Wykład 1. Interpretacja horoskopu.

W momen­cie, w któ­rym przy­stę­pu­je­my do inter­pre­ta­cji horo­sko­pu nale­ży zamknąć już wszyst­kie książ­ki i posłu­gi­wać się jedy­nie tą wie­dzą, któ­rą mamy w gło­wie. Trze­ba umieć wycią­gać wnio­sek syn­te­tycz­ny z całe­go obra­zu nie­ba, a nie tyl­ko z poszcze­gól­nych czyn­ni­ków jak np. poło­że­nie Ascen­den­tu czy Słoń­ca, mówią­ce o cechach czło­wie­ka. W pro­ce­sie inter­pre­ta­cji docho­dzi­my w koń­cu do peł­ne­go obra­zu i zro­zu­mie­nia tego pro­ble­mu. Inter­pre­ta­cja skła­da się z trzech pod­sta­wo­wych kro­ków. Zada­je­my horo­sko­po­wi pyta­nia. To my sami musi­my posta­wić pro­blem – nie odby­wa się to mecha­nicz­nie: teraz weź­mie­my horo­skop i wszyst­ko z nie­go wypi­sze­my. Było­by to zaję­ciem zupeł­nie bez­przed­mio­to­wym. Robi­my więc ina­czej: zada­je­my horo­sko­po­wi pyta­nia, np. o dłu­gość życia dane­go czło­wie­ka, o jego zawód czy cha­rak­ter. Ogól­nie rzecz bio­rąc zawsze posłu­gu­je­my się pla­ne­tą, jako sygni­fi­ka­to­rem danej spra­wy. Pla­ne­tą znaj­du­ją­cą się w okre­ślo­nym zna­ku zodia­kal­nym i domu horo­sko­pu. Przy­pa­tru­je­my się temu i wydo­by­wa­my zna­cze­nie. To jest pierw­szy krok.

Następ­ny krok to szu­ka­nie rela­cji z dru­gą pla­ne­tą, rów­nież znaj­du­ją­cą się w okre­ślo­nym zna­ku i domu. Rela­cji poprzez aspekt czy dys­po­zy­cję. Następ­nie obser­wu­je­my to, co zwią­zek tych pla­net repre­zen­tu­je w sto­sun­ku do dys­po­zy­cji całe­go horo­sko­pu – całe­go nie­ba. W prak­ty­ce odby­wa się to w ten spo­sób. Pyta­my o cha­rak­ter czło­wie­ka. Wscho­dzi Kozio­ro­żec. Ludzie ze wscho­dzą­cym zna­kiem Kozio­roż­ca – myśli­my sobie – są upar­ci i ambit­ni. Saturn w Strzel­cu w 12 domu. Saturn w Strzel­cu – kry­sta­li­za­cja ide­ali­zmu Strzel­ca, zain­te­re­so­wa­nia bar­dziej mono­te­ma­tycz­ne, filo­zo­ficz­ne. A w 12 domu – ukry­wa­ne przed oto­cze­niem, intro­wer­tyzm, samo­roz­wój. Jeże­li teraz Saturn ma koniunk­cję z jakąś pla­ne­tą, to zwra­ca­my na to szcze­gól­ną uwa­gę, bo do cech Satur­na dołą­czy się jesz­cze coś. Jeże­li nie ma, to zwra­ca­my uwa­gę na poło­że­nie Jowi­sza, bo on dys­po­nu­je Satur­nem i osta­tecz­nie decy­du­je­my o tym Satur­nie przez poło­że­nie Jowi­sza. Ina­czej to będzie wyglą­da­ło jeże­li Jowisz będzie w kwa­dra­tu­rze do Satur­na, ina­czej jeże­li w try­go­nie, a ina­czej jeże­li nie będzie miał żad­ne­go aspek­tu. Daj­my na to, że Jowisz znaj­du­je się w zna­ku Pan­ny, w kwa­dra­tu­rze do Satur­na. W osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku czło­wiek ten sta­je się dro­bia­zgo­wy, małost­ko­wy, ma utrud­nio­ne myśle­nie syn­te­tycz­ne, bo znak Pan­ny jest kry­tycz­ny, dokład­ny i rze­czo­wy. I cechy Jowi­sza są ta znisz­czo­ne. Wyde­du­ku­je­my z tego, że czło­wiek może mieć takie zain­te­re­so­wa­nia, ale w koń­cu będzie eko­no­mi­stą. Może inte­re­so­wać się peda­go­gi­ką, ale nie może praw­dzi­wie inte­re­so­wać się filo­zo­fią, gdyż jego umysł nie jest aż tak wybit­ny jak np. przy Jowi­szu w kwa­dra­tu­rze Satur­na w Strzel­cu, gdzie Jowisz będzie bar­dzo sil­ny i da zain­te­re­so­wa­nia kapłań­stwem i wyż­szy­mi pię­tra­mi ducha. Gdy­by Jowisz znaj­do­wał się np. w try­go­nie w zna­ku Bara­na, wzmoc­nił­by cechy Strzel­ca, prze­by­wa­jąc w zgod­nym zna­ku Ognia.

Zanim jed­nak przy­stą­pi­my do jakiej­kol­wiek inter­pre­ta­cji nale­ży zba­dać same­go sie­bie, czy posia­da się tzw. dar astro­lo­gicz­ny, gdyż nie każ­dy może inter­pre­to­wać horo­skop, tak samo jak nie każ­dy może być leka­rzem. Dar astro­lo­gicz­ny mani­fe­stu­je się na bar­dzo róż­ne spo­so­by, ponie­waż obraz men­tal­ny może wytwa­rzać się na róż­nej głę­bo­ko­ści w róż­nych umy­słach. Jeden będzie się bar­dzo kon­cen­tro­wał i powo­li docho­dził do pra­wi­dło­wych wnio­sków, inny robi to spon­ta­nicz­nie, dla laika nie­mal natych­mia­sto­wo ale i jeden, i dru­gi może być dobrym astro­lo­giem.

