Czarny Księżyc – LILITH. Astronomia, mitologia, astrologia.

Lilith jako obiekt astronomiczny

Czar­ny Księ­życ – Lilith nie jest żad­ną pla­ne­tą, ani też jak przy­pusz­cza­no, nie­wi­docz­nym astral­nym sate­li­tą Zie­mi, lecz pew­nym astro­no­micz­nym punk­tem, w któ­rym, według nie­któ­rych kon­cep­cji astro­lo­gicz­nych, kon­cen­tru­ją się szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ne ener­gie kosmicz­ne utoż­sa­mia­ne z siła­mi zła, a nawet moca­mi pie­kiel­ny­mi.

Od pew­ne­go już cza­su astro­lo­go­wie poszu­ku­ją nowych punk­tów lub obiek­tów astro­no­micz­nych, dzię­ki któ­rym moż­na pre­cy­zyj­nie usta­lić horo­skop, a przez to dokład­nie opi­sać cha­rak­ter czło­wie­ka. Przez astro­no­mów odkry­wa­ne są w naszym Ukła­dzie Sło­necz­nym nowe cia­ła nie­bie­skie, któ­re póź­niej bada się meto­da­mi astro­lo­gicz­ny­mi, wery­fi­ku­jąc ich zna­cze­nie w horo­sko­pie. Jed­nak­że przez wie­le setek lat astro­lo­go­wie, pomi­ja­jąc bada­nia astro­no­micz­ne, poszu­ki­wa­li tajem­ni­cze­go obiek­tu, któ­ry okre­śla się mia­nem Czar­ne­go Księ­ży­ca – LIILITH. Na prze­strze­ni wie­ków sta­wia­no róż­ne hipo­te­zy, któ­re mia­ły tłu­ma­czyć zasad­ność ist­nie­nia dru­gie­go, nie­wi­dzial­ne­go sate­li­ty Zie­mi, któ­ry zawsze był koja­rzo­ny ze zły­mi ener­gia­mi, czar­ny­mi moca­mi i dia­bel­ską siłą. Podej­rze­wa­no też, że Lilith jest astral­ną pla­ne­tą nie­wi­docz­ną dla ludz­kie­go oka, lecz mają­cą ogrom­ny, destruk­tyw­ny wpływ na życie ludz­kie. Obec­nie jed­nak, po wie­lu latach poszu­ki­wań, usta­bi­li­zo­wa­ła się ten­den­cja, aby Czar­ny Księ­życ Lilith wyzna­czać taki­mi meto­da­mi, któ­re mają odnie­sie­nie do jakiś kon­kret­nych punk­tów mate­ma­tycz­no-astro­no­micz­nych.

Ale kwe­stia Czar­ne­go Księ­ży­ca nadal nie jest jed­no­znacz­na. W astro­lo­gii bowiem wyróż­nia się aż trzy obiek­ty okre­śla­ne jako Lilith, dla­te­go nastrę­cza to wie­le pro­ble­mów i wyni­ka­ją­cych z tego roz­bież­no­ści. Pierw­szy z tych obiek­tów to pla­ne­to­ida krą­żą­ca pomię­dzy orbi­ta­mi Mar­sa i Jowi­sza, któ­ra zosta­ła odkry­ta dnia 11 lute­go 1927 roku w Algie­rze. Ona to wła­śnie otrzy­ma­ła od swe­go odkryw­cy imię Lilith. Cykl obie­gu tego cia­ła nie­bie­skie­go wokół Słoń­ca wyno­si oko­ło 4 lata. Astro­no­mo­wie nie zna­ją jesz­cze zbyt dobrze fizycz­nych cech, jasno­ści, ani śred­ni­cy tej małej “pla­net­ki”, uda­ło się jed­nak obli­czyć efe­me­ry­dy, dla­te­go nie­któ­rzy astro­lo­go­wie, chcąc wyzna­czyć ją w horo­sko­pie i zaj­rzeć na dno duszy uro­dzo­ne­go, pra­cu­ją wła­śnie z tą aste­ro­idą, a nie z inny­mi, hipo­te­tycz­ny­mi obiek­ta­mi o tej samej nazwie.

Kolej­nym obiek­tem jest ów tajem­ni­czy, dru­gi sate­li­ta Zie­mi, któ­ry rów­nież okre­śla się mia­nem Lilith. Obiekt ten, według nie­któ­rych przy­pusz­czeń, znaj­du­je się trzy razy dalej niż Księ­życ i czę­sto, aby nie mylić go z Czar­nym Księ­ży­cem, nazy­wa się go po pro­stu Ciem­nym Księ­ży­cem. Od pra­wie czte­ry­stu lat toczą się na temat ist­nie­nia tego “cia­ła” kon­tro­wer­syj­ne dys­ku­sje. Wło­ski astro­log Fede­ri­co Capo­ne zauwa­ża, że Ciem­ny Księ­życ zna­ny był już w sta­ro­żyt­no­ści. Cywi­li­za­cja egip­ska nazy­wa­ła ten obiekt Nephy­tis (Neftyda). W mito­lo­gii Nefty­da to bogi­ni śmier­ci, koja­rzo­no ją rów­nież z cere­mo­nia­łem pogrze­bo­wym, dla­te­go już wte­dy Ciem­ny Księ­życ przy­po­mi­nał o potę­pie­niu, ucie­le­śniał też kosmicz­ne siły zła i znisz­cze­nia.

Póź­niej, w roku 1613 lub 1630 (daty te nie są pew­ne) jezu­ita i astro­log Gio­van­ni Bat­ti­sta Ric­cio­li z Fer­ra­ry odkrył czar­ną gwiaz­dę na nie­bie. Opi­sał tak­że dzien­ny tor prze­bie­gu, któ­ry jego zda­niem wyno­si 3 stop­nie, a z powo­du ciem­ne­go kolo­ru owej gwiaz­dy, nazwał swój obiekt “Ciem­nym Księ­ży­cem”. Dla wie­lu osób stał się on póź­niej czar­nym sate­li­tą Zie­mi, dla­te­go rzad­ko moż­na go było obser­wo­wać. Jedy­nie pod­czas peł­ni Księ­ży­ca był podob­no widocz­ny jako mały, świe­cą­cy punkt, któ­ry odbi­jał świa­tło księ­ży­co­we. Ric­cio­li obser­wo­wał ten punkt przez osiem lat, lecz praw­do­po­dob­nie został on póź­niej zmu­szo­ny, by ogło­sić wła­sne wyni­ki za pomył­kę, uza­sad­nia­jąc, iż obser­wo­wa­ny obiekt był jedy­nie odbi­ja­ją­cym się reflek­sem świa­tła w soczew­ce.

Pod koniec ostat­nie­go stu­le­cia, dnia 4 lute­go 1898 roku o godzi­nie 8.15 w Wisen­ba­den dr Wal­the­math doko­nał kolej­ne­go odkry­cia Ciem­ne­go Księ­ży­ca, któ­ry otrzy­mał imię Lilith. Wal­the­math zauwa­żył, iż czas obie­gu tego cia­ła wokół Zie­mi wyno­si 119 dni, tak więc w każ­dym zna­ku Zodia­ku prze­by­wa on oko­ło 10 dni, co odpo­wia­da dzien­ne­mu rucho­wi rów­ne­mu oko­ło 3o 01′ i bli­skie jest odkry­ciom wspo­mnia­ne­go już sie­dem­na­sto­wiecz­ne­go jezu­ity.

