Introductorium astronomiae” Michała Falkenera wkrótce po polsku!

Okladka Introductorium99

Wła­śnie skoń­czy­łem zasad­ni­czą część pra­cy redak­cyj­nej nad edy­cją kry­tycz­ną dzie­ła pol­skie­go uczo­ne­go Micha­ła Fal­ke­ne­ra z Wro­cła­wia „Intro­duc­to­rium astro­no­miae” z 1506 roku (wbrew temu, co suge­ru­je tytuł, doty­czy ono astro­lo­gii, nie astro­no­mii), któ­re opa­trzy­łem licz­ny­mi obja­śnie­nia­mi, pod­su­mo­wa­niem i tabe­la­rycz­nym stresz­cze­niem czter­na­stu roz­dzia­łów. Dzie­ło to w prze­kła­dzie dr Syl­wii Konarskiej-Zimnickiej i w naszym wspól­nym opra­co­wa­niu uka­że się (wraz z ory­gi­nal­nym tek­stem łaciń­skim) jako VI tom Biblio­te­ki Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Astro­lo­gicz­ne­go. Dodam, że to pierw­szy kom­plet­ny prze­kład pol­ski sta­ro­dru­ku astrologicznego!

Pra­ca ta to przy­kład wcze­sno­re­ne­san­so­we­go pod­ręcz­ni­ka astro­lo­giae natu­ra­lis (astro­lo­gii przy­rod­ni­czej), któ­ry obok boga­tej czę­ści teo­re­tycz­nej (mało zna­nej współ­cze­snym astro­lo­gom) obej­mu­je uni­ka­to­wy mate­riał doty­czą­cy …wię­cej

Neptun, szachy i almuten umysłu

Grigorij Lewenfisz

W astro­lo­gii nic nie jest jed­no­znacz­ne, co nie zna­czy, że mimo wszyst­ko nie może być ona pre­cy­zyj­na, choć jej sens ukry­ty jest w sys­te­mie zna­czeń nie zawsze tak oczy­wi­stych, jak­by­śmy tego ocze­ki­wa­li. Moje ostat­nie „odkry­cie” na tym polu wią­że się z horo­sko­pem rosyj­skie­go arcy­mi­strza sza­chów Gri­go­ri­ja Lewen­fi­sza, któ­re­go aktem uro­dze­nia zain­te­re­so­wał nas Miro­sław Czy­lek, jeden z redak­to­rów Bazy horo­sko­pów PTA, nad któ­rą wspól­nie z inny­mi oso­ba­mi pracujemy.

Przy­znam, że spo­dzie­wa­łem się dostrzec tu podob­ne ukła­dy pla­net, jak te, któ­re ma w horo­sko­pie na przy­kład Bob­by Fischer, mistrz świa­ta w sza­chach, a więc: Mer­ku­re­go …wię­cej

Jak wyznaczać sygnifikator klasy zawodowej

Bruno Jasienski

Jed­ną z waż­niej­szych rze­czy, któ­rą astro­log powi­nien umieć roz­strzy­gnąć, to kwe­stia pre­dys­po­zy­cji zawo­do­wych oraz tak zwa­na ran­ga sła­wy. Współ­cze­śnie bada się to głów­nie przez zawar­tość domu dzie­sią­te­go i jego wład­cę. Tym­cza­sem w daw­nej astro­lo­gii pro­ce­du­ra ta była bar­dziej skom­pli­ko­wa­na, gdzie wyraź­nie roz­róż­nia­no sygni­fi­ka­to­ra kla­sy zawo­do­wej od sygni­fi­ka­to­ra zawo­du (powo­ła­nia).

Pto­le­me­usz w IV księ­dze Tetra­bi­blos opi­su­je pro­ce­du­rę wyzna­cza­nia sygni­fi­ka­to­ra zawo­du, któ­ry sta­no­wi kom­bi­na­cję roz­ma­itych zmien­nych: pla­ne­ta musi być wschod­nia i naj­bli­żej Słoń­ca, albo powin­na znaj­do­wać się na medium coeli (w 10. domu) lub w koniunk­cji z Księ­ży­cem, względ­nie nale­ży roz­wa­żyć wład­cę MC. W tej pro­ce­du­rze każ­da z sied­miu pla­net może być sygni­fi­ka­to­rem …wię­cej