Przede wszyst­kim nale­ży zwró­cić uwa­gę na to, że prze­wa­ga zna­ków pew­nej gru­py (Ogień, Woda, Powie­trze, Zie­mia) już coś nam mówi o cha­rak­te­rze czło­wie­ka. Na przy­kład: Ogień daje ostrość intu­icji ale nie­cier­pli­wość i pośpiech. Prze­wa­ga zna­ków Powie­trza daje spon­ta­nicz­ność, inte­li­gen­cję ale i pew­ną powierz­chow­ność, bo przy złych aspek­tach nad­miar inte­li­gen­cji będzie powo­do­wał leni­stwo w pra­cy nad nią. Zie­mia daje siłę kon­cen­tra­cji, ale bar­dzo dużą meto­dycz­ność i powol­ność sądze­nia – w ten spo­sób docho­dzi się do dobrych wnio­sków. Przy złych ukła­dach może to być nad­mier­ne spo­wol­nie­nie, a wręcz marud­ność. Zna­ki Wody dają dużą wyobraź­nię, wraż­li­wość, bar­dzo głę­bo­ką intu­icję – są naj­częst­sze u astro­lo­gów irra­cjo­nal­nych, myślą­cych sym­bo­licz­nie, obra­zo­wo, wręcz jasno­wi­dzów. Jed­no­cze­śnie dają duże waha­nia, wąt­pli­wo­ści, wraż­li­wość psy­chi­ki powo­du­ją­cą fluk­tu­acje. Ludzie ci nie zawsze “rów­no” pra­cu­ją. Zna­ki kar­dy­nal­ne mają pew­ną ana­lo­gię ze zna­ka­mi Ognia i powie­trza, zna­ki zmien­ne z Wodą, a zna­ki sta­łe z Zie­mią. Mają te same cechy,

Następ­ną bar­dzo waż­ną spra­wą jest obsa­dze­nie domów 1, 4, 8, 9 i 12 a zwłasz­cza 9 domu horo­sko­pu i poło­że­nie jego wład­cy oraz Jowi­sza jako natu­ral­ne­go wład­cy tego domu – ma to pod­sta­wo­we zna­cze­nie dla daru astro­lo­gicz­ne­go. W astro­lo­gii poję­cio­wej, racjo­nal­nej Jowisz ma wie­le wspól­ne­go z tzw. zdro­wym roz­sąd­kiem i wycią­ga­niem wnio­sków syn­te­tycz­nych – a poste­rio­ri. Poło­że­nie w horo­sko­pie, siła zodia­kal­na czy aspek­to­wa Jowi­sza mówi nam o moż­li­wo­ści dobre­go sądze­nia. Spra­wie­dli­we­go sądze­nia.

Dom 1, znaj­du­ją­ce się w nim pla­ne­ty i poło­że­nie wład­cy Ascen­den­tu mówią nam o powo­ła­niu czło­wie­ka. Dom 4 ma wie­le wspól­ne­go z gro­bem, z okul­ty­zmem, ze spra­wa­mi ukry­ty­mi, z radie­ste­zją. Obsa­dze­nie domu 4 jest częst­sze u radie­ste­tów niż u astro­lo­gów, bo to jest Zie­mia. Dom 8 wią­że się z tym wszyst­kim, co ukry­te, z życiem poza­gro­bo­wym, całą filo­zo­fią okul­ty­zmu, antro­po­zo­fią. Dom 9 to wyż­sze pię­tro świa­do­mo­ści, tzw. nad­świa­do­mość, pię­tro inte­gra­cji wyż­sze­go świa­to­po­glą­du, filo­zo­fia, wyż­sze stu­dia. I wresz­cie dom 12 mówią­cy znów o okul­ty­zmie, spra­wach ukry­tych itd. Z tym, że dom 12 jest częst­szy u psy­chia­trów niż u astro­lo­gów.

Naj­bar­dziej przy­dat­ny­mi dla daru astro­lo­gicz­ne­go pla­ne­ta­mi (bie­rze­my pod uwa­gę poło­że­nie i siłę pla­ne­ty) są przede wszyst­kim:

* Uran sta­no­wią­cy kanał jakim nasza świa­do­mość kon­tak­tu­je się z pod­świa­do­mo­ścią. Wydo­by­wa­nie nagłych idei z pod­świa­do­mo­ści. Czy­li jest to moż­li­wość pene­tra­cji, decy­zje, nagłe oświe­ce­nie, nagłe zro­zu­mie­nie.

* Księ­życ warun­ku­ją­cy koor­dy­na­cję tych wszyst­kich deduk­cji. Źle poło­żo­ny lub ata­ko­wa­ny przez male­fi­ki Księ­życ będzie w osta­tecz­nym rachun­ku powo­do­wał błąd w sądze­niu, gdyż deduk­cje nie będą sko­or­dy­no­wa­ne. W astro­lo­gii nale­ży brać pod uwa­gę wie­le czyn­ni­ków i przy syn­te­zie mogą nastą­pić zakłó­ce­nia.

* Słoń­ce warun­ku­ją­ce nagłe oświe­ce­nie, moż­li­wość poj­mo­wa­nia spraw wyż­szych oraz nasz wła­sny ide­alizm, któ­ry jest tu koniecz­ny.

* Nep­tun dają­cy intu­icję i inspi­ra­cję pły­ną­ce ze świa­ta nie­wi­dzial­ne­go (częst­szy jest u ludzi medy­tu­ją­cych niż u astro­lo­gów, cho­ciaż dobrze wyko­na­na inter­pre­ta­cja horo­sko­pu jest medy­ta­cją astral­ną)

* Plu­ton nato­miast daje pene­tra­cję i docie­kli­wość umy­słu. Się­ga­nie do świa­ta nie­wi­dzial­ne­go, pod powło­kę zewnętrz­ną.

Ze zna­ków naj­bar­dziej przy­dat­ne są Strze­lec, Wod­nik, Bliź­nię­ta, Rak, Lew i Ryby oraz Skor­pion. Sil­nie obsa­dzo­ne Ryby już dają ten dar, a zwłasz­cza – jak mówi Pto­lo­me­usz – Bliź­nię­ta i Strze­lec. Saturn potrzeb­ny jest do odpo­wied­niej kon­cen­tra­cji, do samo­dziel­nych, żmud­nych badań. Mer­ku­ry warun­ku­je sto­pień inte­li­gen­cji. Wenus spo­sób kon­tak­tu ze świa­tem zewnętrz­nym, sto­sun­ki z klien­ta­mi itd. Np. przy sil­nie ata­ko­wa­nej Wenus nikt nam nie uwie­rzy! Mars potrzeb­ny jest dla daru prze­ko­ny­wa­nia innych. Np. mając Mar­sa w Byku niko­go nie prze­ko­na­my, bo będzie­my zbyt powol­ni a jed­no­cze­śnie upar­ci. Szcze­gól­nie przy­kre jest poło­że­nie Mar­sa w Raku. Powo­du­je ogrom­ną nie­cier­pli­wość dzia­ła­nia i cha­os.