Inny obiekt, rów­nież hipo­te­tycz­ny sate­li­ta Zie­mi został wpro­wa­dzo­ny do astro­lo­gii przez Wal­te­ra Gor­nol­da (lepiej zna­ny jest on pod pseu­do­ni­mem Sephe­rial), tak­że i ten punkt otrzy­mał imię Lilith. Pomi­mo nie­pew­nych badań opra­co­wa­no w latach pięć­dzie­sią­tych nasze­go wie­ku efe­me­ry­dy dla tego obiek­tu. Według Sephe­ria­la ruch dzien­ny Ciem­ne­go Księ­ży­ca wyno­si 3 stop­nie, 2 minu­ty i 8 sekund kąto­wych. Zain­te­re­so­wa­nie tym sate­li­tą Zie­mi zauwa­ża­ne jest przede wszyst­kim na anglo-ame­ry­kań­skim obsza­rze, toczą się tam tak­że nie­ustan­ne dys­ku­sje nad zasad­no­ścią obli­czo­nych efe­me­ryd, bowiem zapro­po­no­wa­ny prze­bieg orbi­ty dla tego cia­ła nie da się wytłu­ma­czyć żad­ny­mi meto­da­mi mate­ma­tycz­ny­mi czy astro­no­micz­ny­mi.

War­to zwró­cić uwa­gę, że rów­nież w ezo­te­rycz­nych naukach moż­na zna­leźć prze­ka­zy o nie­wi­docz­nym sate­li­cie Zie­mi. Okul­ty­ści nazy­wa­ją ten obiekt “Ósmą Sfe­rą” – według nich jest to kula ota­cza­ją­ca Zie­mię, nie odbi­ja ona jed­nak żad­ne­go świa­tła, dla­te­go nie może­my jej dostrzec. “Ósma Sfe­ra”, nazy­wa­na tak­że sfe­rą ciem­no­ści, odpo­wia­da wyobra­że­niom o pie­kle, jest to bowiem zło bier­ne oraz miej­sce poby­tu potę­pio­nych dusz, któ­re ode­rwa­ły się od swo­je­go bosko-ducho­we­go pryn­cy­pium. Dusze te są śmier­tel­ne i cze­ka je uni­ce­stwie­nie. Miej­sce to jest tak­że sie­dzi­bą naj­roz­ma­it­sze­go rodza­ju potwo­rów i demo­nów. Wyda­je się, iż okul­ty­stycz­na kon­cep­cja “Ósmej Sfe­ry” kore­lu­je z nie­wi­docz­nym sate­li­tą Zie­mi, Ciem­nym Księ­ży­cem – Lilith.

Moż­na tak­że odszu­kać sta­ro­żyt­ne prze­ka­zy doty­czą­ce budo­wy nasze­go Ukła­du Sło­necz­ne­go, któ­re nawią­zu­ją do ist­nie­nia Ciem­ne­go Księ­ży­ca. Filo­la­os, jeden z uczniów Pita­go­ra­sa, twier­dził, że w środ­ku świa­ta znaj­du­je się ogień, jako źró­dło wszel­kiej siły i ruchu, i choć jest on nie­wi­docz­ny, krą­żą wokół tego cen­tral­ne­go ognia Zie­mia, Księ­życ, Słoń­ce oraz pięć pla­net (Mer­ku­ry, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn), a tak­że prze­ciw­zie­mia (antich­thon). To wła­śnie owa nie­wi­dzial­na anty­zie­mia wyda­je się bli­ska nasze­mu tajem­ni­cze­mu Księ­ży­co­wi. Ary­sto­te­les oba­lił jed­nak tą teo­rię, tłu­ma­cząc, że Filo­la­os musiał “wymy­ślić” prze­ciw­zie­mię, aby jego kon­cep­cja Ukła­du Sło­necz­ne­go paso­wa­ła do licz­by 10, bowiem licz­ba ta była przez Pita­go­rej­czy­ków uwa­ża­na za licz­bę świę­tą i dosko­na­łą.

Zna­ny już w śre­dnio­wie­czu hipo­te­tycz­ny sate­li­ta Zie­mi, wyda­je się jed­nak naj­bliż­szy Czar­ne­mu Księ­ży­co­wi. Uwa­ża­no, iż poko­nu­je on w cią­gu 27 dni 3 stop­nie, a sym­bo­lem tego obiek­tu były dwa skrzy­żo­wa­ne pół­księ­ży­ce, któ­re mia­ły wyra­żać zablo­ko­wa­nie har­mo­nii w prze­pły­wie kosmicz­ne­go prą­du życia.

Oprócz tych wszyst­kich poszu­ki­wań ist­nie­nia cia­ła nie­bie­skie­go krą­żą­ce­go wokół Zie­mi usta­bi­li­zo­wa­ła się obec­nie ten­den­cja, aby w astro­no­micz­ny spo­sób usta­lać punk­ty, w któ­rych może kon­cen­tro­wać się kosmicz­na ener­gia. W roz­wa­ża­niach tych zale­ży mi na tym, aby inter­pre­to­wać Lilith nie jako hipo­te­tycz­ną sate­li­tę Zie­mi, lecz jako sen­sy­tyw­ny, wraż­li­wy punkt dają­cy się wytłu­ma­czyć meto­da­mi astro­no­micz­ny­mi.

W 1933 roku Dom Nero­man zapro­po­no­wał, aby dru­gi ogni­sko­wy punkt orbi­ty Księ­ży­ca przy­jąć jako Lilith. W ten oto spo­sób, obok pla­ne­to­idy Lilith oraz Ciem­ne­go Księ­ży­ca Lilith, mamy do czy­nie­nia z trze­cim obiek­tem, któ­ry rów­nież okre­śla się jako Lilith. Obiekt ten jed­nak naj­bliż­szy jest roz­wa­ża­niom i intu­icjom, jakie w prze­szło­ści pró­bo­wa­no uza­sad­nić.

Jak w ogó­le doszło do tego, aby Lilith wyzna­czać z orbi­ty nasze­go sate­li­ty? Otóż orbi­ta Księ­ży­ca nie jest koli­sta, lecz elip­tycz­na, a Zie­mia nie znaj­du­je się w środ­ku orbi­ty nasze­go natu­ral­ne­go sate­li­ty. Obser­wo­wa­ny z Zie­mi Księ­życ poru­sza się z róż­ną pręd­ko­ścią, a zwięk­sza się ona wte­dy, gdy Księ­życ znaj­du­je się bli­żej Zie­mi, zaś zmniej­sza się wraz z jego odda­la­niem. To naj­więk­sze odda­le­nie Księ­ży­ca od Zie­mi nazy­wa się apo­geum, zaś pozy­cja, w któ­rej Księ­życ znaj­du­je się w naj­mniej­szym dystan­sie od Zie­mi okre­śla się jako peri­geum. Odle­głość Księ­ży­ca od Zie­mi w apo­geum wyno­si 407 000 km, zaś w peri­geum 356 000 km.

