jewitt D. C., Pas Kuipe­ra, [w:] “Świat Nauki” 796
Pio­trow­ski Piotr, Prze­sła­nie Chi­ro­na, [w:] “Nie­zna­ny Świat” 696
Pio­trow­ski Piotr, Prze­sła­nie Chi­ro­na, Stu­dio Astrop­sy­cho­lo­gii, Bia­ły­stok 1997
Pio­trow­ski Piotr, Pla­ne­to­ida Chi­ron. Arche­typ wewnętrz­ne­go uzdro­wie­nia, [w:] “Czwar­ty Wymiar” 398
Pio­trow­ski Piotr, Nowo odkry­ta pla­ne­ta – Pho­lus, [w:] “Czwar­ty Wymiar” (w przy­go­to­wa­niu)
Pio­trow­ski Piotr, Wta­jem­ni­cze­nia cen­tau­ra Chi­ro­na. Spi­ry­tu­al­ny wymiar dzi­kiej siły, [w:] “ALBO-albo” SACRUM
Ste­in Zane B., Chi­ron, Chi­ron Ver­lag, Mös­si­negn 1993
Ste­in Zane B., Wen­de­punkt Chi­ron, Chi­ron Ver­lag, Mös­sin­gen 1989
Zioł­kow­ski Krzysz­tof, Nowy obraz Ukła­du Sło­necz­ne­go, [w:] “Ura­nia – Postę­py astro­no­mii” 198

Piotr Pio­trow­ski

1 komentarz do wpisu “Centaury. Nowa klasa obiektów: Chiron, Pholus, Nessus.”

  1. Dzień dobry, w moim radik­sie Nes­susR jest w koniunk­cji (7.45÷7.34) z Pół­noc­nym Węzłem księ­ży­co­wym w Bliź­nię­tach oraz w try­go­nie do Lilith w Wod­ni­ku. Moje życie odzwier­cie­dla opis oddzia­ły­wa­nia Nes­su­sa – tak było. Lilith jest w tych doświad­cze­niach waż­ną czę­ścią. Dodat­kiem jest to, że, jak mi się wyda­je, otrzy­ma­łam dar wspar­cia od Pn. Węzła (wyj­ście poza cier­pie­nie). Żyję i mam się coraz lepiej.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
100 rocznica urodzin Leszka Szumana

Leszek Szuman urodził się 18 listopada 1903 w Poznaniu, w rodzinie, w której popularne były zainteresowania różnymi słabo zbadanymi dziedzinami...

Zamknij