W astro­lo­gii jest taki trój­kąt: domy, pla­ne­ty i zna­ki. Nie moż­na tych trzech rze­czy roz­pa­try­wać osob­no. Zawsze trze­ba brać je pod uwa­gę razem. Pyta­nie co zna­czy np. Mars w Rybach jest bez sen­su. Nic nie zna­czy! Zale­ży w jakim jest domu. Jest to tyl­ko zafik­so­wa­ny pewien kie­ru­nek myśle­nia a resz­tę trze­ba same­mu rozu­mieć.

Kie­dy mówi­my o domach astro­lo­gicz­nych musi­my uwzględ­nić dwa sys­te­my domów. Pierw­szy – sys­tem rady­kal­ny – od 1 do 12 domu. Dru­gi – dery­wa­cyj­ny. I nie nale­ży mylić ich ze sobą. Jeże­li ktoś ma np. Mar­sa w Rybach w 5 domu, to nie­udol­ny astro­log może wywnio­sko­wać, że dziec­ko tego czło­wie­ka będzie cho­ro­wa­ło i umrze. A to wca­le nie o to cho­dzi! Spra­wa doty­czy przy­ja­cie­la żony, bo to jest dom 11 jego żony. Zale­ży to od poło­że­nia Jowi­sza i Nep­tu­na jako dys­po­zy­to­rów tego Mar­sa. Zawsze nale­ży o tym pamię­tać i nie wol­no odry­wać jed­ne­go od dru­gie­go. Nigdy nie roz­pa­tru­je­my tego Mar­sa w Rybach oddziel­nie. Musi­my od razu spoj­rzeć na Jowi­sza i Nep­tu­na i zro­zu­mieć czy tu cho­dzi o dziec­ko, czy o przy­ja­cie­la żony, czy może o młod­sze­go , dru­gie­go z kolei bra­ta. Nigdy nie wia­do­mo, bo Mars może rzą­dzić 6 domem i może to być cho­ro­ba wła­sna (płcio­wa, wene­rycz­na). W danym okre­sie życia może to ozna­czać róż­ne rze­czy, a wycią­gnię­cie koń­co­we­go wnio­sku to cały, dłu­gi pro­ces. Nale­ży jesz­cze pamię­tać, że zna­ki też dzia­ła­ją jak domy, czy­li w ten spo­sób mamy trzy sys­te­my domów. Zna­ki dzia­ła­ją nie tyl­ko w war­stwie psy­cho­lo­gicz­nej, nie­ja­ko nada­ją­cej infor­ma­cje. Na przy­kład: Strze­lec to spra­wy wyż­sze­go pię­tra roz­wo­ju ducho­we­go, tak samo jak spra­wy zagra­nicz­ne, języ­ko­we, spor­to­we itd., a jed­no­cze­śnie jest to dom 9 i poło­że­nie wład­cy Ascen­den­tu w domu 9 dzia­ła tak samo jak w Strzel­cu, w innym domu i też może dać podróż zagra­nicz­ną.

Tych trzech sys­te­mów nie da się od sie­bie ode­rwać. Jeże­li to zro­bi­my to pro­gno­za zacznie szwan­ko­wać. Dopie­ro roz­wa­żyw­szy wszyst­kie trzy razem zauwa­ża­my naj­sil­niej­szą ten­den­cję i wycią­ga­my wnio­sek.

Pozo­sta­ły nam jesz­cze pla­ne­ty. Poło­że­nie pla­ne­ty i jej dzia­ła­nie inter­pre­tu­je się też przez pew­ne­go rodza­ju trzy­krot­ność. Przede wszyst­kim trze­ba zba­da wła­sną natu­rę pla­ne­ty, następ­nie pozy­cję pla­ne­ty w zna­ku i domu, a następ­nie aspek­ty do innych pla­net I dopie­ro wte­dy moż­na powie­dzieć jak ta pla­ne­ta dzia­ła.

Zacznij­my od wła­snej natu­ry pla­ne­ty. Na począt­ku naj­le­piej nie roz­drab­niać się z tym i nie sta­rać się zapa­mię­ty­wać wszyst­kie­go na temat jej dzia­ła­nia. Wystar­czy zapa­mię­tać np. Mer­ku­ry – inte­li­gen­cja, Słoń­ce – wola czło­wie­ka, Wenus – miłość itd. To jest natu­ra tej pla­ne­ty i tego na razie się trzy­maj­my. Póź­niej patrzy­my na jej pozy­cję w zna­ku i domu. Ina­czej będzie dzia­ła­ła Wenus w Byku a ina­czej w Skor­pio­nie, gdzie jej poło­że­nie jest znisz­czo­ne. Ina­czej będzie dzia­ła­ła w 5 domu a ina­czej w 6. Na innym tere­nie się to będzie wyła­do­wy­wa­ło. Wycią­ga­my wnio­ski na ten temat a następ­nie przy­stę­pu­je­my do bada­nia aspek­tów. Powiedz­my, że ktoś ma Wenus w 5 domu, w Byku, “tyl­ko” w trzech kwa­dra­tu­rach: do Mar­sa, Plu­to­na i Satur­na w domu 8 w Lwie. I mimo tej świet­nej zapo­wie­dzi Wenus w Byku nie nauży­wa się. Te aspek­ty prze­szka­dza­ją i nic się na to nie pora­dzi. Jak z każ­dym złym aspek­tem – uży­je sobie jak zmą­drze­je.

Bar­dzo waż­nym momen­tem jest zaob­ser­wo­wa­nie tzw. sate­li­cjum lub clu­ste­rum. Jest to gru­pa trzech lub wię­cej pla­net w jed­nym zna­ku i domu horo­sko­pu. Jeże­li jest to roz­bi­te przez dom lub znak już tak nie dzia­ła. Przy czym zno­wu roz­róż­nia­my dwie sytu­acje. Naj­sil­niej­sze clu­ste­rum jest wte­dy, gdy dys­po­zy­tor (wład­ca) znaj­du­je się też w tym zna­ku. Dru­ga moż­li­wa sytu­acja – gdy dys­po­zy­tor jest gdzie indziej. Na przy­kład: duża gru­pa pla­net znaj­du­je się w Skor­pio­nie i jest w niej Mars lub Plu­to – wów­czas jest to nie­sły­cha­nie sil­ne i dzia­ła bene­ficz­nie. Jeże­li dys­po­zy­tor jest nie­obec­ny, a zwłasz­cza jeże­li jest ata­ko­wa­ny przez male­fi­ki może spo­wo­do­wać bar­dzo fatal­ny układ. I naj­bliż­sze przej­ście cięż­kiej pla­ne­ty (nawet Jowi­sza) może wywo­łać kata­stro­fę. Clu­ste­rum jest tym sil­niej­sze im mniej­sze odle­gło­ści są mię­dzy pla­ne­ta­mi. Wszyst­kie pla­ne­ty w koniunk­cji są sil­niej­sze niż np. dwie pla­ne­ty w koniunk­cji, prze­rwa kil­ku­na­stu stop­ni i znów dwie pla­ne­ty w koniunk­cji.