Każ­da elip­sa posia­da nie jeden, lecz dwa punk­ty ogni­sko­we. Pierw­szy z nich pokry­wa się z Zie­mią, zaś dru­gi, pusty punkt ogni­sko­wy, moż­na okre­ślić i wyzna­czyć wła­śnie jako Lilith. Ten szcze­gól­ny punkt jest praw­do­po­dob­nie tym, któ­re­go poszu­ki­wa­li zarów­no okul­ty­ści, Egip­cja­nie, Gre­cy czy inni bada­cze minio­nych epok. Dla odróż­nie­nia go od hipo­te­tycz­nej sate­li­ty Zie­mi nazy­wa się go Czar­nym Księ­ży­cem – Lilith.

Czas obie­gu wyzna­czo­nej w ten spo­sób Lilith wokół całe­go Zodia­ku wyno­si 3232 dni, co rów­ne jest 8,9 lat i odpo­wia­da to dobo­we­mu rucho­wi od 6 do 7 minut kąto­wych. War­to dodać, że wyzna­czo­na w ten spo­sób Lilith naj­bliż­sza jest śre­dnio­wiecz­nym hipo­te­zom, któ­re zakła­da­ły ist­nie­nie Ciem­ne­go Księ­ży­ca poru­sza­ją­ce­go się 3 stop­nie w prze­cią­gu 27 dni, z cze­go wyni­ka, że ten hipo­te­tycz­ny obiekt poko­ny­wał cały Zodiak w prze­cią­gu 3240 dni, co bli­skie jest współ­cze­śnie, mate­ma­tycz­nie wyzna­czo­nej Lilith jako dru­gi punkt ogni­sko­wy orbi­ty Księ­ży­ca.

Nie­któ­rzy bada­cze defi­niu­ją Lilith nie jako dru­gi ogni­sko­wy punkt, lecz jako punkt znaj­du­ją­cy się w apo­geum elip­sy księ­ży­co­wej. Nie sta­no­wi to jed­nak zbyt wiel­kiej róż­ni­cy dla obli­czeń Lilith, ponie­waż z geo­cen­trycz­ne­go punk­tu widze­nia zarów­no apo­geum, jak i punkt ogni­sko­wy przyj­mu­ją nie­mal­że podob­ną dłu­gość i sze­ro­kość eklip­tycz­ną. Inny pogląd pró­bu­je utoż­sa­mić Lilith ze środ­ko­wym punk­tem elip­sy Księ­ży­ca. Jed­nak­że w obli­cze­niach efe­me­ryd przy­ję­cie i tego punk­tu za Lilith sta­no­wi mini­mal­ną róż­ni­cę war­to­ści.

Naj­młod­sza wer­sja jest jed­nak taka, aby brać pod uwa­gę rów­no­cze­śnie wszyst­kie trzy punk­ty i wyli­czyć z nich śred­nią pozy­cję dla Czar­ne­go Księ­ży­ca. Lilith taka, okre­śla­na rów­nież jako Lilith-media (“Lilith-śred­nia”), mia­ła­by wów­czas śred­nią war­tość wszyst­kich trzech punk­tów: środ­ka elip­sy Księ­ży­ca, ogni­sko­we­go punk­tu oraz punk­tu apo­geum. Fran­cu­scy ucze­ni Max Duval oraz Jean-Marc Font usta­li­li bar­dzo pre­cy­zyj­ne efe­me­ry­dy dla Lilith, któ­re zawie­ra­ją pozy­cję dru­gie­go punk­tu ogni­sko­we­go, jak rów­nież pozy­cję śred­nie­go Czar­ne­go Księ­ży­ca. Efe­me­ry­dy te uka­za­ły w 1988 roku nakła­dem pary­skie­go wydaw­nic­twa “Dervy Livres” pt. Tables du noed luna­ire de Lilith et du solie­il noir 1900–2000.

Reasu­mu­jąc nale­ży pod­kre­ślić, że ist­nie­ją trzy obiek­ty okre­śla­ne jako Lilith, są to:
1. Lilith jako aste­ro­ida odkry­ta w latach dwu­dzie­stych nasze­go wie­ku;
2. Lilith jako Ciem­ny Księ­życ, hipo­te­tycz­ny sate­li­ta Zie­mi;
3. Lilith Czar­ny Księ­życ utoż­sa­mia­ny z dru­gim punk­tem ogni­sko­wym elip­sy Księ­ży­ca.

To wła­śnie ten ostat­ni obiekt jest przed­mio­tem moich dal­szych roz­wa­żań.

Lilith w mitologii

Pra-Mat­ka Lilith była pierw­szą żoną Ada­ma, poja­wi­ła się ona jesz­cze przed Ewą. Póź­niej jed­nak opu­ści­ła Raj i sta­ła się żeń­skim demo­nem czy­ha­ją­cym na nowo­rod­ki i kobie­ty w cią­ży. Lilith drę­czy­ła męż­czyzn pod­czas marzeń sen­nych. Uwo­dzi­ła śpią­cych ludzi, wysy­sa­ła z nich krew i zja­da­ła ich cia­ła.

Trud­no jest zro­zu­mieć astro­lo­gicz­ne zna­cze­nie jakie­go­kol­wiek obiek­tu bez odwo­ła­nia się do sym­bo­li­ki i mito­lo­gii. Dopie­ro bowiem ana­li­za mitu pozwa­la pre­cy­zyj­nie usta­lić z jaką for­mą kosmicz­nej ener­gii przy­cho­dzi czło­wie­ko­wi obco­wać. W poprzed­nim odcin­ku omó­wio­ne zosta­ły kon­cep­cje i astro­no­micz­ne pod­sta­wy wyzna­cza­nia Lilith w horo­sko­pie, teraz nad­szedł czas na podróż w mito­lo­gię.

Imię “Lilit” wypro­wa­dza się zwy­kle z babi­loń­sko-asy­ryj­skie­go wyra­zu lili­tu, któ­ry tłu­ma­czy się jako “demon żeń­ski” lub “duch wia­tru”, z kolei ety­mo­lo­gia hebraj­ska wypro­wa­dza “lilit” od sło­wa lajil, któ­re ozna­cza “noc”.

Mit o Lilith wywo­dzi się z tra­dy­cji hebraj­skiej, bogi­ni ta odgry­wa­ła tak­że dużą rolę w kaba­le żydow­skiej i demo­no­lo­gii Tal­mu­du, a jako bogi­ni pod­ziem­ne­go nur­tu reli­gij­ne­go sprzy­ja­ła ona roz­wo­jo­wi kaba­ły w sara­ceń­skiej Hisz­pa­nii. Zazwy­czaj wystę­pu­je ona jako pierw­sza żona Ada­ma, poja­wi­ła się bowiem jesz­cze przed Ewą. Nie znaj­dzie­my jed­nak w obec­nie usank­cjo­no­wa­nej wer­sji Biblii żad­ne­go frag­men­tu doty­czą­ce­go Lilith, poja­wia się ona jedy­nie w Księ­dze Iza­ja­sza, choć w nie­któ­rych tłu­ma­cze­niach nie wystę­pu­je pod swo­im imie­niem, a jedy­nie jako upiór noc­ny lub sów­ka: Zdzi­cza­łe psy spo­tka­ją się z hie­na­mi i kozły będą się przy­zy­wać wza­jem­nie; co wię­cej, tam Lilith przy­cup­nie i znaj­dzie sobie zaci­sze na spo­czy­nek. (Ks. Iza­ja­sza, 34. 14). Obok tych frag­men­tów przed­sta­wia się rów­nież Lilith w Księ­dze Hio­ba (18. 15), jako postać miesz­ka­ją­cą w namio­cie grze­chu.