Omó­wi­my teraz poło­że­nia sate­li­cyj­ne w róż­nych zna­kach. Naj­pierw w dobrym sen­sie, czy­li gdy dys­po­zy­tor jest obec­ny:

* W Bara­nie daje wyjąt­ko­wo wiel­ką ener­gię i pre­de­sty­na­cję do życia poli­tycz­ne­go. Jest cha­rak­te­ry­stycz­ne w horo­sko­pach wybit­nych poli­ty­ków i woj­sko­wych, ludzi robią­cych ład w cięż­kich cza­sach.

* W Byku daje wiel­ką pre­de­sty­na­cję do spraw finan­so­wych i wiel­ką skłon­ność do tzw. reali­zmu kry­tycz­ne­go. Jest to sza­lo­ny upór i powol­ność dzia­ła­nia ale umysł jest real­ny – takie poło­że­nie mie­wa­ją ban­kie­rzy.

* W Bliź­nię­tach cha­rak­te­ry­stycz­ne dla ency­klo­pe­dy­stów wła­da­ją­cych róż­ny­mi talen­ta­mi, rysu­ją­cych, budu­ją­cych lub piszą­cych coś (Leonar­do da Vin­ci miał wiel­ką gru­pę pla­net w Bliź­nię­tach). Umysł wszech­stron­ny, wybit­ność inte­li­gen­cji.

* W Raku jest to naj­czę­ściej zmysł arty­stycz­ny, bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ny dla mala­rzy – wyobraź­nia sta­je się nie­sły­cha­nie twór­cza.

* W Lwie typo­we dla akto­rów, jest tu raczej wola dzia­ła­nia i chęć poka­za­nia się, zaim­po­no­wa­nia za wszel­ką cenę. Wyobraź­nia arty­stycz­na.

* W Pan­nie jest to typo­we dla mate­ma­ty­ków i fizy­ków. Umysł jest ana­li­tycz­ny, mate­ma­tycz­no-fizycz­ny ale bar­dzo twór­czy i bar­dzo ład­nie roz­wi­ja­ją­cy się.

* W Wadze – znów dla poli­ty­ków. Clu­ste­rum w Wadze nie dzia­ła na grun­cie arty­stycz­nym. Oczy­wi­ście będą jakieś zain­te­re­so­wa­nia w tym kie­run­ku, ale sil­niej­sze dzia­ła­nie będzie w dzie­dzi­nie poli­ty­ki i chęć zaim­po­no­wa­nia w świe­cie obcych ludzi przez kon­trak­ty, oddzia­ły­wa­nie na tłum itd. Czło­wiek zysku­je sym­pa­tię i pnie się w górę.

* W Skor­pio­nie są to zain­te­re­so­wa­nia medycz­ne albo psy­chia­trycz­ne na naj­wyż­szym pozio­mie, antro­po­zo­ficz­ne, jogow­skie itd.

* W Strzel­cu jest to cha­rak­te­ry­stycz­ne dla kapła­nów, papie­ży, gdyż docho­dzi tu jesz­cze chęć Ognia, czy­li impo­no­wa­nia. Strze­lec dzia­ła podob­nie do Skor­pio­na, tyl­ko prze­no­si to wszyst­ko na pię­tro impo­no­wa­nia, wywie­ra­nia wra­że­nia. Wię­cej jest tu zewnętrz­nej pom­py niż w Skor­pio­nie, któ­re­mu bar­dziej zale­ży na real­nych spra­wach, niż na wyglą­dzie zewnętrz­nym.

* W Kozio­roż­cu jest to cha­rak­te­ry­stycz­ne dla wiel­kich posia­da­czy, ludzi szcze­gól­nie chy­trych i prze­myśl­nie dzia­ła­ją­cych w poli­ty­ce, docho­dzą­cych do naj­wyż­szych sta­no­wisk przez intry­gi. Na sta­rość dobrzy eru­dy­ci. Wśród nauczy­cie­li ludz­ko­ści było bar­dzo wie­lu Kozio­roż­ców, któ­rzy nie inte­re­so­wa­li się poli­ty­ką a zosta­li np. rek­to­ra­mi Aka­de­mii Fran­cu­skiej. Cha­rak­te­ry­stycz­ne dla Kozio­roż­ca jest to, że poza nauko­wy­mi są zawsze zain­te­re­so­wa­nia admi­ni­stra­cyj­ne.

* W Wod­ni­ku jest to cha­rak­te­ry­stycz­ne dla wyna­laz­ców typu Edi­son. Jeże­li w Wod­ni­ku sku­pi się wiel­ka gru­pa pla­net to czło­wiek two­rzy coś dla dys­po­zy­cji innych i nie cho­dzi mu o nagro­dę, a raczej o zasko­cze­nie.

* W Rybach powo­du­je nie­prze­par­tą chęć poświę­ca­nia się. W ten spo­sób będzie­my mie­li róż­ne słyn­ne ofia­ry dziw­nych oko­licz­no­ści, wojen itd. Roman­ty­ków typu: umie­rał na gruź­li­cę ale napi­sał muzy­kę przez 4 tygo­dnie itd.

Teraz omó­wi­my ujem­ne wpły­wy sate­li­cjum, czy­li sytu­ację, gdy dys­po­zy­tor jest nie­obec­ny. Bo jeże­li nawet będzie Jowisz z Wenus i Słoń­cem w koniunk­cji, np. w Skor­pio­nie a Mars w Byku w opo­zy­cji lub Plu­to strze­li kwa­dra­tu­rą z Lwa, to w żad­nym wypad­ku nie uwa­żaj­my tej koniunk­cji za dobrą. Owszem, te pla­ne­ty są dobre i dadzą jakieś dobro, ale póź­niej, jak przy­grze­je tam­ta pla­ne­ta, to czło­wiek gorz­ko poża­łu­je, że mu to dobro przy­szło. I w koń­co­wym roz­ra­chun­ku będzie to wyglą­da­ło na naj­więk­szą tra­ge­dię życio­wą.

* Baran da nad­mier­ną nie­cier­pli­wość i skłon­ność do nagłych wypad­ków, zagro­że­nie życia przez nad­mier­ne ryzy­ko­wa­nie. Kon­stru­owa­nie cze­goś wbrew zdro­we­mu roz­sąd­ko­wi, głu­pie­go.

* Byk da nie­sa­mo­wi­tą chy­trość, skąp­stwo, ciu­ła­nie pie­nię­dzy i strasz­ne wpad­ki finan­so­we. Będzie to typo­we uży­wa­nie, nasta­wie­nie kon­sump­cyj­ne.

* Bliź­nię­ta dadzą ogrom­ną powierz­chow­ność, wiel­ką gada­tli­wość – zupeł­nie bez sen­su. Jest to typo­we dla ludzi zaba­wia­ją­cych towa­rzy­stwo głu­pi­mi dow­ci­pa­mi, kle­pią­cych trzy-po-trzy, opo­wia­da­ją­cych wiel­kie sen­sa­cje. Jest to rów­nież typo­we dla gra­fo­ma­nów czy ludzi piszą­cych dono­sy, urzę­da­sów. Ludzi, któ­rych inte­li­gen­cja nie ma żad­ne­go zasto­so­wa­nia

* Rak da ogrom­ne prze­czu­le­nie, prze­wraż­li­wie­nie, cho­ro­wi­tość, mar­twie­nie się zupeł­ny­mi głup­stwa­mi, zamy­ka­nie się w domu, zamar­twia­nie się. Wystę­pu­ją zwy­kłe obja­wy histe­rii i jest to czę­ste dla cho­rób psy­chicz­nych.

* Lew powo­du­je typo­wą ero­to­ma­nię i naj­częst­szy jest dla zbo­czeń płcio­wych i psy­cho­pa­to­lo­gii życia sek­su­al­ne­go.

* Pan­na daje ogrom­ną cho­ro­wi­tość, zwłasz­cza ukła­du tra­wien­ne­go, przed­wcze­sną śmierć itd. Poza tym nie­zwy­kłą pedan­te­rię i skru­pu­lat­ność, leko­ma­nię i temu podob­ne skłon­no­ści. Przede wszyst­kim daje nad­mier­ny kry­ty­cyzm, kłó­tli­wość, strasz­ną dro­bia­zgo­wość i docie­kli­wość. Wszyst­ko zauwa­ży i skry­ty­ku­je.

* Waga daje eks­tre­mal­ne waha­nia, trud­no­ści z pod­ję­ciem decy­zji, cyklo­ty­mię. Typo­we jest dla cyklo­te­mi­ków, któ­rzy prze­ska­ku­ją z jed­ne­go nastro­ju bły­ska­wicz­nie w dru­gi, raz pła­czą, raz się śmie­ją. Są nie­sły­cha­nie wraż­li­wi, a w życiu i swo­ich decy­zjach sil­nie zale­żą od fluk­tu­acji śro­do­wi­ska. Są to ludzie bez­wol­ni.

* Skor­pion, tak samo jak Lew jest bar­dzo czę­sty dla spraw pato­lo­gicz­nych, ale bar­dziej sady­stycz­nych i mor­der­czych skłon­no­ści. Jest to typo­we dla jakie­goś Upio­ra z Bosto­nu czy Kuby Roz­pru­wa­cza. Ewen­tu­al­nie dla pra­cow­ni­ków jakie­goś reżi­mu, wyła­do­wu­ją­cych instynk­ty sady­stycz­ne zgod­nie z pra­wem dane­go kra­ju. Róż­ny może być sto­pień pora­że­nia pla­net i do róż­nych rze­czy może pro­wa­dzić. Naj­czę­ściej (jak wyni­ka ze sta­ty­styk) Plu­to ata­ku­je sate­li­cjum w Skor­pio­nie złym aspek­tem z Lwa. Była prze­cież cała lawi­na tego typu mor­derstw na Zacho­dzie, gwał­tów, zama­chów faszy­stow­skich itd. Podob­ny okres prze­ży­li­śmy w latach 30, gdy two­rzy­ły się par­tie faszy­stow­skie, a Plu­to u tych ludzi był w Byku, w opo­zy­cji do Skor­pio­na.

* Strze­lec nie jest zbyt podat­ny na to pora­że­nie, a jedy­nie wystę­pu­je tu sil­ny ate­izm. To jest typo­we dla abso­lut­nych wro­gów wszel­kiej ide­olo­gii, nie rozu­mie­ją­cych w ogó­le o co w tym cho­dzi, myślą­cych tyl­ko o spra­wach mate­rial­nych. Takie sate­li­cjum wystę­po­wa­ło w Mark­sa. Jest to jesz­cze typo­we dla ludzi, któ­rzy zamiast roz­wo­jem ducho­wym zaj­mu­ją się np. cykli­sty­ką albo bie­ga­mi tere­no­wy­mi.

* Kozio­ro­żec to z regu­ły tater­ni­cy giną­cy w górach lub przy­wód­cy, któ­rzy taką samą wspi­nacz­kę i ekwi­li­bry­sty­kę upra­wia­ją na polu poli­ty­ki. Balan­su­ją na skra­ju prze­pa­ści.

* Wod­nik nato­miast jest bar­dzo groź­ny – jak wszyst­kie zna­ki sta­łe. Są to bowiem rewo­lu­cjo­ni­ści, któ­rzy są naj­bar­dziej zdzi­wie­ni skut­ka­mi wła­snych reform. Anar­chi­ści pod­kła­da­ją­cy bom­by i mówią­cy: “wszyst­ko trze­ba znisz­czyć”, ale nie mają­cy żad­ne­go pro­jek­tu co potem? I bar­dzo są zdu­mie­ni skut­ka­mi. Wca­le im nie o to cho­dzi­ło i mówią: prze­pra­szam bar­dzo, ale ja idę robić rewo­lu­cję do inne­go kra­ju.