Mit o Lilith mówi o tym, jak Adam będąc w Raju same­mu, poczuł zazdrość patrząc na zwie­rzę­ta, któ­re łączą się w pary, jemu bowiem nie towa­rzy­szy­ła żad­na kobie­ta. Popro­sił wów­czas Boga, aby wyna­gro­dził mu tę krzyw­dę. Wten­czas Bóg stwo­rzył Lilith, pierw­szą kobie­tę, dokład­nie tak samo, jak stwo­rzył Ada­ma, tyle, że użył w tym celu bru­du i bło­ta zamiast czy­ste­go pyłu. W ten spo­sób Lilith sta­ła się pierw­szą towa­rzysz­ką Ada­ma, zanim jesz­cze poja­wi­ła się jego pra­wo­wi­ta mał­żon­ka, Ewa.

Ze związ­ku Ada­ma i Lilith zro­dził się Asmo­de­usz, a tak­że inne demo­ny, któ­re nadal drę­czą ludz­kość. Asmo­de­usz wystę­pu­je w Sta­rym Testa­men­cie jako zły duch, któ­ry uśmier­cił sied­miu mężów Sary. Póź­niej­sza lite­ra­tu­ra żydow­ska przed­sta­wia Asmo­de­usza jako kró­la demo­nów.

Adam i Lilith nie two­rzy­li uda­ne­go związ­ku, nigdy też nie żyli z sobą w zgo­dzie. Kie­dy on chciał się z nią kochać, ona obra­ża­ła się, że wyma­gał od niej leże­nia na ple­cach, pyta­ła się: “Dla­cze­go ja zawsze muszę leżeć pod tobą? Prze­cież jestem tobie rów­na”. Kon­flik­ty powsta­ły pod­czas usta­la­nia naj­lep­szej pozy­cji przy sto­sun­ku sek­su­al­nym. Lilith nie zga­dza­ła się na rosz­cze­nia Ada­ma do pano­wa­nia i zmu­sza­nia jej do przy­ję­cia bier­nej roli leże­nia na wznak. Kie­dy Adam pró­bo­wał nakło­nić ją prze­mo­cą do posłu­szeń­stwa, ona roz­wście­czo­na przy­wo­ła­ła nie­wy­ma­wial­ne imię Jah­we i natych­miast otrzy­ma­ła skrzy­dła, po czym wzno­si­ła się w powie­trze, ucie­ka­jąc z Nie­ba, któ­re oka­za­ło się jej wię­zie­niem.

Lilith sta­je się więc uoso­bie­niem sprze­ci­wu skie­ro­wa­ne­go prze­ciw­ko patriar­chal­ne­mu dzie­dzic­twu, łączy w sobie rów­nież pierw­sze zna­mio­na eman­cy­pa­cji. Moż­na ją utoż­sa­mić z posta­cią, któ­ra popie­ra bunt kobiet wobec odbie­ra­nia im przez męż­czyzn pra­wa do wol­no­ści i rów­no­ści. Har­lan Mar­gold zauwa­ża, że Lilith sta­ła się póź­niej nie tyl­ko bogi­nią nocy, lecz tak­że uoso­bie­niem wol­nej woli. Ponie­waż porzu­ci­ła Raj z wła­snej woli – jako pierw­sza doświad­czy­ła wol­no­ści wybo­ru, aby móc samej zasma­ko­wać zarów­no mro­ku, jak i świa­tła. Lecz Lilith zosta­ła ostro potę­pio­na za zapo­cząt­ko­wa­nie mitu wol­ne­go wybo­ru. W kro­ni­kach Ada­mo­wych wszel­kie śla­dy jej nie­po­kor­ne­go ducha zosta­ły zatar­te jak­by na prze­stro­gę tym, któ­rzy chcie­li­by cze­goś wię­cej ponad Raj na Zie­mi.

Lilith skry­ła się nad Morzem Czar­nym, gdzie według tra­dy­cji, roiło się od lubież­nych demo­nów, któ­rym rodzi­ła ponad sto dzie­ci dzien­nie. Potom­stwo to nazy­wa­ło się lilim. W Księ­dze Liczb (6. 26) moż­na prze­czy­tać: “Niech Bóg ci bło­go­sła­wi we wszyst­kich two­ich poczy­nań i zacho­wa cię od lilim!” Adam poskar­żył się Bogu: “Moja towa­rzysz­ka mnie opu­ści­ła”, Bóg natych­miast wysłał trzech anio­łów, Seno­ja, San­se­no­ja i Seman­ge­lo­fa, aby przy­pro­wa­dzi­li Lilith z powro­tem do Raju. Jed­nak Lilith nie chcia­ła wra­cać, Bóg ją więc uka­rał spra­wia­jąc, że każ­de­go dnia ginę­ło sto jej dzie­ci-demo­nów. Roz­gnie­wa­na na swój wyrok Lilith posta­no­wi­ła się zemścić, poże­ra­ła bowiem ludz­kie nie­mow­lę­ta, a gdy dzie­ci chro­nio­ne były aniel­skim amu­le­tem, zwra­ca­ła się prze­ciw­ko wła­sne­mu potom­stwu.

Kobie­ty żydow­skie, aby uchro­nić wła­sne dzie­ci, szcze­gól­nie płci męskiej, przed krwio­żer­czą Lilith, ryso­wa­ły kre­dą lub węglem pier­ścień na ścia­nie poko­ju, w któ­rym się uro­dzi­ły. W środ­ku zaś wypi­sy­wa­no zaklę­cie: “Adam i Ewa. Precz Lilith!” Na drzwiach wypi­sy­wa­no tak­że imio­na trzech anio­łów: “Senoj, San­se­noj i Seman­ge­lof”. Jeśli mimo to Lilith uda­ło się podejść do dziec­ka i popie­ścić je, śmia­ło się ono przez sen. Aby zaże­gnać nie­bez­pie­czeń­stwo, nale­ża­ło koniecz­nie pogła­dzić jed­nym pal­cem usta śpią­ce­go dziec­ka, co spra­wia­ło, że Lilith zni­ka­ła.

Tra­dy­cja przy­pi­su­je Lilith opie­kę nad nie­mow­lę­ta­mi, w przy­pad­ku chłop­ców – do ósme­go dnia życia, w przy­pad­ku dziew­czy­nek – do dwu­dzie­ste­go pierw­sze­go, a nie­ślub­ne potom­stwo mia­ło na zawsze zda­ne być na jej łasce. Wła­dze nad życiem i śmier­cią nie­mow­ląt czę­sto przy­pi­su­je się wie­lu Czar­nym Bogi­niom.