* Ryby naj­częst­sze są dla bar­dzo sil­nych scho­rzeń psy­chicz­nych, wiel­kiej indo­len­cji, nie­chę­ci do wszel­kie­go dzia­ła­nia, izo­lo­wa­nia się od ludzi. Typo­we dla pustel­ni­ków, ludzi któ­rzy się dobro­wol­nie izo­lu­ją, więź­niów takich jak Edmund Dan­tes.

Jest jesz­cze jed­no zja­wi­sko, na któ­re nale­ży zwró­cić uwa­gę. Mia­no­wi­cie nad­miar dobrej cechy jest tak samo szko­dli­wy, jak zła cecha. I to może być bar­dzo róż­nie w horo­sko­pie. Może być nad­miar try­go­nów, tak samo jak nad­miar opo­zy­cji. Bar­dzo czę­sto począt­ku­ją­cy astro­lo­go­wie robią ten błąd, że zwra­ca­ją nad­mier­ną uwa­gę na aspek­ty i uwa­ża­ją, że jak ktoś ma same try­go­ny, to mu się będzie dobrze wio­dło. To nie jest tak. Ener­gia, zwłasz­cza psy­chicz­na, może być uży­wa­na kon­struk­tyw­nie i destruk­tyw­nie. Jest to iden­tycz­na ener­gia. Róż­ny jest tyl­ko spo­sób, w jaki czło­wiek jej uży­wa. Ta sama sce­na zro­bio­na na deskach Teatru Wiel­kie­go wywo­ła poklask tłu­mów, ale mąż nie ucie­szy się, jeże­li zro­bi­my mu takie samo przed­sta­wie­nie wie­czo­rem w domu. Może się nawet pognie­wać. Dla­te­go też waż­ne jest jak się uży­wa tego horo­sko­pu, jak czło­wiek trak­tu­je wła­sną psy­chi­kę i wła­sny orga­nizm. Poza wszyst­kim mamy prze­cież racjo­nal­ny umysł.

Wyobraź­my sobie taką sytu­ację: czło­wiek ma Mar­sa w Bara­nie w try­go­nie Jowi­sza w Strzel­cu. Jowisz w Strzel­cu jest w pierw­szym domu, Mars w 4. Obie pla­ne­ty w rogach horo­sko­pu i to wła­śnie jest nad­miar dobrej cechy. I czło­wiek ten nie­wąt­pli­wie zgi­nie w cza­sie podró­ży zagra­nicz­nej w wypad­ku samo­cho­do­wym. Wyda­wa­ło­by się, że jest to wyjąt­ko­wo dobry układ ale kie­dy przy­stę­pu­je­my do inter­pre­ta­cji, to widzi­my, że jego ojciec (4 dom – Mars w Bara­nie) jest czło­wie­kiem szcze­gól­nie odważ­nym, woj­sko­wym, czy inży­nie­rem, bar­dzo sil­nym męż­czy­zną, a przez try­gon Jowi­sza miał sil­ną konek­sję z synem, miał na nie­go dobry wpływ i wycho­wał go na wzór i podo­bień­stwo swo­je. Na naiw­ne­go, szcze­re­go męż­czy­znę, otwar­te­go dla świa­ta i ludzi, wspa­nia­łe­go face­ta – tyl­ko nazbyt naiw­ne­go. Jowisz w Strzel­cu inte­re­su­je spra­wa­mi zagra­nicz­ny­mi, spor­tem itd.. – razem to będzie dawa­ło okrop­ne ryzy­kanc­two, bo ten czło­wiek w ogó­le nie rozu­mie, że może go coś złe­go spo­tkać. I jeże­li teraz Saturn w tran­zy­cie przej­dzie przez try­gon Mar­sa zoba­czy­my efek­ty. Ten try­gon Jowi­sza może dać tyl­ko ład­ny pogrzeb. Wszyst­kie te pro­ble­my trze­ba sta­ran­nie roz­wa­żyć.

Kie­dy inter­pre­tu­je­my już jakiś kon­kret­ny horo­skop zaczy­na­my zawsze od poło­że­nia wład­cy Ascen­den­tu. Jest to pierw­szy punkt, na któ­ry trze­ba zwró­cić uwa­gę. Doko­nu­je­my tzw. szyb­kiej ana­li­zy i dopie­ro potem zabie­ra­my się do peł­niej­szej. Naj­pierw trze­ba się zorien­to­wać z kim mamy do czy­nie­nia, jaki jest poziom tego czło­wie­ka, czy będzie­my mie­li z nim kon­takt, czy w ogó­le nale­ży pod­jąć się tej ana­li­zy. Są ludzie, któ­rym nie nale­ży robić horo­sko­pu. Pierw­szą taką sygni­fi­ka­cją jest Saturn w rogu horo­sko­pu; a zwłasz­cza w domu 7. Przy takim poło­że­niu moż­na mieć sil­ne podej­rze­nia, że ów czło­wiek nie będzie wie­rzył temu, co mówi astro­log. Może nawet w pierw­szej chwi­li i uwie­rzy ale po mie­sią­cu naro­bi strasz­nych plo­tek. Takie poło­że­nie Satur­na świad­czy o bra­ku ufno­ści do świa­ta zewnętrz­ne­go. Czło­wiek nie jest szcze­ry i otwar­ty i trze­ba go dłu­go prze­ko­ny­wać. Jego kon­takt ze świa­tem i ludź­mi jest satur­no­wy, marud­ny. Ale ponie­waż nie wnio­sku­je się z jed­nej cechy, trze­ba teraz popa­trzeć na Satur­na w zna­ku. Jeże­li będzie to Saturn w Wadze to czło­wiek sta­je się roz­sąd­niej­szy i towa­rzy­ski. Ale jak jest Saturn w Bara­nie, to wte­dy sta­je się wście­kły i agre­syw­ny. Teraz popa­trz­my gdzie jest Mars. Znaj­du­je się on powiedz­my w 8 domu. Czy­li tchórz! Jeże­li cokol­wiek mu powie­my, to on zaraz wpad­nie w pani­kę i będzie się trząsł, a jesz­cze przyj­dzie do nas jego mat­ka i zro­bi awan­tu­rę, dla­cze­go go stra­szy­my. A jeże­li Mars (dys­po­zy­tor Satur­na) znaj­dzie się w 5 domu, no to po roz­mo­wie z astro­lo­giem ten czło­wiek pój­dzie na wód­kę i też coś nabre­dzi, zacznie roz­ra­biać. A jeże­li Mars w 3 domu – to on nam zro­bi awan­tu­rę i jesz­cze napi­sze donos. Gdyż wów­czas jest to mści­wy czło­wiek. Jeże­li nato­miast Mars będzie w 1 domu, to jak mu powie­my praw­dę, to on nas pobi­je. Dzie­je się tak dla­te­go, że konek­sja Mars-Saturn warun­ku­je sto­pień wyda­la­nia agre­sji. Fru­stra­cja pobu­dza naj­prost­szy mecha­nizm obron­ny – agre­sję. A naszym zada­niem jest zro­zu­mieć, jak się ta agre­sja wyła­do­wu­je. Każ­dy kon­takt mię­dzy­ludz­ki może wywo­łać agre­sję, a zwłasz­cza praw­da powie­dzia­na czło­wie­ko­wi w oczy. I jeże­li się tego nie zro­zu­mie, zawsze się będzie mia­ło kło­po­ty z ludź­mi.

Saturn nie­ko­niecz­nie musi znaj­dy­wać się w rogu horo­sko­pu, żeby wywo­ły­wać agre­sję. Wystar­czy, ze jest wład­cą rogu horo­sko­pu. Każ­dy róg horo­sko­pu to jest głów­ne wyła­do­wa­nie w świat zewnętrz­ny. Domy scho­wa­ne nie wywo­łu­ją tak sil­ne­go wydzie­la­nia ener­gii psy­chicz­nej. Jest to już bar­dziej wewnętrz­ne. Nato­miast szcze­gól­nie sil­nie dzia­ła­ją tzw. rogi czy­li 1, 4, 7, 10 dom. Naj­ak­tyw­niej dzia­ła dom 7 i dla­te­go Saturn w 7 domu jest szcze­gól­nie groź­ny.

Ale jeże­li w 7 domu będzie Kozio­ro­żec, a Saturn ma jakieś konek­sje z Mar­sem i domem 3 lub Mer­ku­rym to też nam może ten czło­wiek naroz­ra­biać. Naj­czę­ściej – przy słab­szych ukła­dach – umó­wi się i nie przyj­dzie, zmie­ni zda­nie, wyco­fa się. Ale przy sil­nych – będzie się mścił, będzie szu­kał zwo­len­ni­ków, zwo­ły­wał zebra­nia, wie­ce. Bo to jest już wróg astro­lo­gii.

Ludzie mają­cy bar­dzo zły układ Mer­ku­re­go i Ura­na (kwa­dra­tu­rę lub opo­zy­cję) nie­zwy­kle trud­no poj­mu­ją astro­lo­gię. Ich umysł nada­je się raczej do astro­no­mii niż astro­lo­gii. Dla­te­go, że Mer­ku­ry to inte­lekt, a Uran to kanał z pod­świa­do­mo­ścią i nastę­pu­je kon­flikt tych dwóch cech. To nie jest twór­czy umysł, a do astro­lo­gii potrzeb­ny jest twór­czy.

Przy­stę­pu­jąc do nor­mal­nej inter­pre­ta­cji zwra­ca­my szcze­gól­ną uwa­gę na poło­że­nie wład­cy Ascen­den­tu. Patrzy­my na horo­skop i widzi­my, że wscho­dzi znak Kozio­roż­ca. Mówi­my: czło­wiek upar­ty, ambit­ny, chcą­cy zro­bić karie­rę, wybić się ponad swo­ją pier­wot­ną gru­pę. Saturn znaj­du­je się np. w zna­ku Pan­ny. Wie­my jaki jest teren zna­ku Pan­ny i wnio­sku­je­my, że jest to nie­wąt­pli­wie jakiś inte­lek­tu­ali­sta, bo Pan­na pod­le­ga Mer­ku­re­mu. Ponie­waż jest to znak raczej ana­li­tycz­ny niż syn­te­tycz­ny, więc będzie to jakiś tech­nik, urzęd­nik ale nie twór­ca. Załóż­my, że Saturn jest w koniunk­cji z Księ­ży­cem. Musi­my popa­trzeć jak dzia­ła Księ­życ w Pan­nie. Daje szcze­gól­nie dobrą wyobraź­nię, eru­dy­cję itp. Jeże­li Saturn nie ma żad­nej koniunk­cji musi­my zwró­cić uwa­gę na Mer­ku­re­go. Doko­nu­je­my tu pew­nej wol­ty: jest Ascen­dent, jest wład­ca Ascen­den­tu w kon­kret­nym zna­ku i bez koniunk­cji. Teraz patrzy­my na dys­po­zy­to­ra wład­cy Asc. w domu. Tam są wyła­do­wa­nia. Powiedz­my, że Satur­nem w Pan­nie dys­po­nu­je Mer­ku­ry w 4 domu. Czy­li wszel­kie skłon­no­ści przy­no­szo­ne przez Satur­na roz­wi­ną się szcze­gól­nie pod koniec życia. Stąd wnio­sek, że życie będzie dłu­gie i duża pro­mi­nen­cja, bo dom 4 to koniec życia. Obec­ny tam Mer­ku­ry dzia­ła bar­dzo dobrze na inte­li­gen­cję, nie powo­du­je skle­ro­zy itd. A jeże­li Mer­ku­ry będzie w 10 domu, to ambi­cje będą jesz­cze więk­sze, już w śred­nim wie­ku czło­wiek doj­dzie do pro­mi­nen­cji. W ten spo­sób może­my się prze­ko­nać w jakim wie­ku ta ten­den­cja jest szcze­gól­nie mani­fe­sto­wa­na i z tego coś wywnio­sko­wać. Rów­nież może­my wywnio­sko­wać na jakim tere­nie to będzie dzia­ła­ło. Przy Mer­ku­rym w 4 domu – będzie to pra­ca samo­dziel­na, w domu, czło­wiek nie chce być urzęd­ni­kiem. A w 10 domu – -będzie się pchał do poli­ty­ki, do mini­ster­stwa. I w ten spo­sób orien­tu­je­my się z kim mamy do czy­nie­nia. W naszym umy­śle powsta­je pew­na kate­go­ria czło­wie­ka.