Ale Lilith nie tyl­ko dusi­ła nie­mow­lę­ta, repre­zen­to­wa­ła ona tak­że zagro­że­nie, jakie czai się na wszyst­kie kobie­ty w cią­ży. Nawie­dza­ła rów­nież męż­czyzn pod­czas marzeń sen­nych. Zsy­ła­ła im sny ero­tycz­ne lub peł­ne pożą­da­nia i namięt­no­ści żądze. Sta­je się ona więc per­so­ni­fi­ka­cją sek­su­al­nych roz­ko­szy, lecz tak­że pozo­sta­je w związ­ku z wypar­tym pożą­da­niem lub z winą za dopusz­cze­nie się zabro­nio­nych prak­tyk sek­su­al­nych. Nisz­czy ona więc nie tyl­ko nowo naro­dzo­ne życie, lecz tak­że uśmier­tel­nia boski zaro­dek życia, prze­śla­du­je ona rów­nież męż­czyzn, uak­tyw­nia­jąc w nich naj­bar­dziej zmy­sło­we pożą­da­nie i namięt­no­ści, lecz jed­no­cze­śnie powo­du­je lęki, przy­czy­nia­ją­ce się do impo­ten­cji. Rozu­mia­na w ten spo­sób Lilith sta­je się per­so­ni­fi­ka­cją bez­płod­no­ści oraz grze­chu za pró­bę reali­zo­wa­nia swych ero­tycz­nych żądz.

Według pew­nych podań, jak pisze Ean Begg w swo­jej książ­ce The Cult of Balck Vir­gin, Lilith, będąc już na wygna­niu, skła­da­ła Ada­mo­wi pota­jem­ne wizy­ty, kie­dy on po śmier­ci Abla powstrzy­my­wał się od Ewy przez 130 lat. Jed­nym z potomstw pocho­dzą­cych z tego okre­su była mądra żaba, któ­ra naucza­ła ludzi języ­ków zwie­rząt i pta­ków, a tak­że wła­ści­wo­ści lecz­ni­czych ziół i kamie­ni szla­chet­nych. W Biblii żaba jest uzna­wa­na za zwie­rzę nie­czy­ste, a ojco­wie Kościo­ła utoż­sa­mia­ją ją z dia­błem lub sym­bo­lem here­ty­ka. Śre­dnio­wiecz­ne wie­rze­nia ludo­we widzia­ły w żabie zwie­rzę cza­row­nic, bowiem kost­ki żaby sto­so­wa­no wów­czas w cza­rach miło­snych.

Lilith wystę­pu­je tak­że w mito­lo­gii sume­ryj­skiej jako demo­ni­ca niż­sze­go rzę­du. Urzą­dzi­ła ona sobie dom w kona­rach hulup­pu, drze­wa Ina­ny, praw­do­po­dob­nie była to wierz­ba, któ­rą póź­niej uwiel­bi­ły sobie Czar­ne Dzie­wi­ce. U spodu drze­wa znaj­do­wał się smok, a na jego czub­ku sie­dział ptak. W sta­ro­żyt­no­ści wierz­ba ucho­dzi­ła za drze­wo bez­płod­no­ści, wie­rzo­no, iż jest ono ulu­bio­nym miej­scem duchów i cza­row­nic, a poświę­ca­ne w nie­dzie­le pal­mo­wą gałąz­ki wierz­by mają chro­nić przed bły­ska­wi­cą, nie­po­go­dą i zły­mi wpły­wa­mi. Pła­czą­ca wierz­ba jest tak­że sym­bo­lem stru­mie­nia pły­ną­cych łez oraz pogrze­bo­we­go nastro­ju.

Jed­nak Gil­ga­mesz ściął drze­wo hulup­pa i zmu­sił Lilith do uciecz­ki na pusty­nię, któ­re było ulu­bio­nym miej­scem poby­tu wsze­la­kich demo­nów.

W tra­dy­cji babi­loń­skiej i asy­ryj­skiej Lilith poja­wia się wśród złych demo­nów powo­du­ją­cych zara­zę, gorącz­kę, a nawet śmierć. Nawie­dza ona rów­nież nocą męż­czyzn, a z takie­go związ­ku rodzą się złe duchy czy­ha­ją­ce na ludzi, by ich roze­drzeć na strzę­py.

Lilith jest wyobra­że­niem bogi­ni nocy i burzy, któ­ra ujarz­mia dzi­kie zwie­rzę­ta, wystę­pu­je tak­że pod posta­cią wam­pi­ry­zu­ją­cej suc­cu­by. Uwo­dzi­ła ona śpią­cych ludzi, wysy­sa­ła z nich krew i zja­da­ła ich cia­ła. Jako słu­żą­ca bogi­ni Ina­ny wabi­ła męż­czyzn do świą­ty­ni w celu odpra­wia­nia świę­tych prak­tyk orgia­stycz­nych. Jest ona więc arche­ty­pem uwo­dzi­ciel­ki, per­so­ni­fi­ka­cją nie­bez­piecz­ne­go cza­ru Księ­ży­ca, to rów­nież cza­ro­dziej­ka, patron­ka cza­row­nic, pięk­na wam­pi­rzy­ca, “fem­me fata­le”.

Pierw­sze zna­ne przed­sta­wie­nia Lilith pocho­dzą z 1950 roku p.n.e., jest to pła­sko­rzeź­ba z tera­ko­ty znaj­du­ją­ca się obec­nie w Muzeum Bry­tyj­skim. Wid­nie­je na niej Lilith jako pięk­na, uskrzy­dlo­na naga kobie­ta o pta­sich sto­pach (lub według tra­dy­cji kaba­li­stycz­nej o sto­pach kogu­ta), sto­ją­cą na dwóch lwach, po któ­rej obu stro­nach znaj­du­je się para sów. W ręku trzy­ma ephah dla odmie­rza­nia zia­re­nek. Jej tur­ban przy­po­mi­na ten, któ­ry zazwy­czaj noszą Czar­ne Dzie­wi­ce. Ręce ma pod­nie­sio­ne hie­ra­tycz­nie na pozio­mie bar­ków. Czę­sto tak­że spo­tkać moż­na opi­sy, iż Lilith była przed­sta­wia­na jako nie­ziem­ska pięk­ność, uskrzy­dlo­na kobie­ta z pta­si­mi szpo­na­mi lub też dol­na część jej cia­ła była wężo­wa­ta. Inne opi­sy przed­sta­wia­ją Lilith z owło­sio­ny­mi noga­mi.

Bogi­ni Lilith ma rów­nież wie­le arche­ty­po­wych odpo­wied­ni­ków wśród innych bogiń czczo­nych na całym świe­cie w róż­nych kul­tu­rach. Demo­nicz­na Lilith nie jest jakimś odosob­nio­nym przy­pad­kiem w mito­lo­gii, bowiem utoż­sa­mić ją moż­na rów­nież z grec­ką Lamią, Heka­te – patron­ką czar­nej magii i kuszą­ce­go aspek­tu Księ­ży­ca, czy wresz­cie wywo­dzą­cą się z tra­dy­cji hin­du­skiej, mrocz­ną bogi­nią Kali.

Lilith w astrologii

Czar­ny Księ­życ jest kosmicz­nym punk­tem, w któ­rym sku­pia­ją się wyjąt­ko­wo nie­bez­piecz­ne ener­gie, repre­zen­tu­je on rezer­wu­ar nega­tyw­nej kar­my, któ­rą przy­nie­śli­śmy z poprzed­nie­go wcie­le­nia, bądź też któ­rą wypra­co­wa­li­śmy w obec­nej inkar­na­cji. Lilith uka­zu­je naszą demo­nicz­ną natu­rę, grzesz­ny aspekt duszy.

Wyzna­cze­nie Lilith w horo­sko­pie pozwa­la zaj­rzeć na dno duszy uro­dzo­ne­go, daje rów­nież wska­zów­kę do odkry­cia tego, co jest naj­bar­dziej ciem­ne i mrocz­ne. Wyzna­cza­jąc pozy­cję Czar­ne­go Księ­ży­ca nie jest się obec­nie pre­kur­so­rem jakiś moder­ni­stycz­nych roz­wią­zań i poszu­ki­wań astro­lo­gicz­nych, bowiem Lilith była już zna­na w astro­lo­gii babi­loń­skiej i asy­ryj­skiej, rów­nież bar­dzo popu­lar­na była ona w śre­dnio­wie­czu. Nie jest więc chy­ba żad­nym zasko­cze­niem, że ta ciem­na ener­gia, któ­rą w owych cza­sach wypie­ra­no ze świa­do­mo­ści, cie­szy­ła się w astro­lo­gii tak dużym zain­te­re­so­wa­niem. Pomi­ja­nie Lilith w inter­pre­ta­cji horo­sko­pu unie­moż­li­wia nie tyl­ko uświa­do­mie­nie sobie wła­snej ciem­nej, grzesz­nej natu­ry, lecz rów­nież pozba­wia nas moż­li­wo­ści dostrze­że­nia fak­tu współ­za­leż­no­ści z kul­tu­rą, w któ­rej wzra­sta­my, żyje­my i umie­ra­my.

W astro­lo­gii Lilith sym­bo­li­zu­je nie zin­te­gro­wa­ną ani­mę, a więc żeń­ski aspekt naszej psy­chi­ki, któ­ry leży poza pro­giem świa­do­mo­ści, i któ­ry czę­sto sta­no­wi źró­dło lęku, nie­pew­no­ści i cier­pie­nia. Jako nie zin­te­gro­wa­na ani­ma Lilith będzie mia­ła inny wpływ w horo­sko­pach kobiet, ina­czej też będzie się mani­fe­sto­wa­ła w horo­sko­pie męż­czy­zny. Wpływ Lilith czę­sto jest zaska­ku­ją­cy, dzia­ła poza pro­giem naszej świa­do­mej per­cep­cji, trud­ny jest zatem do racjo­nal­ne­go uchwy­ce­nia i tym samym nie zawsze jest moż­li­we jed­no­znacz­ne okre­śle­nie wpły­wu Lilith na los i życie czło­wie­ka.

Czar­ny Księ­życ uka­zu­je naszą demo­nicz­ną natu­rę, grzesz­ny aspekt duszy. Jest on odpo­wie­dzial­ny za złość, wście­kłość, warun­ku­je skłon­ność do pod­stę­pu, domi­na­cji i mani­pu­la­cji. Sym­bo­li­zu­je on arche­typ nie­speł­nio­ne­go życze­nia. Poło­że­nie Lilith w horo­sko­pie wska­zu­je na sfe­rę, w któ­rej trud­no przy­cho­dzi nam zaspo­ko­je­nie potrzeb emo­cjo­nal­nych. Czę­sto jed­nak to my sami nie utoż­sa­mia­my się ze swo­ją mrocz­ną natu­rą, lecz kon­se­kwent­nie wypie­ra­my ją ze świa­do­mo­ści.

To zaś, co zosta­je wypar­te ze świa­do­mej czę­ści psy­che, a cze­go źró­dłem naj­czę­ściej jest lęk przed kon­fron­ta­cją z tą demo­nicz­ną stro­ną naszej duszy, zaczy­na dzia­łać poza pro­giem świa­do­mo­ści, a przez to sta­je się nie­bez­piecz­ne, lęko­twór­cze i stre­so­gen­ne. Wszel­kie wypar­te tre­ści zaczy­na­ją z ukry­cia kon­tro­lo­wać nasze dzia­ła­nia – nie mamy bowiem dostę­pu do mecha­ni­zmów, któ­re rzą­dzą tymi pro­ce­sa­mi – dla­te­go tre­ści te skła­da­ją się na kształ­to­wa­nie neu­ro­tycz­nych zacho­wań, poczu­cia osa­mot­nie­nia i głę­bo­kie­go cier­pie­nia. To wła­śnie Lilith odpo­wie­dzial­na jest za wszel­kie neu­ro­zy, ner­wi­ce, a nawet cho­ro­by psy­chicz­ne lub też zja­wi­ska zwa­ne przez egzor­cy­stów opę­ta­niem.

Czar­ny Księ­życ odpo­wie­dzial­ny jest za ból, któ­re­go czło­wiek doświad­cza. Gdy nie może­my zre­ali­zo­wać wła­snych pra­gnień, naj­czę­ściej odczu­wa­my cier­pie­nie, z któ­rym w róż­ny spo­sób sobie radzi­my. Poło­że­nie Lilith w horo­sko­pie wska­zu­je wła­śnie na te życze­nia, któ­re naj­trud­niej jest speł­nić, nie­jed­no­krot­nie nawet przez całe życie nie mogą być one zre­ali­zo­wa­ne. Ból, któ­ry wów­czas odczu­wa­my sta­je się czę­sto przy­czy­ną zemsty. Szu­ka­my bowiem w swo­im oto­cze­niu przy­czyn wła­snych nie­po­wo­dzeń. Naj­czę­ściej ofia­ra­mi zemsty pada­ją nasi part­ne­rzy. Ale nisz­czą­ca siła Lilith może się tak­że mani­fe­sto­wać w posta­ci auto­agre­sji, poni­ża­niu sie­bie i kon­stru­owa­niu zani­żo­nej samo­oce­ny. Stąd już tyl­ko krok do two­rze­nia sado­ma­so­chi­stycz­nych związ­ków lub też takich rela­cji part­ner­skich, w któ­rych cen­tral­ne miej­sce zaj­mu­ją domi­na­cja, zemsta i agre­sja.

Obraz Czar­ne­go Księ­ży­ca może rów­nież repre­zen­to­wać nisz­czy­ciel­ską miłość, u pod­ło­ża któ­rej leży ego­izm oraz chęć cał­ko­wi­te­go pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie part­ne­ra. Współ­cze­sny ego­ista zrzu­ca cały cię­żar codzien­ne­go i rodzin­ne­go życia na kobie­tę, sta­ra się kon­tro­lo­wać jej życie, spo­tka­nia towa­rzy­skie, aktyw­ność spo­łecz­ną. Ego­izm kobie­cy jest bar­dziej zawo­alo­wa­ny – uko­cha­ny ma nale­żeć tyl­ko do niej, powi­nien wytę­żyć całą twór­czość dla niej, zło­żyć same­go sie­bie na ołta­rzu miło­ści. Przed­mio­tem zazdro­ści mogą stać się jego pra­ca nauko­wa, zain­te­re­so­wa­nia, prze­szłość, zawód etc.