Patrzy­my dalej: naj­bliż­szy, naj­sil­niej­szy aspekt do tego Satur­na. Daj­my na to, że Saturn ma kwa­dra­tu­rę Mar­sa. Powo­du­je to pew­ną nadak­tyw­ność, okru­cień­stwo dzia­ła­nia. Mars jest w Bliź­nię­tach – więc czło­wiek ma dar prze­ko­ny­wa­nia innych, coś pisze, coś gada, jest elo­kwent­ny, macha łapa­mi i w związ­ku z tym prze­by­wa na zebra­niach, nama­wia, intry­gu­je. Wytwa­rza się pewien obraz, dość ujem­ny i dener­wu­ją­cy. Przede wszyst­kim dla tego czło­wie­ka i dla jego oto­cze­nia, w któ­rym będzie to wytwa­rza­ło sil­ne kon­flik­ty i cią­gle będzie tam docho­dzi­ło do ręko­czy­nów.

Jeże­li Mars będzie w Rybach. w opo­zy­cji do Satur­na, wów­czas będzie to pijak i sam sobie wywo­ła cięż­ką cho­ro­bę żołąd­ka, bo Saturn w Pan­nie wywo­łu­je kami­cę naj­czę­ściej (w sen­sie cho­ro­bo­wym). Gdy­by Mars był w Byku (znisz­czo­ny), wte­dy czło­wiek jest ciu­ła­czem, szu­ka for­sy, rze­mieśl­nik, np. bar­dzo pra­co­wi­ty szewc, albo zaj­mu­ją­cy się wyro­ba­mi futrzar­ski­mi, bo Saturn w Pan­nie ma wie­le ana­lo­gii ze zwie­rzę­ta­mi futer­ko­wy­mi, a Byk to szy­ja i czło­wiek robi eto­le na szy­je. Moż­na to wyde­du­ko­wać bar­dzo szcze­gó­ło­wo ale wów­czas trze­ba jesz­cze zwró­cić uwa­gę na poło­że­nie Wenus itd.

Powra­ca­jąc do inter­pre­ta­cji, patrzy­my na poło­że­nie Mar­sa a potem, po kolei na wszyst­kie inne aspek­ty. Siłę aspek­tu mie­rzy­my głów­nie przez odle­głość kąto­wą. Sil­niej­sze są aspek­ty apli­ka­cyj­ne, a słab­sze sepa­ra­cyj­ne. Odle­głość w stop­niach będzie nam mówi­ła o sile aspek­tu. Począt­ko­wo, przy szyb­kiej ana­li­zie horo­sko­pu nale­ży zre­zy­gno­wać z małych aspek­tów. Posłu­gi­wać się tyl­ko koniunk­cją, sek­sty­lem, kwa­dra­tu­rą, try­go­nem i opo­zy­cją. Małe aspek­ty są tyl­ko “krop­ką nad i” i doda­ją szcze­gó­łów. Głów­ne nato­miast powin­ny opo­wie­dzieć nam całą histo­rię.

Postę­po­wa­nie takie pro­wa­dzi­my tak dłu­go, aż wyczer­pie­my cały układ. Mogą poja­wić się przy tym róż­ne pro­ble­my, gdyż u nie­któ­rych ludzi, zaczy­na­jąc od wład­cy Asc. moż­na dojść do wszyst­kich pla­net, a będą tacy, u któ­rych nam się to skoń­czy po trzech pla­ne­tach. I będzie­my w krop­ce, co dalej, gdyż jest gru­pa pla­net nie zwią­za­na z inną gru­pą. Są to ludzie roz­bi­ci wewnętrz­nie i mają bar­dzo wiel­kie zagro­że­nie cho­ro­by psy­chicz­nej. Z nimi też jest się trud­no doga­dać, bo zale­ży to od tego, na jaki dzień tra­fi­my. Oni raz myślą jed­ną gru­pą pla­net, a innym razem – dru­gą. I dziś może to być wiel­ki ide­ali­sta, a jutro oka­że się wiel­ką świ­nią finan­so­wą. To są jak­by dwa hory­zon­ty nało­żo­ne na sie­bie – dwie oso­bo­wo­ści. Cza­sa­mi nawet bar­dzo sła­by aspekt może je zin­te­gro­wać i powią­zać.

Daj­my na to, że ktoś ma Mer­ku­re­go w Bara­nie, w ogó­le bez żad­nych aspek­tów, nawet małych. To nie zna­czy, że jest głu­pi. To jest żywa, ostra inte­li­gen­cja, albo­wiem dys­po­nu­je tym Mars. A Mars ma róż­ne powią­za­nia z inny­mi pla­ne­ta­mi. Ale bywa tak, że wyraź­nie wytwa­rza­ją się dwie gru­py pla­net. Bo gdy­by Mer­ku­ry był w Bliź­nię­tach bez żad­nych aspek­tów, to dopie­ro był­by ode­rwa­ny od wszyst­kie­go. Już by się nie prze­bił, cho­ciaż inte­li­gen­cja była­by jesz­cze wyż­sza. Po pro­stu ludzie by go nie zaak­cep­to­wa­li. W żaden spo­sób nie przyj­mą tego, co on gada. Krań­co­wy wypa­dek wystę­pu­je wte­dy, gdy np.. Mer­ku­ry jest w Bliź­nię­tach bez aspek­tów i nie ma tam żad­nej innej pla­ne­ty – niczym nie dys­po­nu­je. I są prze­cież tacy wybit­ni auto­rzy, wyna­laz­cy, o któ­rych wszy­scy zapo­mnie­li. Gdy zaist­nie­je taka sytu­acja nale­ży prze­pro­wa­dzić takie samo postę­po­wa­nie poczy­na­jąc od wład­cy domu 10.

Nie­co ina­czej to wyglą­da gdy jest jakaś pla­ne­ta wscho­dzą­ca np. Jowisz jest wład­cą Ascen­den­tu, ale jest tam jesz­cze Saturn. Wte­dy trze­ba zacząć od Satur­na po raz dru­gi i potem pró­bo­wać to zsyn­te­ty­zo­wać. Bo z cech Jowi­sza może wyjść duży ide­alizm, a z cech Satur­na duży prak­ty­cyzm. Nie moż­na wte­dy czło­wie­ko­wi powie­dzieć: tu pan jest ide­ali­sta, a tu pan jest prak­tyk. On tego nie zro­zu­mie, a zresz­tą tak nie jest. On jest ide­ali­sta prak­tycz­ny, czy­li u cio­ci na imie­ni­nach jest ide­ali­stą, a w innych dzie­dzi­nach jest prak­ty­kiem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wykład wstępny. Zanim zaczniemy interpretować horoskop.

Astrologia jest wiedzą o Kosmosie, a właściwie uczy nas o miejscu człowieka w Kosmosie. Człowiek bowiem wpisany jest w czasoprzestrzeń...

Zamknij