Lilith jest tak­że zwią­za­na z pato­lo­gia­mi macie­rzyń­stwa. Mat­ka rodząc dziec­ko daje go świa­tu jako cząst­kę samej sie­bie. Dziec­ko, sta­no­wiąc pier­wot­nie jed­ność z cia­łem mat­ki, przez dłu­gi czas po uro­dze­niu pozo­sta­je od tego cia­ła bez­po­śred­nio zależ­ne. Ten bio­lo­gicz­ny “węzeł” wytwa­rza sze­reg cech wię­zi psy­chicz­nej pomię­dzy mat­ką i dziec­kiem, któ­ra sta­no­wi pod­sta­wę miło­ści macie­rzyń­skiej. Zda­rza­ją się jed­nak przy­pad­ki, kie­dy ta bez­wa­run­ko­wa miłość macie­rzyń­ska przy­bie­ra wypa­czo­ne for­my, w horo­sko­pach kobiet sym­bo­li­zo­wa­ne jest to czę­sto przez poło­że­nie Lilith.

Czar­ny Księ­życ może być tak­że odpo­wie­dzial­ny za abor­cję, lęk przed posia­da­niem dzie­ci, wszel­kie pro­ble­my gine­ko­lo­gicz­ne unie­moż­li­wia­ją­ce zaj­ście w cią­żę, poro­nie­nia, porzu­ce­nie dziec­ka lub kra­dzież dziec­ka, sym­bo­li­zo­wać może rów­nież piguł­kę anty­kon­cep­cyj­ną – kościół kato­lic­ki okre­śla ją jako narzę­dzie i wymysł Sza­ta­na (Lilith). Ponad­to, Kościół sta­now­czo prze­ciw­sta­wia się abor­cji nie tyl­ko dla­te­go, że jest ona zabój­stwem, lecz tak­że dla­te­go, iż jest ona świa­dec­twem grze­chu sek­su­al­ne­go. Kościół naucza prze­cież, że każ­dy sto­su­nek płcio­wy, któ­ry nie ma na celu pro­kre­acji, jest grzesz­ny.

Postać Lilith ma tak­że wie­le związ­ków z ruchem femi­ni­stycz­nym. W tra­dy­cji żydow­skiej to wła­śnie Lilith była pierw­szą kobie­tą, któ­ra pra­gnę­ła eman­cy­pa­cji. Tak dale­ce nie mogła znieść bra­ku rów­no­upraw­nie­nia, że posta­no­wi­ła opu­ścić Raj i zor­ga­ni­zo­wać sobie życie zgod­nie z wła­sną potrze­bą nie­za­leż­no­ści. Czar­ny Księ­życ może zatem repre­zen­to­wać bunt kobiet prze­ciw­ko ucie­mię­że­niu oraz brak posłu­szeń­stwa wobec patriar­chal­nych norm oby­cza­jo­wych. Ann Sni­tow zauwa­ża, że lata 1963–1975 moż­na nazwać okre­sem “demo­nicz­nej” lite­ra­tu­ry femi­ni­stycz­nej. W publi­ka­cjach uka­zu­ją­cych się w tym cza­sie odnaj­du­je­my wie­le kwe­stii doty­czą­cych macie­rzyń­stwa i wycho­wy­wa­nia dzie­ci. Femi­nist­ki tych lat glo­ry­fi­ko­wa­ły obrzy­dze­nie wobec cia­ła kobie­ty cię­żar­nej, a cią­ża koja­rzo­na była nawet z bar­ba­rzyń­stwem. Posta­wa ta mia­ła powstrzy­mać mor­der­czą nad­pro­duk­cję dzie­ci, któ­ra przy­czy­nia­ła się do nie­po­trzeb­ne­go zalud­nia­nia pla­ne­ty. Na szczę­ście poglą­dy te prze­sta­ły już być aktu­al­ne.

Z powyż­szych roz­wa­żań moż­na wysu­nąć wnio­sek, że kosmicz­na zasa­da Lilith sta­no­wi przede wszyst­kim pewien aspekt arche­ty­pu Cie­nia. Carl G. Jung w 1945 roku podał jasną i zwię­złą defi­ni­cję tego obra­zu: To czym oso­ba nie chce być. Cień w psy­cho­lo­gii Jun­ga jest nega­tyw­ną stro­ną oso­bo­wo­ści, sumą wszyst­kich nie­przy­jem­nych cech, któ­re chce się ukryć. Arche­typ ten jest pod­rzęd­ną, pozba­wio­ną war­to­ści, a tak­że pry­mi­tyw­ną stro­ną ludz­kiej natu­ry, jest, podob­nie jak Lilith, ciem­nym obsza­rem naszej duszy.

Doświad­cze­nia z kosmicz­ną zasa­dą Lilith mają rów­nież miej­sce pod­czas snów. Moż­na się prze­ko­nać, że Czar­ny Księ­życ mani­fe­stu­je się w każ­dym horo­sko­pie ina­czej. Nie zawsze sta­no­wi on przy­czy­nę jakiś zewnętrz­nych zda­rzeń, czę­ściej bowiem uka­zu­je się on w naszych fan­ta­zjach, lękach, marze­niach lub wła­śnie w snach.

Sny o świe­cie pod­ziem­ny, w któ­rym czu­je­my, że zosta­li­śmy do nie­go wtrą­ce­ni, zwią­za­ne są przede wszyst­kim z Lilith. W snach tych naj­czę­ściej towa­rzy­szy nam poczu­cie lęku, gro­zy i nie­sa­mo­wi­to­ści. Jun­gow­ska psy­cho­ana­li­tycz­ka Ani­ta von Raf­fay jest prze­ko­na­na, że poja­wia­ją się one po to, by nami wstrzą­snąć, usu­nąć skrze­py duszy, zapo­wia­da­ją też potrze­bę cier­pień pro­wa­dzą­cych do wewnętrz­nej prze­mia­ny. W tego rodza­ju marze­niach sen­nych dusza spo­ty­ka naj­głęb­sze i naj­bar­dziej ukry­te cier­pie­nie – znaj­du­je­my w nich zwią­zek z otchła­nią nasze­go wnę­trza. Nie­uchron­ność towa­rzy­szą­ca tym snom budzi w nas uczu­cia, jakich dozna­je­my w obli­czu śmier­ci, dla­te­go mogą być one sym­bo­li­zo­wa­ne zarów­no przez Lilith, jak i pla­ne­tę Plu­ton.

Sym­bo­li­ka Czar­ne­go Księ­ży­ca zwią­za­na jest tak­że z kosz­ma­ra­mi sen­ny­mi. W prze­szło­ści sło­wo “kosz­mar” odno­si­ło się do prze­ra­ża­ją­cych snów wywo­ły­wa­nych przez noc­ne demo­ny i duchy. Uwa­ża­no, że ofia­ra­mi owych nie­przy­jem­nych istot pada­ją szcze­gól­nie dzie­ci, mito­lo­gicz­na Lilith zaś była bar­dzo nie­bez­piecz­na wła­śnie dla śpią­cych dzie­ci. Wie­lu eks­per­tów od snów dopa­tru­je się w kosz­ma­rach pro­jek­cji lęku i poczu­cia nie­po­ko­ju, mają­cych źró­dło w dzie­ciń­stwie lub wywo­ła­nych przez fru­stra­cję z życia codzien­ne­go – tzw. kosz­ma­ry poura­zo­we. Psy­chia­tra Ernest Hart­mann zasu­ge­ro­wał, że kobie­ty są bar­dziej skłon­ne “przy­zna­wać się” do kosz­ma­rów niż męż­czyź­ni. Wią­zać się to może z fak­tem, że Lilith w horo­sko­pach kobiet jest z regu­ły bar­dziej świa­do­mą czę­ścią ich psy­chi­ki. Hart­mann uwa­ża rów­nież, że ludzie chro­nicz­nie prze­ży­wa­ją­cy kosz­ma­ry mają ten­den­cje do cho­rób psy­chicz­nych, są oni bowiem wypo­sa­że­ni w kru­chą, otwar­tą i wraż­li­wą oso­bo­wość o cien­kich gra­ni­cach. Oso­by te two­rzą gru­pę szcze­gól­nie podat­ną na schi­zo­fre­nię. Rów­nież Lilith nie­ob­ce są sta­ny psy­cho­tycz­ne, ner­wi­ce oraz wszel­kie psy­cho­zy.

Na pozio­mie ezo­te­rycz­nym moż­na ująć Czar­ny Księ­życ jako punkt, w któ­rym sku­pia­ją się pro­mie­nie i moce pie­kiel­ne, może on być rezer­wu­arem nega­tyw­nej kar­my, któ­rą przy­nie­śli­śmy z poprzed­nie­go wcie­le­nia, bądź też któ­rą wypra­co­wa­li­śmy w obec­nej inkar­na­cji. Choć ener­gia Lilith nie­rzad­ko jest natchnie­niem dla arty­stów, to jed­nak prze­cięt­ny czło­wiek nie zawsze potra­fi sobie z nią kon­struk­tyw­nie pora­dzić. Lilith nie posia­da pozy­tyw­ne­go aspek­tu, ona nie może dobrze dzia­łać, nie moż­na rów­nież sub­li­mo­wać czy trans­for­mo­wać jej wpły­wu. Lilith jest poza zasię­giem naszej mani­pu­la­cji, to nie my nią kie­ru­je­my, lecz to ona nas ubez­wła­sno­wal­nia. Oso­by z sil­ną pozy­cją Lilith znaj­du­ją się w klesz­czach tej demo­nicz­nej mani­fe­sta­cji. Wpływ Lilith odczu­wa się jako czyn­nik pozo­sta­ją­cy poza naszą kon­tro­lą, jako coś nie­uchron­ne­go, los, fatum, kar­ma. Jej zna­cze­nie w horo­sko­pie wią­że się z tym, co pozo­sta­je cał­ko­wi­cie nie­za­leż­ne od naszej woli. Repre­zen­tu­je ona potęż­ną ener­gię kosmicz­ną i choć nie jeste­śmy jej cał­ko­wi­cie świa­do­mi, deter­mi­nu­je ona nasze dzia­ła­nia i moty­wy postę­po­wa­nia, zmu­sza­jąc nas do grze­chu lub łama­nia tabu.

Wło­ska astro­log Lia­nel­la Lival­di-Laun uwa­ża, że Czar­ny Księ­życ kon­fron­tu­je nas z cier­pie­niem i bólem, któ­ry zako­rze­nio­ny jest w naszej psy­chi­ce, a któ­re­mu rzad­ko pozwa­la­my ujrzeć świa­tło dzien­ne. Ta kosmicz­na zasa­da repre­zen­tu­je ból egzy­sten­cjal­ny, naszą tułacz­kę po zie­mi w bez­sku­tecz­nym poszu­ki­wa­niu szczę­ścia i Raju. Odzwier­cie­dla ona stan każ­de­go czło­wie­ka, któ­ry z jed­nej stro­ny tęsk­ni za moż­li­wo­ścią doświad­cze­nia kosmicz­nej przy­na­leż­no­ści, z dru­giej zaś odczu­wa per­ma­nent­ne poczu­cie odrzu­ce­nia, wygna­nia i kosmicz­nej samot­no­ści. Lilith sta­je się więc sym­bo­lem tej odwiecz­nej pra-tęsk­no­ty, któ­ra wymy­ka się jakim­kol­wiek wer­bal­nym okre­śle­niom, a któ­ra, odkąd ist­nie­je ludz­kość, nale­ży do naj­bar­dziej fra­pu­ją­cych, fascy­nu­ją­cych i nie­po­ko­ją­cych sta­nów ducha.

Stu­dio Astrop­sy­cho­lo­gii przy­go­to­wu­je dru­gą książ­kę Pio­tra Pio­trow­skie­go pt. “Astro­lo­gia kobie­co­ści”. Jest to pra­ca w peł­ni poświę­co­na aste­ro­idom (Ceres, Pal­las, Juno, Westa) i Lilith. Czy­tel­nik znaj­dzie tutaj nie tyl­ko wąt­ki typo­wo astro­lo­gicz­ne, jak aste­ro­idy w zna­kach, domach, aspek­tach, tran­zy­tach itd., lecz rów­nież zagad­nie­nia zwią­za­ne z mito­lo­gią i psy­cho­lo­gią.

Piotr Pio­trow­ski

U Auto­ra moż­na rów­nież zamó­wić dokład­ne efe­me­ry­dy dla Ceres, Palls, Juno, Westa i Lilith na każ­dy dzień mie­sią­ca, godz. 00.00 GMT, lata 1920–2020. Zamó­wie­nia przez e-mail do Pio­tra Pio­trow­skie­go.
__________

LITERATURA

Capo­ne Fede­ri­co, Luna Nera – Lilith. Una Chia­ri­fi­ca­zio­ne Tra I Due Signi­fi­ca­ti, Edi­zio­ni Capo­ne, 1978
Colo­na Maria Tere­sa, Lilith, la Luna nera e l’eros rifiu­ta­ta, Edi­zio­ni Del Ric­cio, 1980
Gold­ste­in-Jacob­sen Ivy, The Dark Moon Lilith in Astro­lo­gy, Frank Seve­ry Publi­shing, 1961
Gra­ve­la­ine Joël­le de, Lilith – Der Schwa­rze Mond. Die Gros­se Göt­tin im Horo­skop, Edi­tion Astro­da­ta, 1990
Kol­tuv Bar­ba­ra, The Book of Lilith, Nico­las-Hay­es, 1986
Laun-Lival­di Lia­nel­la, Lilith, die Bege­gnung mit dem Schmerz. Die Astro­lo­gie des Schwa­rzen Mon­des, Chi­ron Ver­lag, 1994
Leh­mann J. L., Mor­ri­son A. H., Lilith, CAO Times, 1980
Sicu­te­ri Rober­to, Lilith, la Luna Nera, Astro­la­bio, 1980
Stuc­krad Koc­ku von, Lilith. Im Licht des schwa­rzen Mon­des zur Kraft der Göt­tin, Aurum Ver­lag, 1997
Trau­gott Han­ne­lo­re, Lilith – Eros des Schwa­rzen Mon­des, Edi­tion Astro­da­ta, 1996
Wil­son-Ludlum Mae, Lilith Insi­ght: New Light on the Dark Moon, AFA, 1979

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Asteroidy – kosmiczne boginie. Ceres, Pallas, Juno i Westa.

W astrologii ezoterycznej ważne miejsce, obok poznanych dotąd planet, zajmują planetoidy. Choć obecnie odkryto już w naszym Układzie Słonecznym ponad...

Zamknij